W jednej ze scen "Poważnego człowieka" główny bohater mówi, iż matematyka choć nie pozwala zrozumieć fizyki, pozwala ją opisać. Osoba, której to mówi, młody chłopak, twierdzi z kolei, że rozumie fizykę, choć nie zna się na matematyce. I choć to ten pierwszy jest główną postacią najnowszego obrazu braci Coen, to jednak reżyserowie stają po stronie tego drugiego i udowadniają, że być może matematyka daje najelegantszy opis zjawisk, ale kino również to potrafi. Tym samym powstał najlepszy film z matematyką w tle od czasu "Pi" Darrena Aronofsky'ego. "Poważny człowiek" na prostych przykładach ilustruje zawiłe zasady mechaniki kwantowej, zgodnie z którą rezultat nie jest czymś stałym, niezmiennym, obiektywny, a w dużej mierze zależy od obserwatora, od tego co on uczyni. Dopóki nie czyni nic, wszystkie zdarzenia są możliwe, kiedy jednak coś uczyni, z potencjalnych możliwości tylko jedna pozostaje, reszta znika. I takie jest życie bohatera. Co jest w koperci...