Film, który wywołuje łezkę nostalgii. Przywodzi bowiem na myśl klasyczne musicale z lat 60. i 70., jak na przykład "Skrzypek na dachu". Tom Hooper stworzył adaptację jak się patrzy, którą oglądałem z nieskrywaną przyjemnością. Byłem niezwykle ciekaw, jak gwiazdy poradzą sobie ze śpiewem. I o dziwo, było lepiej, niż myślałem. Najbardziej spodobali mi się Eddie Redmayne jako Marius (ma naprawdę fajny głos, choć jego skala nie jest zbyt duża) i Samantha Barks jako Éponine. Duże wrażenie zrobiła też na mnie wersja "I Dreamed a Dream" w wykonaniu Anne Hathaway. Jest chropowata, nie tak monumentalna jak to, co przyniosło sławę Susan Boyle, ale w filmie sprawdza się lepiej, idealnie współgrając z brudem i nędzą, jakie otaczają Fantine. O dziwo nieźle śpiewał też Russell Crowe, a co do niego miałem największe obawy. Nie wszystko jednak Hooperowi się udało. Film jest piękny wizualnie (świetne zdjęcia, scenografia i charakteryzacja). Samej historii brakuje niestety pas...