Posty

Wyświetlam posty z etykietą Ben Chaplin

The Dig (2021)

Obraz
Tego rodzaju filmy powinny być prezentowane wyłącznie w kinach. Na platformach streamingowych bowiem niedoróbki formalne bardziej rzucają się w oczy i nie pozwalają cieszyć się opowieścią.

War Book (2014)

Obraz
"Regulamin wojny" chce być czymś na kształt "Dwunastu gniewnych ludzi" czy "Metody". Grupa bohaterów, jedno pomieszczenie, cała masa dialogów, które odkrywają przed nami głębię moralnych dylematów. Niestety nie jest to film zbyt udany. Choć przecież punkt wyjścia jest ciekawy. Grupa pracowników rządowych odgrywa scenariusz globalnego konfliktu, dzięki czemu powstaną wytyczne do działania na wypadek prawdziwej wojny. Bohaterowie stają przed dramatycznymi wyborami, kogo ratować, co poświęcić, jak powinna wyglądać polityka państwa. Ale wszystko to jest błahe. Dyskusje rzadko kiedy są rozbudowane, a większość argumentów brzmi banalnie. Brakuje w tym wszystkim emocjonalnego zaangażowania. A dodanie paru aluzji na temat drugiego dna całego wydarzenia, nie zwiększa ciężaru.

Snowden (2016)

Obraz
Nie potrafię zrozumieć, co chciał osiągnąć Oliver Stone kręcąc "Snowdena". O tytułowym bohaterze nie mówi nic nowego. Nie wykorzystuje jego historii, by zastanowić się nad naturą świata odartego z prawa do prywatności. Zaś 1/3 filmu stanowi ni mniej ni więcej, jak tylko aktorską rekonstrukcję making ofu dokumentu "Citizenfour". Ponieważ jednak ja dzieło Laury Poitras widziałem, takie podejście Stone'a było dla mnie mocno rozczarowujące. Tym bardziej, że po "Citizenfour" czułem niedosyt; miałem wrażenie, że historia Snowdena nie została w pełni pokazana. I niestety po filmie Stone'a nic się nie zmieniło.

The Legend of Tarzan (2016)

Obraz
"Tarzan: Legenda" to pierwszy film Yatesa, który miałem okazję obejrzeć. I mam mocno mieszane uczucia. Z jednej strony jest tutaj sporo czysto rozrywkowych elementów, które sprawiały, że film miło i przyjemnie się oglądało. Owszem, są to głównie dość tanie sztuczki efekciarskie, ale w opowieści o facecie wychowanym przez zwierzęta takie podejście wydaje się bardzo rozsądne. Kiedy "Tarzan" sprowadzony zostaje do poziomu bajeczki, wtedy wszystko działa jak należy. Scenki ze zwierzętami są więc bardzo fajne, wygibasy wśród drzew kongijskiej dżungli robią bardzo pozytywne wrażenie, a zwierzęta wyglądają bardzo prawdziwie.

Cinderella (2015)

Obraz
Co się stało z Kennethem Branaghem. Jeśli ktoś mógł tchnąć nowego ducha w tak przebrzmiałą, wielokrotnie opowiadaną historię, to jest nim właśnie Branagh. W końcu przez lata to właśnie robił adaptując na sztuki Szekspira. Tymczasem "Kopciuszek" w jego wydaniu jest poprawną, mocno inspirowaną animacją Disneya produkcją, która ładnie wygląda, ale jest niemal kompletnie pozbawiona życia.

Dorian Gray (2009)

Obraz
Kiedy Oliver Parker nakręcił "Idealnego męża" pomyślałem, że oto pojawił się reżyser, który rozumie Oscara Wilde'a. Niestety od tamtej pory Parker zrobił wszystko, by pozbawić mnie złudzeń. Najpierw nakręcił "Bądźmy poważni na serio", a ostatnio "Doriana Graya". Trudno jest mi wybaczyć Parkerowi to, co zrobił z moją ulubioną historią wymyśloną przez Wilde'a. "Dorian Gray" Parkera to filmowy bigos. Reżyser najwyraźniej nie potrafił zdecydować się na jedno odczytanie historii, więc wymieszał je wszystkie. Mamy więc trochę horroru, trochę dramatu rodzinnego, odrobinę thrillera i szczyptę rozważań nad naturą ludzką. Jednak jest to kompletnie niespójne zarówno pod względem formy jak i myśli. W rezultacie powstał film nudny, głupi i wypruty z wyobraźni. W tym wszystkim szkoda mi tylko aktorów, którzy zdecydowanie zasłużyli na lepszy film. Ocena: 3

London Boulevard (2010)

Obraz
Wszyscy mamy przejebane – mówi w jednej ze scen bohater grany przez Colina Farrella. I ma rację, ale tylko do pewnego stopnia. Jeśli na niczym ci nie zależy, wszystko gra. Jeśli masz w nosie innych ludzi, traktujesz ich jak śmieci, możesz spać spokojnie. Jak długo wykorzystujesz wszystko i wszystkich dbając tylko i wyłącznie o siebie, nic ci nie grozi. Wystarczy jednak tylko chwila nieuwagi, drobny gest dobroci, współczucia, czy sympatii, a twój los zostaje przypieczętowany. Mitchell niestety od początku jest na straconej pozycji. Zanim jednak doprowadzi samego siebie do zguby, po drodze zniszczy życie paru innym osobom. Gdyby tylko przywalił Billy'emu tak, jak na to zasłużył. Gdyby nie dał kasy bezdomnemu. Gdyby nie zawahał się oddać strzału. Gdyby... Niestety Mitchell ma moralne skrupuły. Choć jest w nim sporo agresji, to w gruncie rzeczy sympatyczny jest z niego chłop. Niestety w jego świecie tylko bezmyślna, brutalna i bezwzględna siła ma jakiekolwiek znaczenie. Wszystko in...

Me and Orson Welles (2008)

"Me and Orson Welles" trudno jednoznacznie ocenić. Linklater nie wykazał się jako reżyser próbujący przenieść na ekran pasję teatru i niezwykłą drapieżność artystycznego geniuszu. W jego filmie brakuje życia, dynamizmu, krwi i potu. Bohaterowie dużo mówią, ale wszystko jest jakby przywalone historyczną scenografią i kostiumami, co tłamsi niezbędną energię. Film sprawuje się zdecydowanie lepiej jako coming of age story . Jest to historia tygodnia z życia pewnego nastolatka, który poznaje kulisy teatru, sam zostając aktorem z epizodem w sztuce, która uczyniła z Orsona Wellesa geniusza w oczach Nowego Jorku (i nie tylko). Ten tydzień będzie lekcją dorastania, o wiele bardziej ekscytującą od szkolnych wykładów, ale też i o wiele bardziej bolesną. Pozna czym jest zraniona dusza i ile kosztuje duma. Na własnej skórze doświadczy czym jest ambicja i strach. Ale też przeżyje kilka uroczych chwil, pełnych radości, flirtu i seksualnych uniesień. Film Linklatera jest zbyt zwiewny, b...

Chromophobia (2005)

Przekombinowana i w gruncie rzeczy bezbarwna opowieść o tym, jak to źle jest na tym świecie, jak trudno jest o nawiązanie realnej więzi z drugim człowiek, a wszyscy – choćby nie wiem jak niewinni się wydawali – koniec końców chcą tylko orżnąć siebie nawzajem. Jakiekolwiek wyrzuty sumienia pojawiają się dopiero po tym, jak mleko już zostało rozlane. Marcie Fiennes udało się przyciągnąć do swojego projektu imponującą wręcz obsadę, z której większość radzi sobie z powierzonymi rolami dobrze lub bardzo dobrze. To w zasadzie jedyny plus tej produkcji. Gdyby nie profesjonalizm aktorów, film można byłoby spokojnie spuścić do rynsztoka. Bardzo spodobał mi się Ben Chaplin. Ostatnio nie miałem okazji obejrzeć go w niczym nowym. Pięknie dojrzewa i to zarówno pod względem artystycznym jak i fizycznym. Oby tylko miał gdzie swój talent pokazać. Niepokojący i intrygujący jest też Ralph Fiennes w swojej jakże niejednoznacznej roli. Wspaniała jak zawsze była też Kristin Scott Thomas. Osobną kwestią jes...