Posty

Wyświetlam posty z etykietą Dustin Hoffman

L'uomo del labirinto (2019)

Obraz
SPOILERY Nie znam literackiego pierwowzoru, więc dałem się schwytać w misterną sieć iluzji, jaką stworzył Donato Carrisi. Dość szybko odrzuciłem myślenie o "W labiryncie" jak o mrocznym kryminale. Zamiast tego uznałem całość za baśń, która tylko udaje, że rozgrywa się w normalnym, współczesnym świecie. Nie wiedziałem wtedy, jak blisko byłem prawdy o tym filmie, a zarazem jak od niej daleko.

The Meyerowitz Stories (New and Selected) (2017)

Obraz
"Opowieści o rodzinie Meyerowitz" to kwintesencja reżyserskiego stylu Noaha Baumbacha. Jeśli więc ktoś go lubi, ten filmem będzie zachwycony. Ja jednak do fanów jego stylu nie należę, więc dla mnie była to najgorsza rzecz, jaką od niego widziałem. Dla mnie całość jest lepiej zagraną i nakręconą wersję tego, co od lat kręci Matt Riddlehoover.

Kung Fu Panda 3 (2016)

Obraz
Dwie pierwsze części "Kung Fu Pandy" bardzo mi się podobały. Pewnie dlatego nie byłem gotowy na to, co tym razem zobaczyłem. Oglądając "Trójkę" miałem wrażenie, że jest to dopiero wstępna wersja animacji, która ma zaprezentować ogólny zarys fabuły, a szczegóły i postacie zostaną dopracowane później.

The Cobbler (2014)

Obraz
Jestem wielkim fanem reżyserskiej twórczości Toma McCarthy'ego. Dotychczas mnie nie rozczarował, a jego debiut – "Dróżnik" – należ do moich ulubionych filmów. Niestety tego samego nie mogę powiedzieć o "Magiku z Nowego Jorku". Z wielkim trudem wytrwałem do końca.

The Program (2015)

Obraz
Kto jak kto, ale Stephen Frears powinien wiedzieć lepiej, jak kręci się ciekawe biografie. W końcu kilka ma już na swoim koncie. Tymczasem jedyną wartością "Strategii mistrza" jest udowodnienie, że sławni ludzie nie potrzebują filmowego katalogu ważnych wydarzeń z ich życia. A tym jest właśnie ten film. Zaś teza wydaje się tak oczywista, że nie wymaga udowodniania.

Roald Dahl's Esio Trot (2014)

Obraz
Cóż za miła niespodzianka! Kiedy zauważyłem, że "Pan Hoppy i żółwie" jest filmem telewizyjnym, nabrałem wątpliwości. Bałem się, że jest to kolejna małoekranowa produkcja, której jedyną wartością jest obsada (a w zasadzie nazwiska, bo twórcy nie będą wiedzieli, jak aktorów właściwie wykorzystać). O tym, że w końcu po film sięgnąłem, przesądził fakt, że powstał on na bazie prozy Roalda Dahla, którego ekranizacje bardzo często całkowicie podbijały moje serce ("Charlie i fabryk czekolady", "Fantastyczny Pan Lis"). I dobrze się stało! "Pan Hoppy i żółwie" to kolejna cudowna baśń, która podsyca wiarę w szczęśliwe zakończenie każdej historii.

Chef (2014)

Obraz
"Szef" jest pod wieloma względami filmem niewiarygodnym. Naprawdę trudno jest uwierzyć w to, jak obłędnie pozytywne jest to kino. Tu nie ma ani jednego negatywnego bohatera. Owszem, niektóre z postaci mają swoje potknięcia i czasem zachowują się nie do końca fair, ale nie ma w nich cienia prawdziwej złośliwości. To kino afirmacyjne, krzepiące na duszy, celebrujące to, co w ludziach najlepsze. Ale jest też trochę zbyt archaiczne jak na mój gust. Przypomina mi się "Swingers", który to film miał swoją premierę 18 lat temu. I o tyle mniej więcej jest spóźniony "Szef".

Quartet (2012)

Obraz
Artysta jest niczym płomień świecy na wietrze. Jeśli ma talent, będzie płonąć jasnym światłem w mrokach nocy. Ale jak wszystkich, także i ich czeka chwila, gdy zostaną zdmuchnięci, gdy pamięć o nich przeminie. Dla zwyczajnych ludzi jest to trudny proces do zaakceptowania, ale większość sobie z nim radzi. Mają bliskich, nie mają zbyt wielkich osiągnięć, więc nie spadają ze zbyt wielkiego konia. Ale gwiazdy sceny? Przez lata żyją w świetle jupiterów. Ich ego nie zna granic, wszystko wydaje się możliwe, głupota choć bolesna zostaje zignorowana, nawet jeśli łamie serce, bo jest przecież sława, bo jest jeszcze Życie. Ale kiedy nadchodzi starość, kiedy talent blaknie, kiedy światła jupiterów skierowane są na innych, wtedy gwiazdy stają oko w oko z prawdą o świecie i tym, czym była ich kariera. I wtedy naprawdę trzeba być niezłym twardzielem, by wytrzymać presję, by nie poddawać, by mieć wciąż nadzieję. Bardzo chciałem, żeby ten film mi się spodobał. Bo też jak mogło być inaczej, skoro w...

Last Chance Harvey (2008)

Harvey i Kate to osoby, dla których życie już się skończyło. Och, mogą jeszcze pobyć na tym świecie wiele lat, ale odstawieni zostali na boczny tor, samotni, pozbawieni nadziei, odepchnięci. Kate zdaje się być z tym pogodzona. Wybudowała wokół siebie warownię, w której tkwi bezpieczna, choć czasem samotność boleśnie jej doskwiera. Harvey zapominał o wszystkim dzięki pracy, którą właśnie ma stracić. I wtedy, w najczarniejszej godzinie pustki spotykają siebie. Ich pierwsze spotkania pozbawione są konwenansowej kurtuazji. Są złośliwi, wygadani, pewni siebie, jak tylko można być w sytuacjach, co do których nie przywiązuje się żadnej uwagi. I właśnie tak pozbawiona krygowania się prawda niespodziewanie przyciągnie ich do siebie. Tak rodzi się baśń o prawdziwej miłości. Nie rozumiem, dlaczego ten film przeszedł bez echa. Dlaczego nie trafił do kin. I dlaczego ma tak niskie oceny. Przecież "Last Chance Harvey" to prawdziwa perła. Piękny, prosty i bardzo ciepły film. To bajka, ale z ...