Posty

Wyświetlam posty z etykietą Jay Hernandez

A Bad Moms Christmas (2017)

Obraz
Tyle dobra, a jednak "Złe mamuśki 2" to film dużo słabszy od oryginału. Nie udała się magiczna sztuczka, która sprawia, że całość jest czymś więcej niż sumą poszczególnych elementów. Tu jest właśnie odwrotnie. Poszczególne sceny robią lepsze wrażenie od całego filmu.

Max (2015)

Obraz
Kiedy "Max" się zaczynał, pomyślałem sobie, że będzie to jeden z najbardziej wzruszających filmów, jakie zobaczę w tym roku. Początek naprawdę wydawał się obiecujący. Historia psa będącego weteranem misji w Afganistanie, który po śmierci swojego pana nie potrafi wrócić do normalności i jedyną osobą, którą akceptuje, jest nastoletni brat zabitego – to wyglądało wspaniale...

Suicide Squad (2016)

Obraz
Jestem zawiedziony. Myślałem, że zobaczę jeden z najgorszych filmów roku. A tymczasem "Legion samobójców" nie gra nawet w przybliżeniu w tej samej lidze co "Dzień Niepodległości: Odrodzenie", "Alicja po drugiej stronie lustra", "Królowa pustyni" czy "Point Break – Na fali". David Ayer zrobił typowy dla siebie film, który niczym szczególnym na plus się nie wyróżnia, ale jest po prostu fajną geekową rozrywką i geek we mnie był po seansie w pełni usatysfakcjonowany.

Bad Moms (2016)

Obraz
Jedno z większych pozytywnych zaskoczeń tego roku! A wszystko przez słabe zwiastuny. Oglądając je byłem przekonany, że "Złe mamuśki" okażą się słabiuteńką komedią przy której średniawe "Siostry" będą wydawać się niekończącym źródłem dobrej zabawy. Tymczasem film duetu odpowiedzialnego za "nieletnich / pełnoletnich" okazał się świetną rozrywką.

LOL (2012)

Obraz
Spore rozczarowanie. Po ocenie 3,8 na IMDb spodziewałem się gniota jakich mało. A tymczasem "LOL" okazało się filmem nawet całkiem sympatycznym. To opowieść o tym, jak niewielka jest różnica między dorosłymi a nastolatkami. I szczerze mówiąc, to nie wiem, czy brzmi to pokrzepiające czy przygnębiające. "LOL" to opowieść o dorastaniu i relacjach rodzic-dziecko. I rzeczywiście, w porównaniu z takimi "Królami lata", wypada naiwnie, głupkowato i bez wyrazu. Ale bez przesady. Całość jest lekka, ma niezłą obsadę i równie udaną ścieżkę muzyczną. Ogląda się to bez bólu, bez zobowiązań. Ot, miło spędziłem półtorej godziny. Niby nic, a jednak samo w sobie ma to jakąś tam wartość. Ocena: 6

Lakeview Terrace (2008)

Obraz
Hmm, dziwny to film. Niby ma bardzo inteligentny scenariusz, niby świetne kreacje aktorskie, a jednak coś w tym filmie zgrzyta, coś nie pasuje. Samuel L. Jackson jest znakomity jako policjant despot... jak dla mnie to najlepsza jego rola od 10 lat. Z kolei Patrick Wilson nie zwalnia tempa i wciąż gra na wysokich obrotach. Skoro to nie oni zawodzą i nie scenariusz, to z przykrością muszę to stwierdzić, ale winę ponosi zapewne reżyser – Neil LaBute, które bardzo lubię.

Live! (2007)

Deae populi. Eva Mendes bawi się w kino niezależne i robi film o zmorze naszych czasów, będących tak naprawdę zmorą każdych czasów – o popularności i potrzebie przypodobania się tłumowi. Czy były to walki w Koloseum, czy publiczne egzekucje zawsze chodziło o to samo: by dać publice to, czego 'chce', za co nas pokocha. Teraz bogami są producenci programów telewizyjnych, a o tym czy są w panteonie czy też nie decydują wyniki oglądalności. W tej chwili w telewizji liczą się reality show. Jeśli stacja chce wygrać, musi dać widzowi to, czego nie daje żadna inna stacja. Katy (Mendes), dyrektor programowa wpada na pomysł pokazania na żywi rosyjskiej ruletki. Śmierć na ekranie telewizora, a wszystko na żywo! Ostateczna granica przekroczona. Widzimy przygotowania do programu, walkę z prawnikami i ostatecznie sam program. Widzimy i spływa to – przynajmniej po mnie – jak woda po kaczce. Nic w tym filmie nie ma. Miałkie przesłanie z przewidywalnym cynizmem na pointę, widowisko wtórne i bez...