Posty

Wyświetlam posty z etykietą Max Thieriot

Disconnect (2012)

Obraz
Fabularny debiut dokumentalisty Henry'ego Alexa Rubina to kawał solidnego kina, ale zarazem film kompletnie nieudany, jeśli chodzi o przekazanie myśli reżysera. Tytuł wyraźnie nawiązuje do Internetu i sugeruje, że obraz będzie formą kontemplacji tego, jak być z drugim człowiekiem w czasach relacji on-line. Jeśli ktoś tej myśli nie zrozumiał po samym tytule, to jest jeszcze krótki opis fabuły, który na przykład widnieje na IMDb: A drama centered on a group of people searching for human connections in today's wired world.

Point Break (2015)

Obraz
Trzynastka okazała się tym razem wyjątkowo pechowa. "Point Break" to bowiem 13. film, który widziałem w tym roku. I niestety jest to murowany faworyt do miana największego badziewia A.D. 2016.

Stay Cool (2009)

Obraz
Poczucie humoru braci Polish chyba do mnie nie przemawia. "Tylko dla kochanków" jakoś nie byłem dotąd w stanie obejrzeć w całości. Zaś "Tylko spokojnie" zobaczyłem do końca dopiero za którymś podejściem. Opowieść o tym, że w miłości co się odwlecze, to nie uciecze, nie zrobiła na mnie wrażenia. Wszystko jest tu jakieś takie mdłe, bez polotu. Niby ok, i bohaterowie, i pomysł nie są takie najgorsze. Ale nie ma tu nic, na czym mogłaby się skupić moja uwaga. Fabuła płynie sobie niespiesznie, cicho i spokojnie tak, by nie narzucać się widzowi. Nie mam się nawet na co krzywić, tak bezbarwna jest całość. Ocena: 5

House at the End of the Street (2012)

Obraz
To mógł być całkiem ciekawy film. Niestety, aby tak się stało, producenci powinni zezwolić na kategorię wiekową co najmniej R. PG-13 było decyzją kompletnie nietrafioną i wykastrowało całość z tego, co najciekawsze. Został więc sam pomysł z podwójnym twistem. Był on niezły i stał się podstawą wciągającego klimatu. Ale brakuje w nim spełnienia. Bo też jak rzecz o psychopatach, krwawych mordach i grozie może interesować, jeśli jedyne, na co możemy patrzeć to pucołowata buźka JL i smutne oczęta MT... Zawód. Ocena: 5

The Family Tree (2011)

Obraz
Bardzo przeciętne kino robione według wzorca produkcji niezależnej. Nieco dziwaczna rodzina, jeszcze dziwaczniejsze wydarzenia, a wszystko to po to, by powiedzieć widzom, że rodzina jest ważna. Mdłe to, pozbawione oryginalności i pomysłu. Gdyby nie parę nieco zabawnych scen, nie byłoby w ogóle co oglądać. Najciekawiej wygląda w tym filmie podskórne przesłanie, że normalność jest chorobą, a choroba zdrowiem. Oto bowiem życie rodziny zmienia się, kiedy matka doznaje amnezji. Utrata pamięci jest traktowana jako choroba, ale w rzeczywistości okazuje się, że kobieta została oczyszczona z toksyn kompromisów, niedopowiedzeń i drobnych kłopotów, które narastają do rozmiarów rozwodowego nowotworu. Ocena: 6

My Soul to Take (2010)

Obraz
Oj, kiepsko widzi mi się "Krzyk 4". Wes Craven po kilkuletniej przerwie wcale nie jest lepszym reżyserem. "Zbaw mnie ode złego" jest filmem nędznym, naiwnym i mało strasznym. Choć może okaże się czymś w stylu "Wampira w Brooklynie", który też był kiepski, a zaraz potem Craven nakręcił "Krzyk" i wszyscy zapomnieli, że przez 10 lat nie nakręcił żadnego hitu. Oby... W "Zbaw mnie ode złego" Craven próbuje reanimować stary dobry horror z nastolatkami. Struktura filmu okazuje się bardzo typowa dla tego rodzaju produkcji. Craven jednak i tak zdołał pobłądzić. Choć bowiem buduje atmosferę, to jednak nie udaje mu się stworzyć wystarczającego napięcia w scenie finałowej. Zabójstwa są mało pomysłowe, mało brutalne i ogólnie zbyt staromodne. Craven nie potrafi przekuć niepokojów nastolatków w angażujący horror. Mimo to w filmie jest kilka plusów. Pomysł na żeński szkolny gang był bardzo fajny. Szkoda, że został on wykorzystany w zasadzie w dwó...

Chloe (2009)

I kolejne rozczarowanie w dniu dzisiejszym. Nie przypominam sobie, by Atom Egoyan nakręcił gorszy film. I dlatego kompletnie nie rozumiem polityki polskich dystrybutorów. Tak wspaniały film jak "Ararat" do kin w ogóle nie trafił, "Adoracja" podobnie, a tymczasem zupełnie przeciętne filmidło jakim jest "Chloe" będzie można zobaczyć. Film opowiada o żonie, która zaczyna podejrzewać, że jej mąż, niepoprawny flirciarz, zdradza ją. Wynajmuje więc prostytutkę i wystawia męża na próbę. Kobiecie wydaje się, że kontroluje sytuację, że piłka jest wciąż po jej stronie. Jednak od pierwszej sceny Egoyan tak konstruuje film, że nie ma wątpliwości, iż ona jest ofiarą manipulacji i oszustwa. Skoro jest to oczywiste, liczyłem, że Egoyan prowadzi z widzem jakąś grę pozorów, że pod koniec ujawni jeszcze jedną warstwę, ustawi całość podług zupełnie nowego systemu odniesienia. Niestety tak się nie dzieje, "Chloe" okazuje się dokładnie tym, czym jawi się od pierwsz...