The Journey (2016)
Nie mogę się zdecydować, czy "Podróż" uważam za film optymistyczny czy też pesymistyczny. Pokazuje bowiem, jak niewiele trzeba, aby śmiertelni wrogowie zdołali się porozumieć. Przez kilka dekad Ian Paisley i Martin McGuinness byli twarzami konfliktu, który wstrząsał Irlandią Północną. Trudno wyobrazić sobie bardziej zaciekłych wrogów. I choć rozmowy pokojowe są bliskie zakończenia się sukcesem, to jednak osobista wrogość tej dwójki, wsparta głosami ekstremistów przeciwnych pokojowi, mogła w jednej chwili zniszczyć kruchą nadzieję. I wtedy doszło do tytułowej podróży. Podczas niej wydarzyła się rzecz niesłychana. I z jednej strony jest to bardzo krzepiące - film pokazuje, że porozumienie jest możliwe niemal w każdej sytuacji. Zaraz potem pojawia się jednak zasmucająca myśl, że skoro tak niewiele trzeba, żeby się porozumieć, to musi być coś wrodzonego w ludziach, co sprawia, że tak rzadko decydują się ten drobny gest w stronę pokoju wykonać.