"Dream Boy" to adaptacja książki Jima Grimsleya, z którego twórczością miałem już okazję się zapoznać i mam co do niego mieszane uczucia. Akurat "Dream Boya" nie czytałem, ale jego współczesna powieść "Comfort & Joy" nie była taka zła. Z kolei jego powieść fantasy "Kirith Kirin" nadaje się tylko do kosza i współczuję każdemu, kto jak ja ją przeczytał. Filmowy "Dream Boy" należy do kategorii "nie taki znów zły". To opowieść o nastolatku, który wraz z rodzicami przeprowadza się na prowincję na południu. Tam spotyka sąsiada-rówieśnika, z którym już wkrótce łączyć go będzie coś więcej niż przyjaźń. Niestety chłopak mógłby mieć na czole napisane 'ofiara losu' i zdaje się przyciągać nieszczęścia jak magnes. James Bolton zrobił duży krok w dobrym kierunku, po słabym "Ebanie and Charleyu" . Bardzo spodobał mi się początek, gdzie historia opowiadana jest przez obrazy i muzykę, a słowa schodzą na drugi plan. Nieste...