Posty

Wyświetlam posty z etykietą Lambert Wilson

Les traducteurs (2019)

Obraz
Grupa tłumaczy zostaje zamknięta w luksusowym bunkrze. Na kilka miesięcy będą odcięci od świata. W tym czasie mają za zadanie przetłumaczyć trzeci tom bestsellerowego cyklu. Wydawca ma taką paranoję na punkcie przecieków, że wydziela pracę tłumaczom i przy pomocy wynajętych ochroniarzy pilnuje, by ci nie zgarnęli tekstu dla siebie. Mimo tych środków ostrożności dochodzi do przecieku i szantażu. Wydawca zrobi wszystko, by odkryć, kto za tym stoi. Sprawy szybko zaczną wymykać się spod kontroli...

Benedetta (2021)

Obraz
Oglądając "Benedettę" miałem wrażenie, że Paul Verhoeven chce pobić rekord w ilości tematów poruszanych w jednym filmie. Co scena to coś innego jest na tapecie. Część z tych tematów była naprawdę ciekawa. Jak choćby fakt, który wiele osób zaskoczy, że klasztory to nie była zsyłka nadliczbowych kobiet w rodzinie, a dość droga impreza, na którą stać było niewiele osób. Albo przypomnienie, że można być jednocześnie suką i mistyczką.

The Matrix Resurrections (2021)

Obraz
"Matrix: Zmartwychwstania" jest kompletnie niepotrzebną kontynuacją. To powiedziawszy muszę jednak stwierdzić, że pomysł na tę część był całkiem fajny. Podoba mi się koncepcja, że bohaterowie pozostają uwięzieni w Matriksie, w którym wydarzenia opisane w trylogii są powszechnie znane. Zmieniono je jednak w fikcję. Jest to naprawdę zgrabne posunięcie i całkiem wiarygodne.

L'échange des princesses (2017)

Obraz
Monarchowie Francji i Hiszpanii XVII i XVIII wieku kojarzą się z władzą absolutną. Władza absolutna kojarzy się zaś z absolutną dominacją i samowolą koronowanych głów. Ale nie jest ona otrzymywana za darmo, o czym przekonują się młodzi bohaterowie filmu Marca Dugaina.

L'odyssée (2016)

Obraz
Szkoda, że Jérôme Salle ma reżyserskie ambicje. Jego najlepszym filmem w moim odczuciu jest czysto rozrywkowy "Largo Winch" . Miłe to było, lekkie i przyjemne. Na drugim biegunie jest "Odyseja", czyli biografia barwnej jednostki, jaką był Jacques-Yves Cousteau. Choć jest to film diametralnie inny od widzianego dziś "Zaginionego miasta Z", to jednak jedną rzecz ma z nim wspólną - kompletna niezdolność do uchwycenia wyjątkowości osoby, o której się opowiada.

Corporate (2017)

Obraz
Twórcy "Korpo" chcieli opowiedzieć o bezdusznym świecie prywatnych korporacji, w których pracownik traktowany jest jak przedmiot jednorazowego użycia: kiedy jego przydatność się kończy, należy go wyrzucić. A ponieważ przepisy im tego procesu nie ułatwiają, więc czasami prowadzona jest okrutna wojna psychologiczna. I jak to na każdej wojnie bywa, są ofiary.

Telle mère, telle fille (2017)

Obraz
I kolejna po "Seks, miłości i terapia" francuska komedia, która wydaje się istnieć głównie po to, żeby Amerykanie kupili prawa do remake'u. "mamy2mamy" to żeńska odpowiedź na komedie o wiecznych chłopcach.

5 to 7 (2014)

Obraz
Opowieść o tym, że ludzie wolą być nieszczęśliwi, niż zgodzić się na wymagania stawiane przez miłość. Opowieść o tym, że miłość jest uczuciem zachłannym i egoistycznym. Liczy się bowiem jedynie to, jak "ja" się czuję w miłości i nic więcej. Jest to wreszcie opowieść o tym, że szczęście w prawdziwym życiu osiąga się dzięki byciu pragmatykiem. Możemy stracić Wielką Miłość, ale za to zyskujemy stabilność, partnera/kę, na którym/ej można polegać i marzenia oparte na wspomnieniach Miłości, które pozwalają nam uwolnić się na moment od rzeczywistości, jeśli jej proza za bardzo zacznie nam przeszkadzać.

Suite Française (2014)

Obraz
Opowieść o tym, że każdy ruch oporu powinien bardziej inwestować w rozkochiwanie w sobie wrogów. Dzięki temu można uratować niejedno życie.

Posthumous (2014)

Obraz
Kłamstwo może i ma krótkie nogi, ale cóż to są za nogi. Dosłownie ratują one życie. Bo choć nieuchronną konsekwencją kłamstwa jest chaos, to tak naprawdę otwiera ono nowe możliwości do bycia szczęśliwym.

Alceste à bicyclette (2013)

Obraz
Lubię filmy, w których rzeczywistość przenika się ze sztuką, w których dzieło zaczyna być rozkładane na czynniki pierwsze, interpretowane, któremu przyglądamy się (my, widzowie) z nowych, zaskakujących punktów widzenia, których aktualność i wymowa staje się oczywista dzięki odbiciu w historii bohaterów doświadczających tego dzieła. Z tego też powodu "Molier na rowerze" już przez samą ideę leżącą u podstaw filmu, miał u mnie fory. Niestety Philippe Le Guay nie poszedł aż tak daleko, by rzeczywiście podjąć się interpretacji "Mizantropa", pokusić się o jego "uwspółcześnienie" w losach bohaterów. Dla niego jest to punkt wyjścia, ale nie cel. Służy raczej jako scenografia i kostiumy, a nie żywa materia filmu. Tę stanowi dość zwiewna komedyjka o przyjaźni, lojalności, aktorstwie, życiu. Ogląda się to z przyjemnością, ale niezbyt zobowiązująco. Nie angażuje aż tak bardzo, a molierowskie smaczki z czasem zaczynają nużyć nawet samego reżysera, co z trudem mu w...

Vous n'avez encore rien vu (2012)

Obraz
Oto, jak powinno się wykorzystywać teatr w kinie. Zamiast udawać, że jej nie ma, należy otworzyć się no możliwości sceny. Na ekranie daje to wtedy niesamowity wynik. Alain Resnais świetnie to rozumiał. "Jeszcze nic nie widzieliście" jest jak wielobarwny mus, wymieszany, ale nie do końca, więc poszczególne kolory i warstwy choć się zacierają, to pozostają widoczne, raz wyraźniej a raz mniej. Grupa aktorów, która przybyła do domu zmarłego reżysera, ogląda przedstawienie młodej trupy teatralnej. Wystawiana jest "Eurydyka" zmarłego reżysera, w której wystąpili w tej lub innej roli wszyscy zebrani aktorzy. Szybko więc zaczynają odgrywać role, które do dziś znają całym sercem. Chwilami znika ograniczenie domu, aktorzy, którzy przecież powinni być widzami, stają się naprawdę odgrywanymi postaciami, a salon zmienia się w kawiarnię, hotelowy pokoik, peron kolejowy. Najlepiej Resaisowi wyszedł pierwszy akt. Jest poruszający, a żonglowanie trzema różnymi wersjami tej sa...

La princesse de Montpensier (2010)

Obraz
XVI wiek. Kobieta jest walutą w targach możnych o władzę, wpływy i majątek. Jej uczucia nie mają znaczenia. Ma być posłuszna woli ojca i wyjść za mąż za tego, kogo jej podadzą. Wydaje się, że jest to świat całkowicie wrogi kobietom. A jednak to właśnie w tym świecie kobieta posiada broń, która może wstrząsnąć całym światem. Musi jedynie umieć z niej skorzystać. A tej umiejętności zabrakło tytułowej bohaterce filmu Bertranda Taverniera. Marie posiada urodę, która zawraca w głowach wszystkim mężczyznom, jacy tylko się pojawią wokół niej. Ale dziewczyna jest zbyt naiwna, by wykorzystać tę moc. Niestety siła, która nie zostanie wzięta w karby kontroli, porwie biedaczkę niczym fala tsunami. Dziewczę, które pragnęło tylko miłości, nieroztropnie roztrwoni swoje szczęście, wystawiając się na drwiny losu i cierpienie w brutalnej konfrontacji z rzeczywistością. "Księżniczka Montpensier" nie jest najlepszym filmem Taverniera, ale ogląda się ją zdecydowanie lepiej niż "Pościg...

Des hommes et des dieux (2010)

Cicha okolica, piękne widoki gór Atlasu i codzienność, która mija nieśpiesznie. Idealne miejsce do kontemplacji Boga. Chrześcijańscy mnisi żyją w idealnej harmonii ze swymi muzułmańskimi braćmi i siostrami. Raj na Ziemi, może niezbyt bogaty w materialne dobra, ale też nikt tu wiele nie potrzebuje, ot leki, czasem jakieś buty i tyle. Jednak już po kilkunastu minutach perspektywa się rozszerza. Ten raj to wyspa na oceanie okrutnej wojny domowej. Bezsensowna przemoc zbliża się do klasztoru wielkimi krokami. Wszyscy wiedzą, że ich czas nieubłaganie dobiega końca. Uratować może ich jedynie wyjazd, czy jednak mogą to uczynić – oto jest pytanie. "Ludzie Boga" z łatwością mógł się stać kolejnym filmem postkolonialnym opowiadającym o białych, którzy poświęcają się dla ratowania dzikich Afrykańczyków. Gdyby tak się stało, to chyba bym nie wysiedział do końca. Za dużo w ostatnich latach powstało właśnie takich obrazów. Na szczęście Xavier Beauvois poszedł w inną stronę i stworzy...

Babylon A.D. (2008)

Mathieu Kassovitz chyba lepiej by zrobił pozostając przy aktorstwie. Jego kolejne próby reżyserskie wychodzą mu coraz gorzej i jeszcze trochę, a zamieni się w drugiego Mela Gibsona, a tego bym nie chciał, za bardzo go lubię (Gibsona zresztą też lubiłem). Wizja świata ukazana w "Babylon A.D." bardzo mi się spodobała. Nie, żebym chciał w tym świecie żyć, ale jest to konstrukcja przemyślana, trzymająca się kupy i naprawdę wiarygodna. Nie jest to jednak prawie w ogóle zasługa Kassovitza. Te pomysły istniały już wcześniej stworzone przez Maurice'a G. Danteca. Kassovitz miał po prostu wprowadzić życie w zbudowanych dekoracjach i to mu się niestety nie udało. Film jest nudny, mało angażujący, a ogólna intryga jeszcze mniej ciekawa od "Piątego elementu". Zresztą próbę ścigania się z filmem Bessona widać na odległość i wystarczy spojrzeć na Aurorę (Mélanie Thierry), by przypomniała się Leeloo i Milla Jovovich. Wielkim błędem było powierzenie głównej roli Dieselowi. Facet...

Comme les autres (2008)

Nie lubię filmów z nachalną tezą. W 99% teza przysłania twórcom wszystko inne, przez co postaci wychodzą papierowe, a fabuła jest głupia i uproszczona. Tym większa jest moja pochwała dla "Baby Love", który to film okazał się urokliwą komedyjką o bardzo uniwersalnym wydźwięku, sprawdzonej formule, znakomicie wyegzekwowaną z całą plejadą ciekawych postaci. Trzeba jednak na początek wyraźnie podkreśli, że "Baby Love" to przede wszystkim reklama na rzecz prawa gejów do adopcji i wychowywania dzieci. W tym celu Vincent Garenq wykorzystał uniwersalną, bardzo heteroseksualną historię o parze, w której matka pragnie dziecka, a jej partner jest temu przeciwny i matkę podstawił drugim tatusiem. Całość jest słodka, urocza i rozkoszna jak mały bobasek albo szczeniaczek. Garenq zrobił wszystko, co w jego mocy, żeby widzowie polubili bohaterów i nie śmieli im odmówić prawa do szczęścia. I gdyby to było wszystko, co "Baby Love" ma do zaoferowania, trzeba byłoby ...