Posty

Wyświetlam posty z etykietą Ziyi Zhang

Godzilla: King of the Monsters (2019)

Obraz
Mam zasadę, że jeśli już zdecydowałem się obejrzeć film w kinie, to niezależnie od tego, jak bardzo byłby on zły, to wytrwam na nim do końca. Czasami zdarza mi się jednak trafić na coś tak okropnego, że naprawdę trudno jest mi na nim wysiedzieć i bardzo kusi mnie, żeby wyjść. Do tego rzadkiego grona z całą pewnością zaliczyć mogę "Godzillę II: Króla potworów". Co gorsza, chęć wyjścia z kina pojawiła się wcześniej (jakoś po 20-30 minutach). Miejscami byłem bardzo bliski złamania się i opuszczenia sali. I w sumie to żałuję, że tego nie zrobiłem. "Godzilla II" nie jest warta męczarni.

The Horsemen (2009)

Chciałbym móc powiedzieć, że film był dla mnie wielkim rozczarowaniem. Nie byłoby to jednak do końca zgodne z prawdą, bo wiedziałem, że czeka mnie słaby film. Cóż określenie 'słaby' to w przypadku "Horsemen" wielki komplement. Film znalazł się na dnie i jeszcze porządnie się w nie wkopał. Nic tu się nie trzyma kupy. Scenariusz ma więcej dziur niż najprzedniejszy szwajcarski ser. Dialogi pisano chyba z myślą o pornosie, nie zaś normalnym filmie fabularnym. Sama historia zaś przypomina wyrzyganą papkę, którą ktoś usilnie próbuje nam sprzedać jako świeże danie pierwszej jakości. Nie rozumiem, jak Åkerlund, który ma na swoim koncie kilka naprawdę ciekawych teledysków, tutaj nie ma na tyle przyzwoitości, by choć udawać, że kręci coś oryginalnego. To jednak, czego nie jestem w stanie twórcom wybaczyć, to sposób, w jaki potraktowali aktorów. To, co kazali grać Ziyi Zhang woła o pomstę do nieba. Żenująca postać, przez którą amerykańska kariera aktorki może umrzeć śmiercią tra...