X-Men Origins: Wolverine (2009)
No cóż, muszę przyznać, że "Wolverine" pozytywnie mnie zaskoczył. Nie jest oczywiście aż tak dobry jak dwie pierwsze części "X-Men", ale trzecią pokonuje w przedbiegach. Filmowi brakuje materiału. Cała historia została rozrzedzona i rozciągnięta w czasie i mimo że nie trwa nawet dwóch godzin to i tak wydaje się za długi. Ma jednak swoje dobre strony. Przede wszystkim podoba mi się początek plus świetnie zrobiona czołówka łącząca w sobie napisy początkowe i krótką historię stu lat z życia Creeda i Logana. Obraz utrzymuje niezłe tempo, lecz brakuje mu wyrazistości i charakteru. Bawiłem się nieźle, ale z całą pewnością nie zapadł mi on w pamięci. Po obejrzeniu filmu jestem niemal pewien, że pogłoski o konflikcie między reżyserem a wytwórnią są prawdziwe. "Wolverine" to obraz borderline, zahaczający o schizofrenię. Z łatwością można rozróżnić sceny, które są elementami wizji reżysera od tych, które narzuciło studio. I choć rozumiem obawy studia, które wydaje w...