Posty

Wyświetlam posty z etykietą Paris Arrowsmith

Philomena (2013)

Obraz
No cóż. Nie da się ukryć, że jestem "Tajemnicą Filomeny" nieco rozczarowany. Co niestety w przypadku Frearsa stało się już regułą. Na szczęście tym filmem wrócił przynajmniej na poziom przeciętności, po tym koszmarze, jaki zaserwował "Żądzami i pieniędzmi". Jednak scenariusz wymagał kogoś odważniejszego, kto nadałby ciekawej historii Znaczenia. Rozumiem, dlaczego "Tajemnica Filomeny" budzi zachwyt u wielu osób. Jest dobrze zagrana. Była kręcona w pięknych okolicznościach przyrody. Całość ozdobiono bajkową muzyczką, która tuli i kołysze, a sama fabuła jest perfekcyjną mieszanką humoru i smutku. To film, który ogląda się łatwo, miło i przyjemnie. Ale Frears uzyskał to rezygnując z wyrazistości. Zaprzepaścił tym samym szansę, jaką stworzyli scenarzyści, by pokazać, jak jeden i ten sam świat może być odmiennie odbierany. Filomena i Martin stoją na dwóch krańcach światopoglądowego spektrum. Ich podejście do życia, wiary, religii, stosunek do ludzi i tego, ...

Hanna (2011)

Obraz
A to mnie Joe Wright zaskoczył. Po serii przeciętnych obrazów taki skok formy! "Hanna" ma w sobie sporo rzeczy, które w kinie brytyjskim lubię najbardziej. Po pierwsze pomysł. To nie jest kolejny film o zmutowanych żołnierzach idealnych. Choć konstrukcja jest bardzo podobna do tej, którą zastosował chociażby Cameron w serialu "Cień anioła", to jednak Wright inaczej poskładał elementy, nadał całość niepowtarzalny aromat. Po drugie, brak lęku do manipulowania gatunkami. "Hanna" powinna być sensacyjnym thrillerem akcji. I znów mamy tu wszystkie elementy gatunku. Jednak Wright nie wykorzystał ich w typowy sposób, jako exploitation mające na celu wywołanie taniej podniety, a raczej jako część fabuły, którą dodatkowo nasycił elementami z innych gatunków. "Hanna" jest przecież w duże mierze baśnią, tyle tylko że nieco bardziej krwawą, niż to się dzisiaj spotyka. Po trzecie brytyjski humor. Jest go w tym filmie zaskakująco sporo i nie chodzi mi tu o...