Posty

Wyświetlam posty z etykietą Luke Roberts

The Batman (2022)

Obraz
Uff, w końcu jakieś wysokobudżetowe widowisko z Hollywood widziane przeze mnie w kinie przypadło mi do gustu. Długo musiałem na coś takiego czekać i sporo się nacierpieć na średnich i kiepskich amerykańskich produkcyjniakach dla masowego odbiorcy.

300: Rise of an Empire (2014)

Obraz
To jest kino, jakie uwielbiam! Przejaskrawione widowisko będące umową pomiędzy twórcami i widzami, że żadna ze stron nie będzie do niego podchodzić serio. "300: Początek imperium" wygląda, jakby zostało nakręcone przez szaleńca. Od czasu "Piranii" nie widziałem w kinie czegoś równie pozytywnie odjechanego. A do tego, choć prawdopodobnie wyszło to twórcom przypadkiem, jest to rzecz bardzo przewrotnie inteligentna. Pierwsze "300" często, choć niesłusznie, nazywane jest filmem homoerotycznym. Dzieje się tak dlatego, że była to pieśń pochwalna na część męskości w jej najbardziej tradycyjnym wydaniu, czyli  definiowanej jako fizyczność (mięśnie) i czyny (walka). "300" celebrowało ją, stawiało ponad wszystko. Kontynuacja ten mit burzy, lecz czyni to poprzez jeszcze silniejsze akcentowanie męskiej fizjonomii i męskich czynów. "300: Początek imperium" jest filmem pornograficznym. Cielesność i walka w męskim wydaniu doprowadzona została tut...

Pirates of the Caribbean: On Stranger Tides (2011)

Obraz
No tak. Nie pozostaje mi nic, jak spakować się i rozpocząć własne poszukiwania Fontanny Młodości. Bardzo mi się przyda. Czuję się bowiem tak, jakby się w trakcie seansu postarzał o całe dziesięciolecia. Przydałoby się ten czas odzyskać. Niestety "Na nieznanych wodach" okazało się filmem nie tyle złym, co po prostu nudnym, a jak wszyscy wiemy, awanturniczej opowieści nie można zarzucić nic gorszego. Choć zakończenie trylogii nie spełniło pokładanych w nim nadziei, to przynajmniej trzymało jakiś poziom. Nowy film wygląda bardziej na dzieło Baya czy Emmericha niż Roba Marshalla. Mizerna fabuła została maksymalnie obciążona sekwencjami akcji i efektami specjalnymi, które nie mają żadnego sensu poza udowodnieniem wszystkim, że da się tak nakręcić film. Boleśnie czuć brak wyrazistych postaci, nawet Jack jest jedynie imitacją samego siebie. Najgorsze, że humoru jest tu  mniej niż syrenich łez... No, może trochę przesadzam, ale jest tego naprawdę niewiele (Judy Dench, pozycja mi...