Posty

Wyświetlam posty z etykietą Armand Aucamp

Stam (2019)

Życie to nie przelewki. Jednych dopada już w dzieciństwie a to za sprawą matki-ćpunki, a to ojca-damskiego boksera. Innym dopiecze, kiedy będą dorośli, a to w konfliktami w pracy, a to partnerami, którym nie można zaufać. Jeszcze innym przywali na starość, kiedy pamięć będzie ich zawodzić, a rodziny porzucą ich na pastwę losu. A najpewniej życie będzie pasmem cierpienia od kołyski aż po grób. STAM (The Tree) Official Trailer from Urucu Media on Vimeo .

Mandela: Long Walk to Freedom (2013)

Obraz
Nie mam zielonego pojęcia, co chciał osiągnąć Justin Chadwick kręcąc biografię Mandeli, ale z jego filmu wynika, że Nelson Mandela był postacią kompletnie nijaką. Nie bardzo widać w nim przywódcę. Nie widać, by miał jakiś charakter (poza jedną sceną, kiedy rzucił się na swoją pierwszą żonę). Nie ma żadnego uzasadnienia, dlaczego mimo wieloletniego więzienia był w stanie doprowadzić RPA do niezwykłej przemiany. Mandela jest tu raczej symbolem i to dość bezpłciowym. Co oczywiście też byłoby ciekawym tematem na film, gdyby reżyser go pociągnął. Każda rewolucja wymaga przecież symbolu wokół którego ludzie mogą się jednoczyć, ale od symbolu niekoniecznie wymaga się inicjatywy. W filmie Chadwicka Winnie Mandela jest o wiele barwniejszą i ciekawszą postacią i można ją był znakomicie skontrastować z Mandelą-symbolem (kilka scen wydaje się iść nieśmiało w tym kierunku, ale przez to tylko wyraźniej czuje się niewykorzystany potencjał). Zupełnie też nie udało się pokazać kluczowych dla Mande...

Chronicle (2012)

Obraz
Z komiksowymi filmami jest jak z adaptacjami Dicka: najlepsze nie mają nic wspólnego z literackim pierwowzorem. Dlatego tak kiedyś spodobał mi się "Donnie Darko" i dlatego teraz przekonałem się do "Kroniki". Ten film bowiem to studium narodzin komiksowego czarnego charakteru. I to cholernie udane. Twórcy zostawili wszystkie kanoniczne elementy komiksowego uniwersum (skaza charakteru, trauma, niespodziewane zdobycie mocy, kryzys, wdzianie kostiumu, przekroczenie progu szaleństwa), lecz jednocześnie usunęli z niego jawne oznaki komiksowej adaptacji. Stąd wybrany styl a la found footage, stąd tanie efekty (choć tu pewnie więcej do powiedzenia miał budżet). Oglądając "Kronikę" nie ma się w ogóle wrażenia, że jest to komiksowa opowieść. Tylko ci, którzy przeczytali parę ilustrowanych opowieści o superbohaterach odczytają nawiązania. Mimo wszystko forma found footage to broń obosieczna. Z jednej strony pozwoliła twórcom na bardzo duży dystans i swobodę. ...