Posty

Wyświetlam posty z etykietą John Hurt

The Journey (2016)

Obraz
Nie mogę się zdecydować, czy "Podróż" uważam za film optymistyczny czy też pesymistyczny. Pokazuje bowiem, jak niewiele trzeba, aby śmiertelni wrogowie zdołali się porozumieć. Przez kilka dekad Ian Paisley i Martin McGuinness byli twarzami konfliktu, który wstrząsał Irlandią Północną. Trudno wyobrazić sobie bardziej zaciekłych wrogów. I choć rozmowy pokojowe są bliskie zakończenia się sukcesem, to jednak osobista wrogość tej dwójki, wsparta głosami ekstremistów przeciwnych pokojowi, mogła w jednej chwili zniszczyć kruchą nadzieję. I wtedy doszło do tytułowej podróży. Podczas niej wydarzyła się rzecz niesłychana. I z jednej strony jest to bardzo krzepiące - film pokazuje, że porozumienie jest możliwe niemal w każdej sytuacji. Zaraz potem pojawia się jednak zasmucająca myśl, że skoro tak niewiele trzeba, żeby się porozumieć, to musi być coś wrodzonego w ludziach, co sprawia, że tak rzadko decydują się ten drobny gest w stronę pokoju wykonać.

Jackie (2016)

Obraz
"Jackie" wywołuje u mnie mieszane uczucia. To, co mi się naprawdę spodobało, to sposób sportretowania tytułowej bohaterki. Pablo Larraín potrafił zbudować postać pełną paradoksów. Jackie Kennedy jest w tym filmie jednocześnie zahukaną gąską i żelazną damą, damulką z arystokratycznym kompleksem i aktorką potrzebującą widowni, by oddychać, wyrafinowaną kobietą obytą w świecie i zagubioną dziewojką. Te wszystkie elementy reżyser zlewa w jedną całość tak, że nie sposób wskazać, gdzie kończy się jedna cecha, a zaczyna druga. Chilijczyk maluje najbardziej skomplikowane charakterologiczne wzory z taką swobodą, że przez większość filmu nie mogłem wyjść ze zdumienia.

Brighton Rock (2010)

Obraz
Jest mi bardzo trudno uwierzyć w to, że "W Brighton" jest dramatem. Choć bowiem film cały czas wydaje się trzymać poważnej tonacji, to jednocześnie został tak skonstruowany, że jednoznacznie przywodził mi na myśl komedie purnonsensowe. Przekonuje mnie o tym Andy Serkis w roli gangstera o imieniu Colleoni, scena ślamazarnej jazdy Pinkiego na skradzionym skuterze czy absurdalna relacja emocjonalna między Pinkiem i Rose.

Hercules (2014)

Obraz
Kiedy "Hercules" wszedł do naszych kin, nie miałem najmniejszej ochoty go oglądać. Teraz jednak postanowiłem dać mu szansę. Mój instynkt mógł mnie przecież zawieść i film mógł okazać się fajną rozrywką. A jednak moje przeczucia były właściwe. Brett Ratner dokonał rzezi materiału wyjściowego. Jego "Hercules" wydaje się ledwie zarysem historii, która mogła stać się wstępem dla scenariusza epickiego widowiska.

Jayne Mansfield's Car (2012)

Obraz
Nowy filmy Billy'ego Boba Thorntona budzi u mnie mieszane uczucia. Nie do końca potrafię odczytać intencje reżysera. "Samochód Jayne Mansfield" to kino bardzo oldschoolowe zarówno jeśli chodzi o formę jak i temat i bohaterów. I choć Thornton wybronił się jako artysta (nie ma powtórki z koszmaru, jakim było "Zdrowie taty"), to jednak po obejrzeniu filmu nie znajduję żadnego uzasadnienia dla jego istnienia.

The Necessary Death of Charlie Countryman (2013)

Obraz
Początkowo myślałem, że "Charlie musi umrzeć" mi się spodoba. Jak długo trwałem w przekonaniu, że film Fredika Bonda jest przypowieścią, że jest to podróż po świecie żałoby, gdzie Bukareszt z jego mieszkańcami nie jest prawdziwym miejscem, tak długo całość była fascynującym psychodelicznym doświadczeniem. Kiedy jednak zrozumiałem, że reżyser chciał jedynie stworzyć klimat "dziwnego Bukaresztu", cała moja fascynacja filmem rozwiała się, a jej miejsce zajęła irytacja pompatycznymi bzdurami, którymi Bond zapełnił film. Kilka teledyskowych sekwencji mimo to spodobało mi się. Zaś LaBeouf i Wood tworzą naprawdę uroczą parę. Fajnie było ich oglądać, ale jedynie złagodzili moje niezadowolenie, lecz całkowicie nie potrafili go zniwelować. "Charlie musi umrzeć" to niestety stracona szansa nie niezwykły film. Ocena: 3

설국열차 (2013)

Obraz
Jestem fanem fantastyki. W science-fiction lubię nie te pozycje, które są naukowo wiarygodne, ale te, które zadają pytania o naturę człowieka i charakter świata, jaki tworzymy. Pod tym względem "Snowpiercerowi" prawie nic nie mogę zarzucić. Jak dla mnie jest to instant classic . I tylko końcówka budzi u mnie ambiwalentne emocje. "Snowpiercer" to kino fascynujące, wywracające do góry nogami przekonania, które przez wielu uważane są za dogmaty niepodlegające dyskusji. Joon-ho Bong patrzy na nasz świat z zupełnie innej perspektyw. Porządek i harmonia, które niemal w każdej religii są stawiane jako dobro najwyższe, cel, ku któremu powinniśmy dążyć, tu jawią się jako absolutne zło i okrucieństwo nie do przyjęcia. Twórcy zadają też cios przekonaniu, że Bóg stworzył ludzi na swoje podobieństwo. Historia ludzkości w filmie to historia porażek, które następnie próbuje się naprawić, co prowadzi do kolejnych błędów i tragedii. Skoro taki jest człowiek, to jego stworzyciel...

Only Lovers Left Alive (2013)

Obraz
To niesamowite, ale Jarmusch od lat utrzymuje niezmiennie wysoki poziom. Z każdym kolejnym filmem boję się rozczarowania coraz bardziej, bo przecież rozsądek podpowiada, że w przypadku czegoś tak chimerycznego jak talent, potknięcia są nieuniknione. I za każdym razem jestem zaskoczony, że znów się reżyserowi udało. "Only Lovers Left Alive" to rozkosz dla oczu i uszu. Metafizyczny teledysk z rozważaniami na temat natury czasu i kondycji ludzkiej duszy w tle. Podobnie jak Refn w "Tylko Bóg wybacza", Jarmusch koncentruje się na warstwie zmysłowej. Tworzy fantastyczne obrazy okraszone znakomitą ścieżką muzyczną. Do tego Tilda Swinton i Tom Hiddleston tworzą idealnie uzupełniając się połówki jednej całości. Są tak dopasowani, że aż dziwię się Jarmuschowi, że nie zechciał ich zamienić miejscami, czyniąc z Hiddlestona Ewę, a ze Swinton Adama. W przeciwieństwie do Refna, Jarmusch nie jest jednak aż tak zblazowany. Jego film nie ma w sobie pustki intelektualnej. Może i ...

The Limits of Control (2009)

Obraz
"The Limits of Control" to 10-minutowa prelekcja Jima Jarmuscha na temat Reality is arbitrary . Cała reszta to obszerny komentarz pełen cytatów, analogii, symboli i porównań mająca pomóc nam w zrozumieniu początkowego wykładu. Oczywiście w tym tkwi paradoks, ponieważ zrozumienie nie jest możliwe. Jarmusch staje po stronie skrajnych relatywistów. Wszystko jest subiektywnym doświadczeniem. Prawda, fakty, obiektywnie istniejące obiekty to iluzja. Każdy człowiek to wirująca w ekstazie planeta. Aby pomóc nam przyjąć tę "prawdę", Jarmusch korzysta z metafory podróży: wszystko wokół wędrowca podlega zmianie, ale on sam, z własnego, subiektywnego punktu widzenia pozostaje stałą (choć wcale nie niezmienną). Ponieważ wszystko jest subiektywnym doświadczeniem, prawdziwe porozumienie/wzajemne zrozumienie nie jest możliwe. Stąd sakramentalne "Nie mówisz po hiszpańsku, prawda?", którym rozpoczynają się wszystkie poza jedną "rozmowy" z głównym bohaterem. To...

Recount (2008)

Obraz
Spore rozczarowanie. Muszę się przyznać, że w pewnym momencie zacząłem oglądać go ledwie jednym okiem. Jeśli już ktoś decyduje się na rekonstrukcję, to wolę, jak jest ona robiona w stylu "Sensacji XX wieku", gdzie jest narrator, który interesująco opowiada. W "Decydującym głosie" narratora brakuje i boleśnie to odczuwałem, zwłaszcza w chwilach, kiedy puszczano nic nie znaczące scenki rodzajowe, bezdialogowe, których jedynym sensem istnienia jest konieczność połączenia dwóch kolejnych scen dialogowych. Brak bohatera, na którym mogłaby się skupić uwaga widza, również daje się mocno we znaki. W teorii chyba postać grana przez Kevina Spacey'a miała spełniać tę rolę. W praktyce niestety jest jedynie nieco bardziej rozbudowaną postacią tła. Nie rozumiem też dlaczego twórcy filmu maskują propagandowe intencje leżące u podstaw tej produkcji. Nie przysłużyli się w ten sposób idei obiektywizmu, ponieważ nikogo nie oszukują. A przez zdecydowany brak stanowiska doda...

Tinker Tailor Soldier Spy (2011)

No cóż, orgazmu nie było. Co tam 2 godziny, zadowoliłbym się nawet 2 minutami. Niestety, najwyraźniej Tomas Alfredson nie ma tego "czegoś", co by mnie zachwyciło. Tak było z "Pozwól mi wejść", tak jest i teraz. "Szpieg" to kino skrojone na miarę, ale jest to krawiecka robota, a nie haute couture. Precyzyjnie wymierzone kadry chwilami budziły niezamierzony uśmiech, na przykład kiedy mamy zbliżenie na buty Billa i to nie w jednej a w dwóch scenach. Inne były wręcz zupełnie nieudane jak pierwsza rozmowa Jima z uczniem. Aktorsko film jest bardzo dobry, zwłaszcza w wykonaniu Oldmana i Hardy'ego, ale nie ma w tym żadnej prawdziwej iskry. Film próbuje stworzyć klimat zimnowojennego konfliktu jak i atmosfery ówczesnego kina. Ale jest to raczej występ drag queen, niż kompletna metamorfoza. W rezultacie wyszedłem ze "Szpiega" z dużym poczuciem niedosytu. Przy tym obsadowym kalibrze, film powinien był jednak zrobić na mnie większe wrażenie. ...

Immortals (2011)

Obraz
Nie jestem fanem twórczości Singha. Do tej pory niczym mnie nie zachwycił. Jednak jestem fanem filmów z gatunku peplum, więc "Immortals" było niejako lekturą obowiązkową. Po seansie mogę spokojnie stwierdzić, że jest to dla mnie najlepsze dzieło Singha, ale sam film mógł być lepszy. To, co najbardziej przypadło mi do gustu to fakt, że mimo olbrzymiego wysiłku włożonego w stworzenie wyjątkowej wizualnej stylizacji, reżyser nie zrezygnował z fabuły. Tu nie akcja, a bohaterowie napędzają historię. Tezeusz, choć nie jest tą postacią, którą znamy z mitów (co purystów pewnie przyprawi o pianę wściekłości), jest herosem interesującym, człowiekiem prostym, a jednocześnie charyzmatycznym. Ci, którzy znają mity greckie, będą mogli jednak mimo wszystko lepiej się bawić szukając smaczków w postaci elementów oryginalnych mitów, które w przekształconej formie znalazły swe miejsce w filmie. Oczywiście pierwsze skrzypce gra Mickey Rourke. Jego Hyperion to postać mocno skrzywdzona, kt...

Melancholia (2011)

Obraz
Ach te obsesje von Triera! Szczerze mówiąc już powoli zaczynają mnie męczyć. Mam dosyć oglądania jego kolejnych wysiłków związanych z próbą przepracować chronicznego lęku wobec kobiet (czy szerzej, kobiecego pierwiastka w ogóle). Jego fascynacja żeńskością jako koncepcją jednocześnie twórczą i destrukcyjną, władczą i służebną została zaprezentowana na wszystkie możliwe sposoby. Z tego też powodu podczas seansu "Melancholii" trochę się nudziłem wyliczając kolejne sceny deja vu. Jednak von Trier nie jest jednym z tych twórców, którzy powtarzają się jak zdarta płyta. W swoich filmach wciąż potrafi przemycić jeśli nie całkiem nowe idee, to przynajmniej nowe punkty widzenia, przez co nawet wtórny może wciąż być interesujący. W "Melancholii" najbardziej zaciekawił mnie aspekt religijno-filozoficzny i położenie akcentów na agnostycyzm i nihilizm. Lars von Trier strzela z wielkiego działa. Pokazuje nam świat pozbawiony ducha. Z pozoru mogłoby się wydawać, że taki stan ...

The Oxford Murders (2008)

Obraz
Nie mam złudzeń, że powieść, na podstawie której powstał film, czyta się o wiele lepiej. Álex de la Iglesia popełnił strategiczny błąd i zdecydował się nakręcić film po angielsku, ze znanymi aktorami, w domyśle dla szerszego odbiorcy. W ten sposób poszedł na zabójczy dla filmu kompromis. "The Oxford Murders" to kryminał, którego podstawą jest filozofia Wittgensteina i logika matematyczna. Są to rzeczy zbyt hermetyczne, by mogły zostać zrozumiane przez przeciętnego odbiorcę. Dlatego też de la Iglesia stworzył fabularnego cieńkusza, gdzie trudne pytania stały się jedynie atrakcyjną fasadą, a skomplikowane matematyczne wywody sprowadzono do poziomu zabawnych piktogramów. Mimo to w filmie pozostało coś z dusznej atmosfery obcowania z Mysterioris . Plusami filmu jest niezłe aktorstwo, przede wszystkim Johna Hurta. Sam de la Iglesia stworzył też jedną genialną w swej prostocie scenę, kiedy kamera przeskakuje od jednego bohatera filmu do drugiego tworząc niewidzialną sieć niby ...

44 Inch Chest (2009)

W 100% męskie kino, ale jakże inne! Ubrane w szaty gangsterskiego film, w rzeczywistości jest to skromny, bardzo introwertyczny dramat o męskiej psychice. "44 Inch Chest" pokazuje, co dzieje się z twardzielem, który pozwolił sobie na uczucia. Colin właśnie dowiedział się, że jego żona wcale go nie kocha, że znalazła sobie faceta, że opuszcza dom. Colin, twardziel jakich mało, facet z szemraną przeszłością (a przynajmniej tak można sądzić), nie potrafi tego pojąć. Przy pomocy swoich kumpli spróbuje sobie z tym poradzić. Nie będzie łatwo. "44 Inch Chest" zaskakuje od pierwszego ujęcia. Twórcy stworzyli pierwszorzędne postaci idealnie pasujące do brytyjskiego gangsterskiego filmu, a następnie wrzucili je w zupełnie inne środowisko. Dla wielu widzów będzie to zapewne wewnętrznie sprzeczne i nie do pogodzenia, lecz mnie to zupełnie zachwyciło. Film bowiem zrealizowany został w sposób na wskroś staroświecki. Bardziej przypomina to teatr niż filmy, jakie dziś się robi. Bli...

New York, I Love You (2009)

Niestety "Zakochany Nowy Jork" to sromotna porażka, jeśli porównać film z "Zakochanym Paryżem". Tam naprawdę wszystko mogło się zdarzyć. Poszczególne nowelki naprawdę przybliżały atmosferę Paryża, pokazując je jako miejsce, gdzie wszystko może się zdarzyć. Wydawać by się mogło, że Nowy Jork będzie godnym następcą. To kosmopolityczne miasto zdawać by się mogło jest perfekcyjnym tyglem do wytopienia każdej historii. Tymczasem reżyserzy, wśród nich naprawdę uznane nazwiska, mieli z miastem poważny kłopot, czego rezultatem są zaskakująco miałkie, pozbawione wyrazistości historyjki. Nowego Jorku prawie w ogóle tu nie ma. Jeśli chciałbym poczuć atmosferę tej metropolii to lepiej zrobiłbym sięgając po filmy Dito Montiela czy też starsze obrazy Woody'ego Allena. Zresztą neurotyczny duch Allen jest mocno wyczuwalny w większości nowelek. W jednych wychodzi to lepiej (Joshui Marstona o starszej parze), w innych gorzej (Allena Hughesa z Bradleyem Cooperem)....

An Englishman in New York (2009)

Twórcy "Anglika w Nowym Jorku" mają wielkie szczęście, że Quentin Crisp został skremowany, inaczej na pewno powstałby z grobu i powiedział kilka ciętych uwag na temat filmu. Trudno nazwać go portretem Crispa, jego biografią. To raczej filmowa karykatura, perwersja. Zamiast elokwentnego, inteligentnego, zabawnego, a przede wszystkim bezkompromisowego filmu o starości, umieraniu i przekleństwie sławy, powstał boleśnie sztampowy sentymentalny gniot składający się niemal wyłącznie z samych banałów. W tym zalewie miernoty giną ostre niczym brzytwa opinie Crispa. Twórcom udało się nawet sknocić motto kończące film – rzecz zupełnie niesłychana. Jedyne co ratuje ten film przed totalną zagładą jest John Hurt. Nie jest to może jego najlepsza kreacja, ale z całą pewnością stanowi jasny punkt projekcji. Bardzo dobrze zaprezentował się też Jonathan Tucker. Nie przypominam sobie, że był kiedykolwiek zagrał równie udanie. Szkoda, że wysiłek idzie na marne, bo film jest niestety ...

The Naked Civil Servant (1975)

"Nagiego urzędnika" oglądałem kilka lat temu i nie zrobił na mnie jakiegoś przełomowego wrażenia, jakie ponoć miał wywoływać kiedy pojawił się na ekranach. Szczerze mówiąc nawet w latach 70. było kilka lepszych i bardziej odważnych filmów o tematyce gejowskiej. Co nie zmienia faktu, że Quentin Crisp to postać bardzo barwna i ciekawa z filmowego punktu widzenia. Niestety w obrazie Jacka Golda nie zostało to do końca wykorzystane. "Nagi urzędnik" to tak naprawdę audiobook z ruchomymi obrazkami zamiast ilustracji. Pełne ciętych ripost monologi to rzecz jasna najlepsza część obrazu. To, co Quentin mówi o sobie, o środowisku jest szczere do bólu, czasem szokująca, zawsze interesujące i skłaniające do refleksji. Interesujące jest to, jak ze swej 'słabości' Quentin uczynił broń przeciwko bigoterii świata. Strategia 'in your face' nie została przez niego wymyślona, to bardzo częsty sposób postępowania ludzi znajdujących się w totalnej desperacji, którzy staj...