Artysta jest niczym płomień świecy na wietrze. Jeśli ma talent, będzie płonąć jasnym światłem w mrokach nocy. Ale jak wszystkich, także i ich czeka chwila, gdy zostaną zdmuchnięci, gdy pamięć o nich przeminie. Dla zwyczajnych ludzi jest to trudny proces do zaakceptowania, ale większość sobie z nim radzi. Mają bliskich, nie mają zbyt wielkich osiągnięć, więc nie spadają ze zbyt wielkiego konia. Ale gwiazdy sceny? Przez lata żyją w świetle jupiterów. Ich ego nie zna granic, wszystko wydaje się możliwe, głupota choć bolesna zostaje zignorowana, nawet jeśli łamie serce, bo jest przecież sława, bo jest jeszcze Życie. Ale kiedy nadchodzi starość, kiedy talent blaknie, kiedy światła jupiterów skierowane są na innych, wtedy gwiazdy stają oko w oko z prawdą o świecie i tym, czym była ich kariera. I wtedy naprawdę trzeba być niezłym twardzielem, by wytrzymać presję, by nie poddawać, by mieć wciąż nadzieję. Bardzo chciałem, żeby ten film mi się spodobał. Bo też jak mogło być inaczej, skoro w...