"W łóżku" – chilijski pierwowzór – zrobił na mnie spore wrażenie. Najprostszy z możliwych pomysłów, tylko dwójka aktorów i hotelowy pokój wystarczył, by opowiedzieć wciągającą historię spotkania dwójki osób, ewolucji od nic nieznaczącego one-night-stand po dyskusję na temat życia, ludzi, relacji. Kiedy zatem usłyszałem, że inspirując się tym filmem Julio Medem będzie kręcił własną opowieść, byłem bardziej niż zaintrygowany. Poza ogólnym pomysłem "Habitación en Roma" nie ma jednak w sobie nic z obrazu Matíasa Bizego. Medem znacznie rozbudował środki wyrazu, dodając nie tylko kolejne postaci, ale też "podkręcając" scenografię, dramaty dwójki bohaterek jak i sam sposób narracji. Nadał całość bardziej zmysłowy charakter, podkreślił smak swego dania, intensywność opowieści. Jednak w tym wszystkim zagubili się gdzieś ludzie. Nie ma tu tej bliskości, która tak bardzo spodobała mi się w filmie Bizego. Historia Alby i Nataszy jest pełna pasji, a jednocześnie spr...