Posty

Wyświetlam posty z etykietą Ana Torrent

There Be Dragons (2011)

Obraz
Choć od "Misji" minęło już sporo czasu, miałem nadzieję, że nowy "religijny" film Rolanda Joffé będzie równie dobry. Niestety tak się nie stało. Inspirowany prawdziwymi wydarzeniami, okraszony Wielką Rodzinną Tajemnicą, mimo to nie był w stanie mnie poruszyć. O wiele bardziej poruszający okazał się dodatek w postaci krótkiego klipu z Wesem Bentleyem, który mówi ile dla niego znaczyła praca nad tym filmem, kiedy to zdecydował się w końcu wziąć się w garść i skończyć z nałogiem. Nie przekonała mnie postać założyciela Opus Dei. Zabrakło mi tu też hiszpańskiej namiętności. Za to spodobał mi się pomysł spojrzenia na konflikt w Hiszpanii z punktu widzenia faszystów (choć i komunistom poświęcono sporo miejsca). Nie jest to w popularnej kulturze zbyt lubiany punkt widzenia, tym ciekawiej było zobaczyć komunistów nie jako romantycznych bohaterów przegranej sprawy, ale brutali, którzy krwawym terrorem próbowali wprowadzić laickie porządki. Żal mi trochę Geraldine Chap...

The Tulse Luper Suitcases, Part 3: From Sark to the Finish (2003)

Trzecia część historii Tulse'a Lupera niestety rozczarowuje. Greenaway miał bardzo ciekawy pomysł. Oto w tym filmie pokazuje kłamstwo, jakim jest wszelkie opowiadanie historii. Fiksacja na punkcie gier słownych, splotów okoliczności, dzieł, które stają się ważniejsze od rzeczywistości, jaka je zainspirowała. "From Sark to Finnish" w tym sensie bardzo przypomina "Rekonstrukcję". Dobrym zabiegiem było przesunięcie Lupera na drugi plan. Jest on praktycznie nieobecny, nawet wtedy, kiedy jest na ekranie. Niestety błędem ekspresowe tempo narracji. Poprzednio bezbłędnie funkcjonująca konstrukcja tu zaczyna rzęzić, niczym nienasmarowany silnik. Film nie robi już takiego wrażenia wizualnego. Całość, pomimo bardziej chaotycznego charakteru, jest zarazem w znacznie prostszy sposób prezentowana. "From Sark to Finnish" ogląda się nie tyle jako trzecią część "Tulse'a Lupera" ile raczej preludium do "Nightwatching". Greenaway zdecydowanie lepi...

The Tulse Luper Suitcases, Part 2: Vaux to the Sea (2003)

Druga część "historii życia" Tulse'a Lupera opowiedziana została mniej więcej w ten sam sposób co "Moab Story". Tym razem jednak Greenaway skoncentrował się na obsesjach, które choć barwne i twórcze stają się więziennymi kratami, ograniczeniami poza które nie sposób się wydostać. Taką obsesją jest kino, zarówno jako miejsce ale też jako funkcja. W tym filmie olbrzymią rolę pełni architektura, która jest niczym innym jak ekspresją hybris artysty. Kino jest też miejscem, w którym opowiada się historię. Historia jednak jest zawsze fałszem. Historia nie istnieje, jest wytworem historyków. Artysta też jest historykiem, który w teorii powinien ukazywać to, co widzi, częściej jednak obserwację zastępuje wyobraźnia. "Vaux to the Sea" odkrywa przed nami także obsesje Greenawaya, a raczej przypomina je widzom. Kto bowiem widział "Kontrakt rysownika" czy "Dzieciątko z Macon" ten doskonale wie, o co chodzi. W drugiej części pojawiło się więcej ...