Posty

Wyświetlam posty z etykietą Fionnula Flanagan

The Guard (2011)

Obraz
Zabawna komedyjka o tym, że gburowatość i obcesowość nie są wcale takie złe. Zwłaszcza w świecie, w którym swoje rzeczywiste poglądy ukrywa się za uśmiechem i uprzejmą gadką. Sierżant Boyle może i nie jest modelowym policjantem, czasem weźmie kwas, nie jest głową rodziny, a wolne chwile spędza w towarzystwie kobiet, którym za to płaci. Kiedy jednak przychodzi co do czego, pozostaje nieprzekupny, jest oczytany i inteligentny i potrafi zdobyć się na bohaterstwo. Ja tam wolałbym, że w każdej policji było więcej ludzi takich jak on, niż takich, jak z polskiej "Drogówki". Film bawi z dwóch powodów. Ma świetne napisane dialogi (o czym niestety nie przekonają się ci, którzy nie znają angielskiego; tak niechlujnego tłumaczenia już dawno nie widziałem; chętnie bym je wyłączył, ale nie było takiej opcji :(). Drugim atutem jest świetny Brendan Gleeson. Absolutne mistrzostwo aktorstwa komediowego. Szkoda mi za to Marka Stronga, który niestety zagrał na pół gwizdka wcielając się w b...

Kill the Irishman (2011)

Obraz
"Zabić Irlandczyka" to jeden z tych filmów, które fajnie się ogląda nie ze względu na to, jak został nakręcony, ale ze względu na bohatera. Danny Greene to barwna i tragiczna postać. Przez lata potrafił wychodzić cało z pułapek zastawianych na niego przez mafię. Jego duma niestety była większa od szczęścia. Wszystkie jego perypetie ogląda się całkiem przyjemnie. A Ray Stevenson jest fajnym Greene'em. Niemniej jednak "Zabić Irlandczyka" jest mocno rzemieślniczą robotą i bez bohatera straciłby sporo uroku. To film jednokrotnego obejrzenia, o którym trudno cokolwiek więcej powiedzieć oprócz tego, że nieźle się go konsumuje. Ocena: 6

Blessed (2004)

Co tu dużo mówić. Rzeczywiście "Błogosławiona" to powtórka z rozrywki. Twórcy wykorzystują znane wątki z prawie każdego satanistycznego horroru o zamkniętych, podejrzanych wspólnotach. Porównania do "Dziecka Rosmary", "Omenu" czy "Adwokata diabła" są jak najbardziej na miejscu. Oznacza to, że sama fabuła nie kryje przed widzem żadnych tajemnic. Od początku wiadomo, jak się to wszystko potoczy i czego możemy się spodziewać. Zwiastun można obejrzeć TUTAJ . (Z jakichś powodów niewłaściwie mi się embeduje :( ) A jednak nie jestem wobec tego filmu tak krytyczny, jak większość osób. Może i brak mu oryginalności, ale mnie podobało się to JAK całość została opowiedziana. Tempo, montaż, utrzymanie klimatu – wszystko to było jak najbardziej w porządku. Heather Graham w roli ciężarnej matki sprawowała się doskonale. James Purefoy był czarująco obsesyjny no i Fionnula Flanagan w niewielkim epizodzie. Czyż można jej nie kochać? Jednak najbardziej spodobał...