Posty

Wyświetlam posty z etykietą Lee Pace

Bodies Bodies Bodies (2022)

Obraz
Gdzieś niedawno napisałem, że nie jestem w stanie teraz oglądać, jak idioci próbują przetrwać. Dlatego też "Bodies Bodies Bodies" to była dla mnie prawdziwa katorga, bo zamiast jednego idioty dostałem cały ich tabun.

Captain Marvel (2019)

Obraz
Marvel przypomina mi szkolnego prymusa. Na początku musi się on mocno postarać i wykazywać na każdym kroku tym, że jest przygotowany, ponadprzeciętnie bystry i ambitny. Kiedy jednak już wszystkich nauczycieli przyzwyczai do tego, może spasować i jechać na opinii. Wystarczy, że będzie unikał ewidentnych wpadek, a rzeczy, które innym nie uszłyby na sucho, jemu są darowane.

The Program (2015)

Obraz
Kto jak kto, ale Stephen Frears powinien wiedzieć lepiej, jak kręci się ciekawe biografie. W końcu kilka ma już na swoim koncie. Tymczasem jedyną wartością "Strategii mistrza" jest udowodnienie, że sławni ludzie nie potrzebują filmowego katalogu ważnych wydarzeń z ich życia. A tym jest właśnie ten film. Zaś teza wydaje się tak oczywista, że nie wymaga udowodniania.

The Hobbit: The Battle of the Five Armies (2014)

Obraz
Trzeci film o "Hobbicie" nie miał prawa powstać. Peter Jackson nie tylko nie posiadał na niego pomysłu, lecz doprowadził do tego, że jakiekolwiek pozytywne wspomnienia związane z poprzednimi częściami, skutecznie się teraz rozwiały. "Bitwa Pięciu Armii" bowiem nie stanowi żadnego zamknięcia historii. Odkrywa za to, że "Hobbit" jest trylogią o niczym.

Guardians of the Galaxy (2014)

Obraz
Kiedy po raz pierwszy usłyszałem, że "Strażników Galaktyki" kręcić będzie James Gunn, to nie mogłem w to uwierzyć. Film z miejsca trafił u mnie na listę najmniej oczekiwanych tytułów Marvela. Z kilku powodów. Po pierwsze pamiętałem poprzedni film Gunna o "superbohaterze". "Super" nie przypadło mi specjalnie do gustu. Po drugie Gunn najbardziej kojarzył mi się z "PG Porn", czyli humorem zupełnie niewłaściwym dla disnejowskich produkcji. Zacząłem czekać na film dopiero po pierwszym zwiastunie. Kiedy zobaczyłem to szaleństwo wizualne i komediowe, wiedziałem, że po prostu muszę całość obejrzeć.

The Hobbit: The Desolation of Smaug (2013)

Obraz
Jakie szczęście, że do końca został Jacksonowi już tylko jeden film. Nie sądzę, bym był w stanie wytrzymać więcej i pewnie przerwałbym oglądanie. Drugi "Hobbit" utrzymuje mnie w przekonaniu, że jeśli widziało się jedną część ekranizacji Tolkiena w wykonaniu Jacksona, to tak, jakby się widziało je wszystkie. A ponieważ znam książki, to tak naprawdę nie ma nic, co kusiłoby mnie, by czekać na kolejne odcinki. "Pustkowie Smauga" ponoć jest lepszym filmem od "Niezwykłej podróży". Jakoś tego nie zauważyłem. Owszem, jest nieco mniej posuwistych panoram, ale to jedyna rzecz, która się poprawiła. Reszta to odgrzewane kotlety obficie podlane sosem z patetycznych dialogów (szczytem idiotyzmu jest postać Beorna i jego podniosłe mowy wypowiadane niskim głosem). Nawet moja ulubiona scena z książki – ucieczka w beczkach – tu zamieniła się w męczący popis efekciarstwa. Całość daje się wytrzymać dzięki kilku drobnym smaczkom. Jak choćby krasnoludzko-elficka wariacja...

Lincoln (2012)

Obraz
Tego się niestety obawiałem. Te wszystkie nominacje, jakim obsypany został "Lincoln" nie są wcale miarą wielkości obrazu, lecz patosu, jakim Spielberg nasycił swój film. Gdyby to był alkohol, wychodząc z kina widzowie przekroczyliby śmiertelny poziom promili. "Lincoln" to obraz monumentalny i Spielberg nie pozwoli nam o tym zapomnieć ani na chwilę. Sceny są rozwleczone, byśmy mieli pełną świadomość celebrowania doniosłości chwili. Fabuła rozpisana został podług wzorca, który już w czasach Szekspira uznawano za klasyczny. Każda z postaci musi mieć przynajmniej jeden bombastyczny monolog. Większość z nich jest rewelacyjnych, ale w tej dawce działały na mnie jak efekty specjalne w "Transformers 2" – po pewnym czasie poczułem przesyt i zaczęły mi być zupełnie obojętne. Chwilami film jest genialny. Kilka scen wartych jest lepszego dzieła. Niestety są też momenty tak sztywne, że przy nich zwłoki ze stężeniem pośmiertnym wydają się wzorem elastyczności. S...

The Hobbit: An Unexpected Journey (2012)

Obraz
Ech, ten Peter Jackson. Ze skrajność popada w skrajność. Przy "Władcy Pierścieni" narzekałem na teledyskowość narracji, gonienie od jednego punktu historii do drugiego. Tym razem reżyser pokazał się jako kinowy odpowiednik Roberta Jordana (który do perfekcji doprowadził umiejętność opowiadania na setkach stron historii, która nie posuwa bohaterów o krok do przodu). "Hobbit" jest rozciągnięty do granic ludzkiej wytrzymałości. Gdzie tylko może, Jackson przedłuża sceny w nieskończoność. I tak na przykład, kiedy krasnoludy przybywają do Bilba, to Jackson prezentowuje nam wszystkie elementy zastawy stołowej oraz każdy najmniejszy okruch ze spiżarni. Od czasu "Titanica" nie spotkałem się z takim marnotrawieniem czasu na przyglądanie się scenografii. Drugim problemem Jacksona jest nieumiejętność prowadzenia narracji awanturniczej. Kiedy ma być podniośle i heroicznie, wszystko gra, ale kiedy próbuje wprowadzić elementy humorystyczne, wypada żenująco słabo. Są...

When in Rome (2010)

Obraz
Nie miałem zbyt wielkich oczekiwań co do tego filmu. A mimo to "Pewnego razu w Rzymie" z wielkim trudem je spełniło. Żal mi Kristen Bell, którą na siłę wciskają w rolę komediowej rywalki Katherine Heigl. "Pewnego razu w Rzymie" rozczarowuje, bo nie ma tu w ogóle nic z klimatu Włoch. Równie dobrze komedia mogłaby się rozgrywać na Marsie, tyle ma wspólnego z prawdziwym Rzymem. Szkoda też, że żaden Włoch nie został przez szefów castingu uznany za odpowiedni do uganiania się za główną bohaterką. Josh Duhamel jest tu mało podobny do siebie, a reszta komików niestety się marnuje. Jedynie Dax Shepard ma fajną rolę. W sumie jest parę śmiesznych scen, ale za mało jak na taką obsadę. Ocena: 4

Miss Pettigrew Lives for a Day (2008)

Wow! What a fabulous movie! A Real dealightful piece, charming and witty and very, very naughty. Nie mogłem się powstrzymać, ale "Niezwykły dzień panny Pettigrew" jest naprawdę bardzo uroczym filmem, który wyjęty jest jakby nie z tej epoki. Naprawdę rzadko komu udaje się sztuka tak perfekcyjnego odtworzenia atmosfery starego kina. Bharat Nalluri jest absolutnym mistrzem. Jego film jest urodzonym klasykiem kina, który po prostu powstał 70 lat później niż powinien. Z łatwością można go włączyć do kanonu filmów 'in the closet'. Ma ten sam charakter, lekkość, spryt i żywiołowe dialogi. Jakby tego było mało, "Panna Pettigrew" ma znakomitą obsadę. Frances McDormand bezbłędnie radzi sobie w roli dewotki, która trafia w sam środek świata rozpusty. Amy Adams całkowicie porwała mnie swoją rolą Delysii. Jak dla mnie była to jej najlepsza rola i do tego zagrana z taką lekkością, że trudno mi było wyjść z zachwytu. Mark Strong raz jeszcze udowodnił, że jest aktorskim kam...