Posty

Wyświetlam posty z etykietą Ryan Reynolds

Bullet Train (2022)

Obraz
Żal mi Davida Leitcha. Należy bowiem do tych filmowców, którzy upierają się przy reżyserii, choć w ogóle nie mają do tego smykałki. Co wcalenie nie znaczy, że Leitch nie miewa świetnych pomysłów. Przeciwnie! Gdyby pozwolił innym realizować swoje fantazje, miałby na swoim koncie sporo hitów. "Atomic Blonde", "Hobbs & Shaw", a teraz "Bullet Train" jasno to pokazują.

The Adam Project (2022)

Obraz
Shawn Levy kontynuuje tworzenie filmowej waty cukrowej. Podobnie jak "Free Guy" "Projekt Adam" nie jest filmem, który warty byłby zapamiętania. Co jednak nie zmienia faktu, że przyjemnie się go ogląda i zupełnie nie ma się poczucia straconego czasu.

Red Notice (2021)

Obraz
Ryan Reynolds przebąkiwał coś o odpoczynku od kina. Mam nadzieję, że na urlop wybierze się jak najszybciej i pozostanie na nim co najmniej kilka lat. Obejrzawszy trzeci film z jego udziałem w tym roku, mam go już serdecznie dosyć. Gość nawet nie stara się grać. W każdy filmie jest dokładnie takim sam. Co gorsza, wszystkie filmy z jego udziałem są robione na jedno kopyto.

Free Guy (2021)

Obraz
Sympatyczna filmowa przerwa od codzienności. "Free Guy" to doskonała rzecz, jeśli chcesz pójść do kina i zapomnieć o całym świecie. Jest to bowiem opowieść prowadzona dynamicznie, ma sporo humoru i akcji, więc nie ma szans na nudę. A zarazem nie dzieje się tu nic, co wymagałoby od widza czegoś więcej niż bierne gapienie się w ekran, więc można po prostu pozwolić obrazom przelatywać przed oczami.

Hitman's Wife's Bodyguard (2021)

Obraz
Ten film jest zupełnie niepotrzebny. Jednak w grupie równie niepotrzebnych kontynuacji "Bodyguard i żona zawodowca" zajmuje dość wysokie miejsce, bo wciąż potrafi bawić, choć jest tylko cieniem oryginału.

6 Underground (2019)

Obraz
Oglądanie "6 Underground" jest jak bycie bohaterem "Wielkiego żarcia". Dostajesz ucztę złożoną z najlepszych kąsków, jakie kuchnia Michaela Baya ma do zaoferowania. Problem w tym, że serwowane jest to w gigantycznych porcjach, a zanim skończy się jedną, już do gardła wpychana jest następna. Dotrwanie do końca uczty graniczy z cudem, wcześniej można dostać mdłości z przejedzenia i pęknąć z przeżarcia.

Fast & Furious Presents: Hobbs & Shaw (2019)

Obraz
Na pierwszy rzut oka "Hobbs i Shaw" ma wszystko, by być super rozrywką. Ma dwójkę fajnych bohaterów, którzy na dodatek zostali ze sobą ponownie skonfliktowani, co zapewnia odpowiednią dynamikę ich interakcji. Jest też efekciarski złoczyńca, mający niezłe wejścia i sporo one-linerów . Jest przerysowana intryga, która wymaga od bohaterów wykazania się nie lada zaradnością i wytrzymałością. Jest sporo elementów komediowych. I przede wszystkim mamy zatrzęsienie akcji, od wyścigów, przez strzelaniny, po sprawdzone pojedynki na pięści. Wszystko git, prawdo? No właśnie nie.

Pokémon Detective Pikachu (2019)

Obraz
Przyjemne filmidło. Naprawdę nieźle się na nim bawiłem. Twórcom udało się znaleźć złoty środek pomiędzy wymaganiami fanów marki a oczekiwaniami tych, którzy z pokemonami nie mają za wiele do czynienia. W efekcie powstała fajna komedia przygodowa w duchu takich klasyków jak "Gremliny rozrabiają".

Deadpool 2 (2018)

Obraz
"Deadpool 2" potwierdza to, co pisałem przy okazji części pierwszej. Filmowi naprawdę lepiej robi to, kiedy główny bohater nie jest sam, lecz ma partnerów do żartów. Dodanie Cable'a, Domino, Russella wyrównało szale i całość, która bezsprzecznie jest wtórna wobec oryginału, jest po prostu lepiej wyważona.

Criminal (2016)

Obraz
"Umysł przestępcy" to w zasadzie przykład podobnego kina do tego, jakim jest "24 godziny po śmierci" . Z jedną drobną, lecz znaczącą różnicą. Film Briana Smrza był przede wszystkim niezobowiązująca rozrywką. Tymczasem Ariel Vromen miał większe ambicje. I dlatego z tej dwójki wolę "24 godziny po śmierci".

The Hitman's Bodyguard (2017)

Obraz
Zdaję sobie sprawę, że w swojej niechęci do "Baby Driver" jestem osamotniony, ale po obejrzeniu "Bodyguarda Zawodowca" tylko się utwierdziłem w przekonani, że film Edgara Wrighta jest ambitną porażką.

Mississippi Grind (2015)

Obraz
Oto opowieść o przyjaźni i hazardzie, bez której kino spokojnie mogło się obejść. Ryan Reynolds i Ben Mendelsohn snują się po ekranie jak przysłowiowe goryle we mgle. Nie jestem pewien, czy sami rozumieli, co i kogo mają grać. Twórcy bowiem tak rozciągają każdą myśl, że kiedy wreszcie jakimś cudem docierają do pointy, nie bardzo wiadomo, do czego ona się ma odnosić, bo zostało to już dawno przez wszystkich zapomniane. Banalne dialogi zalewane są hektolitrami nietrafionych metafor. Relacje bohaterów - czy to ze sobą, czy też z innymi - są nieczytelne tak, że wszystko, co działo się na ekranie było mi obojętne.

Life (2017)

Obraz
Nie przeszkadza mi to, że "Life" jest filmem pozbawionym oryginalnego pomysłu. Klaustrofobiczne historie o obcych atakujących grupę bohaterów w zamkniętej, ograniczonej przestrzeni kino rozpracowało już na wiele sposobów. Przeszkadza mi to, że Espinosa i spółka kompletnie nie mieli pomysłu, jak tę wyświechtaną kliszę odświeżyć.

Deadpool (2016)

Obraz
Po obejrzeniu "Deadpoola" zupełnie nie dziwi mnie jego popularność. Jest to bowiem typowy crowd-pleaser, wypełniony po brzegi rzeczami, które powinny się widzom podobać (i naprawdę się podobają). Ale żeby od razu mówić o nowej jakości, jak to stwierdził któryś z przedstawicieli kierownictwa jednej z wytwórni? Tu zgadzam się z Jamesem Gunnem. "Deadpool" niczego nowego nie wprowadził. Po prostu wykorzystał swoje atuty i wstrzelił się w zapotrzebowania widza.

The Captive (2014)

Obraz
Atom Egoyan wciąż nie może się pozbierać. Jego ostatnim udanym filmem była "Adoracja". Od tamtej pory błąka się we mgle. Słyszy dzwony, ale nie potrafi wskazać, w którym kościele. Jego fabuły budowane są na intrygujących pomysłach, które pozostają martwe, pozbawione emocjonalnego pierwiastka, który byłby w stanie poruszyć mnie tak, jak kiedyś "Podróż Felicji" czy "Ararat".

Self/less (2015)

Obraz
Ryan Reynolds zaczyna mi coraz bardziej imponować. Widać, że facet wie, jakie ma priorytety i potrafi konsekwentnie dążyć do ich realizacji. Bo też jak inaczej można tłumaczyć to, że najpierw w "Głosach" a teraz w "Kluczu do wieczności" gra bohaterów z daleko posuniętą dysocjacją osobowości. Obie role są jedynie wprawkami do tego, co zapewne pokaże w "Deadpoolu". I jeśli tak rzeczywiście jest, to nie pozostaje mi nic innego, jak tylko mu przyklasnąć.

Woman in Gold (2015)

Obraz
Filmy takie jak "Złota dama" udowadniają, że jedynym rozsądnym stanem rzeczy jest anarchia. Państwo i wszystkie związane z nim instytucje wymuszają istnienie kryzysów, bowiem tylko wtedy możliwa jest zmiana. Istotą państwa – a przynajmniej tak to wygląda obserwując zachowanie austriackich instytucji w tym filmie – jest bronienie status quo, nawet jeśli jest ono oparte na bezprawiu. Wynika to z faktu, że państwo samo w sobie jest molochem, dla którego naturalnym stanem jest bezruch. Żeby tego giganta ruszyć nie wystarczy mieć rację, należy doprowadzić do kryzysu, który zatrzęsie posadami, a i wtedy taki moloch ledwie tylko drgnie. A kryzys, jako siła życiowa funkcjonowania państwa, to bardzo kiepski pomysł. Pół biedy, jeśli przybiera mało bolesny kształt procesu sądowego, czasami jednak jego efektem bywa totalitarna ideologia.

The Voices (2014)

Obraz
Wyobraźnia jest najpotężniejszą bronią człowieka. Można ją porówna chyba wyłącznie z bombą termojądrową. To broń totalna, ostatnia deska ratunku dla człowieka, który stanął oko w oko z Pustką, jaką jest życie. Wyobraźnia zmiata z powierzchni umysłu cały świat, ale niszczy też tego, kogo ma ratować. Choć słowo "niszczy" jest nieodpowiednie. Może go użyć jedynie osoba stojąca z boku. Lepszym słowem jest "przemiana". Ale tego terminu ludzie postronni nie pojmą. Ani znajomi z pracy czy sąsiedzi, ani też profesjonaliści, którzy potrafią opisać mechanizmy, ale których słowa pozbawione są znaczenia.

The Croods (2013)

Obraz
No cóż. "Krudowie" to najlepszy dowód na to, że mamy obecnie do czynienia z przesytem animacji. Dekadę temu film Sandersa i Di Micco byłby absolutnym hitem. Dziś niestety można o nim powiedzieć, że jest to dobra średnia. Wszystko w tym filmie jest jak trzeba, ale zarazem nie ma w nim nic, co uzasadniałoby, dlaczego akurat tę animację powinienem cenić wyżej od innych.

A Million Ways to Die in the West (2014)

Obraz
Bardzo chciałem, żeby "Milion sposobów, jak zginąć na Zachodzie" mi się spodobało. Liczyłem na to, że będzie to coś w stylu "Family Guya": rzecz pełna zabawnych dygresyjek, porównań i odniesień do popkultury. I rzeczywiście "Milion sposobów..." takie jest. Tyle tylko, że w pełnometrażowej aktorskiej wersji formuła, która do łez doprowadzała mnie w telewizji, kompletnie się nie sprawdza.