UWAGA SPOILERY Po pierwsze: Luke Evans ma najlepszego agenta na świecie. Od 2010 roku zawsze się wkręci do znaczącej produkcji. I to pomimo tego, że za młodu sam praktycznie postawił się w sytuacji, gdzie duża kariera powinna być wykluczona. Po drugie: Na ten film lepiej nie zabierać swoich żon, dziewczyn, kochanek. Kiedy zobaczą, co w tym filmie wyczyniają faceci, by udowodnić swoją miłość, to żadnej kobiecie nie wystarczą już róże i czekoladki. Po trzecie: Miłość jest wspaniała. Ale zanim się zakochacie, lepiej sprawdźcie, czy jesteście głównymi bohaterami w filmie. Jeśli nie, to zapomnijcie o szczęśliwym zakończeniu. Po czwarte: Nie dziwi mnie to, że film stał się mega przebojem w Stanach. W końcu wrestling jest tam bardzo popularny "sportem". "Szybcy i wściekli 6" chwilami wyglądają jak najnowsza odsłona WWF Wrestlemania. Po piąte: Ja chcę więcej bijących się kobiet. Dawno już nie widziałem w mainstreamowej produkcji tak fajnych walk z udziałem kobi...