Posty

Wyświetlam posty z etykietą Michel Gondry

The We and the I (2012)

Obraz
No proszę, słabsza "Dziewczyna z lilią" weszła do dystrybucji, a lepszy "To my, a to ja" nie. Czy to fakt, że został nakręcony za niewielkie pieniądze, a obsadę stanowią dzieciaki kompletnie nieznane, sprawił, że polscy dystrybutorzy przestraszyli się filmu? Jeśli tak, to coś z nimi jest nie tak. Bo jak na Gondry'ego, jest to rzecz całkiem dobra. "To my, a to ja" jest przede wszystkim studium mentalności stadnej nastolatków. Oczywiście jest to sytuacja do pewnego stopnia narzucona, ponieważ bohaterami filmu są uczniowie jednej szkoły, którzy do domu dojeżdżają tym samy autobusem. I to właśnie drogę powrotną po ostatnim dniu w szkole przed wakacjami pokazał Gondry. Widzimy, jak stado definiuje swoich członków, przydziela im role, dopasowuje do odpowiednich grup. Obserwujemy, jak ważne dla grupy jest znalezienie outsidera, osoby, na której mogą skupić swoje negatywne emocje, a przez to konsolidować się w jedną grupę. Ta konsolidacja jest niezbędna, ...

L'écume des jours (2013)

Obraz
Chyba miałem zbyt wysokie oczekiwania wobec tego filmu. Bo też inaczej nie mogę sobie wytłumaczyć tego, dlaczego "Dziewczyna z lilią" mi się nie spodobała. Gondry zrobił film z rodzaju tych, jakie uwielbiam. To rzecz ekstremalna, bezkompromisowa, która dla większości odbiorców będzie po prostu niezrozumiałą papką (kino było i tak puste na pokazie, a spora część tych, co przyszli, opuściła salę przed końcem). A jednak cały czas miałem wrażenie, że coś mnie uwiera, nie pozwala mi cieszyć się wyobraźnią Borisa Viana i Gondry'ego. W głowie pobrzmiewała myśl, że "Dziewczynę z lilią" powinni nakręcić Dominique Abel, Fiona Gordon i Bruno Romy, czyli twórcy "Rumby". Wydaje mi się, że oni mają większą lekkość w prezentacji w naturalny sposób największych nawet dziwactw. Sama "Dziewczyna z lilią" jest opowieścią przerażająco posępną. Jest niczym dekompozycja ludzkiej duszy. Zżera ją od środka nowotwór miłości zamieniając kolorową wolność w czarno-...

Be Kind Rewind (2008)

Obraz
"Ratunku! Awaria" wywołał we mnie mieszane uczucia. Mam nieodparte wrażenie, że Gondry tym razem utknął gdzieś w połowie drogi próbując uczynić swój film przypowieścią na zbyt wiele tematów na raz. To, co spodobało mi się najbardziej, to czar amatorskiego kina, jaki roztacza Gondry nad swoimi bohaterami. To są prawdziwi pasjonaci X Muzy, choć większość z nich nie ma o filmie zielonego pojęcia. To, co robią, czynią głównie z konieczności chwili, ale po drodze odkrywają prawdziwą magię, jaka kryje się we wspólnym tworzeniu dzieła filmowego. Jego jakość, artystyczne wartości czy warsztat techniczny nie ma znaczenia, to rzecz o pasji i naiwności, której przeciwstawiony jest cyniczny, nastawiony na biznes przemysł filmowy. I w tym właśnie momencie Gondry się zatrzymał. A nawet częściowo zdradza bohaterów, którzy przecież niczego złego nie robią, którym reżyser zdaje się kibicować. Jednak wielkie studia, choć pokazane są jako bezduszny moloch, to jednak widać uległość Gondry...

The Green Hornet (2011)

Obraz
Niestety "Green Hornet 3D" trochę mnie rozczarował. Myślałem, że jak wcześniej Spike Jonze czy Wes Anderson Michel Gondry będzie w stanie przemycić swój styl do mainstreamowego kina. Tymczasem w tym filmie Gondry'ego nie ma prawie wcale. Tu i ówdzie pojawia się w warstwie wizualnej (świetny montaż), ale to wszystko, jak dla mnie to zdecydowanie za mało. Zamiast więc oryginalnej adaptacji komiksu dostałem kolejną komedię kumpelską. Sama w sobie jest ona całkiem fajna. Może nie aż tak dobra jak "Supersamiec" czy "Boski chillout", ale jednak miała w sobie sporo zabawnych gagów. Problem w tym, że ten podgatunek komedii jest ostatnio tak bardzo eksploatowany, że powoli zaczyna mi wychodzić uszami. Ile jeszcze można oglądać filmów o "starych" facetach o psychice nastolatków? Zwłaszcza, że wszystkie robione są przez wąską grupę osób, którzy nawet nie wiem jak bardzo by się nie starali, to i tak zaczynają się powtarzać. I taki jest też "Gre...