Posty

Wyświetlam posty z etykietą Daniel Auteuil

La belle époque (2019)

Obraz
Mówi się, że czas leczy rany. Ale to powiedzenie ma też i swoją mroczną stronę. Czas "leczy" nas także z tego, co pozytywne, jak choćby miłość. Victor i Marianne kiedyś kochali się na zabój. Dziś są sobie obcy. On żyje przeszłością i nie potrafi się odnaleźć w teraźniejszości. Ona cały czas ucieka w przyszłość, starając się trzymać rękę na pulsie technologicznych nowinek. Ich związek rozpadł się, a oni tego nawet nie zauważyli. Nie znaczy to jednak, że uczucie, które ich połączyło zniknęło. Ono wciąż w nich tkwi, tyle że przysypane gruzami codzienności. Na szczęście zyskają okazję odkopania jej. Czy jednak skorzystają z drugiej szansy?

Amoureux de ma femme (2018)

Obraz
Jedni muszą doświadczyć życia w sposób namacalny, przeżyć wszystko na własnej skórze. Ich decyzje i zachowania mają wpływ nie tylko na nich, ale też na osoby znajdujące się wokół. Co więcej, raz podjętych decyzji nie mogą cofnąć i muszą radzić sobie z konsekwencjami. Są jednak i tacy, którzy potrafią przeżyć wielką miłość, od zakochania od pierwszego wejrzenia, przez brnięcie w zdradę małżeńską, po finał związku, w ciągu paru godzin. A wszystko to wyłącznie w świecie wyobrażeń. Te doświadczenia są niemniej barwne i namacalne od rzeczywistych. Rozgrywają się jednak w szybszym tempie i przy niewielkiej szkodliwości dla innych (choć nawet w takiej sytuacji bez ofiar się nie obędzie - vide: czerwona sukienka i czekolada).

Le brio (2017)

Obraz
Kolejna wariacja na temat "Edukacji Rity", choć tym razem bez wątku romansowego. Jednak wybrana para bohaterów sprawia, że ten film jest dość ryzykowny i twórcy mocno balansowali na granicy dobrego smaku. On jest bowiem białym mężczyzną o sporej renomie. Ona jest córką muzułmańskich imigrantów z blokowiska na przedmieściach. I to on uczy ją, jak dobrze i z przekonaniem wysławiać się po francusku.

Jappeloup (2013)

Obraz
Gdybym miał podchodzić do tego filmu "na chłodno", to moja jego ocena byłaby druzgocąca. Tytuł odnosi się do konia, ale tego jest w filmie jak na lekarstwo. Jego temperament, jego wyczyny – to nie są rzeczy, które reżyser potrafił pokazać, wszystko to jest mówione przez kogoś, a ja jako widz muszę temu wierzyć na słowo. Nie jest to jednak film o ludziach znajdujących się wokół. Jak na dwie godziny trwania, zdumiewająco niewiele dowiedziałem się o tym, kim był Pierre Durand i jego bliscy. Reżyserowi wystarczy wyliczenie kilku faktów biograficznych, ale portrety psychologiczne kopiuje z podręcznika dla początkującego filmowca, bez nadawania im indywidualnych charakterów.

Je l'aimais (2009)

Obraz
Miłość jest początkiem i końcem. Miłość jest śmiercią, ale też nadzieją na odrodzenie. Miłość nie zostawia miejsca na nic więcej, ale nie chroni przed prozą dnia codziennego i zgodą na kompromis. Oto przesłanie filmu "Kochałem ją". Chloé właśnie została porzucona przez swojego męża, który ni z gruszki ni z pietruszki ogłosił, że poznał miłość swego życia, jest z nią od roku i nie chce już być z Chloé. Ta jest zdruzgotana sytuacją. Jej świekr zabiera ją i jej córki do chatki położonej w malowniczej dolinie. Tam przekonuje ją, że ma szczęście, że została porzucona przez męża. Mogło być gorzej, mógł od niej nie odejść, co zabiłoby ich wewnętrznie. A tak ma jeszcze nadzieję na życie i nowy związek. Przekonuje ją o tym, opowiadając swoją własną historię wielkiej miłości i tchórzostwa, które sprawiło, że nie postąpił jak syn, że pozostał z żoną, czego żałuje do dziś. (Olivier Saint-Jours by Hassan Havier) "Kochałem ją" powinno mnie zachwycić. Lubię takie historie. P...

Ma saison préférée (1993)

Jak Téchiné to robi? Gdyby spojrzeć na film chłodnym okiem, to okaże się, że nie ma w nim wiele. Kilka scenek rodzajowych i tyle. Jednak w jego rękach "Ma saison préférée" staje się doskonały portretem pewnej rodziny. Drobne gesty, słowne aluzje, czasem tylko jedno spojrzenie wystarczy do przekazania skomplikowanych więzi łączących poszczególnych członków rodziny. Téchiné odkrywa przed nami głębię miłości splecionej z niechęcią czy wręcz nienawiścią. Żadna relacja w tym filmie nie jest prosta i łatwa do określenia, a jednak reżyserowi udaje się to bezbłędnie i do tego zupełnie jakby od niechcenia! Duża w tym zasługa aktorów. Catherine Deneuve i Daniel Auteuil jak zwykle prezentują aktorskie mistrzostwo. Każda ich scena to popis gry na najwyższym poziomie. Jednak gasiła ich bez większego problemu Marthe Villalonga w roli matki. Sceny z Bożego Narodzenia z jej udziałem to perły – mogę się nimi zachwycać bez końca. Cała trójka zresztą dostała nominacje do Cezarów za swoje role w...