Łatwo jest udawać twardziela, pokazywać światu plecy z wytatuowanym uniwersalnym znakiem "odpieprzcie się". Trudniej być naprawdę twardym, kiedy życie daje w kość, kiedy jedyne, na czym możemy się skupić to nasz własny ból, a przecież są ludzie wokół, których nie możemy ignorować. TJ, to chłopak, który stracił matkę. Potrzebuje teraz ojca jak nigdy dotąd, ale ten pogrążony jest w rozpaczy tak głębokiej, że nie ma sił, by zajmować się synem. Zresztą TJ też nie bardzo potrafi zrozumieć ojca, wymaga od niego rzeczy, których sam nie jest w stanie dać. Ich mieszkanie, a raczej babci, to smutne siedlisko żałoby i bólu. I to właśnie tam trafia Hesher. Chłopak wygląda na włóczykija. Zdaje się być osobowością destrukcyjną, wprowadzającą chaos wszędzie tam, gdzie się pojawi. A jednak za tą brudną i arogancką powierzchownością kryje się prawdziwa troska i potrzeba bliskości. W TJ-u rozpoznaje bratnią duszę i z nieznanych nam powodów postanawia wyprowadzić go na prostą. "Hes...