Posty

Wyświetlam posty z etykietą Rachel Weisz

Black Widow (2021)

Obraz
Oglądając "Czarną Wdowę" przypomniałem sobie, kiedy czytałem cykl Roberta Jordana "Koło Czasu". Pierwsze tomy bardzo mi się podobały. Ale w połowie cykl zaczął budzić moje frustracje. Każdy tom był grubą cegłą, co sugerowało masę historii i zwrotów akcji. W rzeczywistości 2/3 książek pozbawione były treści. Jordan opisywał każdy krok stawiany przez bohaterów, a pomiędzy jednym krokiem a drugim miały miejsce obszerne opisy tego, co sobie myślą. Wydarzeń istotnych dla całej historii było niewiele. W końcówce tempo trochę przyspieszało, by w kolejnym tomie znów przez większość nic się nie działo. Zrezygnowany ostatecznie porzuciłem "Koło Czasu". I nigdy nawet nie przyszło mi do głowy, by go skończyć.

My Cousin Rachel (2017)

Obraz
Cóż to była za stracona okazja! "Moja kuzynka Rachel" to fantastyczny materiał na film w dobie #metoo. To przecież opowieść o tym, jak być niezależną kobietą w świecie rządzonym przez mężczyzn. Rządzą oni nie dlatego, że są lepsi, lecz wyłącznie przez fakt przynależności do określonej płci. Rachel ma jednak sporo asów, z których nie boi się korzystać dla osiągnięcia swoich celów. Pozostając kobiecą (bo to seksapil jest jej bronią numer jeden) jest jednak niezwykle męska w wytyczaniu celów, osiąganiu ich, jak również w rozumieniu własnej godności i honoru. Nie boi się wykorzystywać słabości mężczyzn. Ale nie daje się też schwytać w pułapkę ich patriarchalnych oczekiwań (nawet jeśli te mają charakter czysto romantyczny). Wszystko to zaś powoduje, że w świecie, w którym od kobiet mężczyźni oczekują pewnego określonego zachowania, Rachel budzi skrajne emocje. Z jednej strony mężczyźni są bezbronni na jej uroki. Z drugiej strony, kiedy rzuca się w oczy jej makiawelizm, zamiast ją ...

The Favourite (2018)

Obraz
Yorgos Lanthimos znów udowodnił, że nie ważny jest gatunek filmowy, on potrafi się odnaleźć w każdym z nich i opowiedzieć tę samą historię i to w taki sposób, by wydawała się świeża i niepowtarzalna. Tym razem wybrał dramat kostiumowy opowiadający wycinek z życia brytyjskiej królowej Anny.

Disobedience (2017)

Obraz
Oglądając "Nieposłuszne" przypomniał mi się pierwszy film Sebastiána Lelio, "Święta rodzina". W obu widać skłonność reżysera to budowania metaforycznych opowieści bez wystarczających ku temu umiejętności. Zamiast więc finezji, operowania niedopowiedzeniami, bazowania na wieloznaczności i wgryzania się w konsekwencje prezentowanych zachowań, reżyser oferował ostentacyjną oczywistość i dosłowność scen oraz mechaniczne i bezrefleksyjne korzystanie z narracyjnych schematów.

The Mercy (2018)

Obraz
Tchórz. Zazwyczaj ktoś taki kojarzy się z osobą bierną, pozbawioną ikry, pomysłowości, która ze strachu rezygnuje z czegoś, która odmawia uznania własnej odpowiedzialności za podjęte decyzje. Ale bardzo często tchórze wykazują się olbrzymią energią i pomysłowością. To, do czego są zdolni, byle tylko uniknąć tego, czego się boją, często zakrawa na cud. Tak było chociażby w przypadku Donalda Crowhursta, który dryfując po Atlantyku potrafił skutecznie oszukać świat, że bierze udział w rejsie dookoła świata. Wydawać by się więc mogło, że filmowa wersja jego biografii jest samograjem. James Marsh udowodnił jednak, że nawet tak fantastyczny temat nie jest odporny na brak wizji przez reżysera.

Complete Unknown (2016)

Obraz
"Nieznajoma" pokazuje, że człowiek jest niewolnikiem własnej natury i najczęściej w ogóle nie zdaje sobie z tego sprawy. W zdecydowanej większości przypadków ta niewola polega na niemożliwości zmiany samego siebie. Tak jest chociażby w przypadku Toma, który nie czerpie satysfakcji z własnej pracy, a mimo to jest o włos od podkopania związku z Raminą, ponieważ nie potrafi zdecydować się na porzucenie dotychczasowego życia i podążenie za żoną do Kalifornii.

Denial (2016)

Obraz
"Kłamstwo" to przykład kina przezroczystego. Twórcy sięgają po najbardziej kontrowersyjne tematy, by następnie kompletnie je zignorować. "Kłamstwo" nie jest bowiem opowieścią o Holokauście i stosunku współczesnych ludzi do tej tragedii. Nie jest też opowieścią o mechanizmach kryjących się za popularnością wszelkiego rodzaju "alternatywnych faktów" i "postprawd". Nie próbuje również dokonać dekonstrukcji kontrowersyjnej jednostki, która odważyła się zanegować Holokaust i prawie odniosła sukces.

The Light Between Oceans (2016)

Obraz
Na filmy pokroju "Światło między oceanami" mówię "kino ilustracyjne". Są one bowiem niczym więcej i niczym mniej, li tylko ładnymi ilustracjami do historii, która toczy się niejako obok. W tym przypadku mamy dramat dwóch kobiet i jednego mężczyzny, którzy muszą zmierzyć się z bólem utraty dziecka i pokusami, jakie pragnienie potomka rodzi. Ale historia, pełna wzlotów i upadków, bólu i radości, tutaj sprowadza się do ładnych zdjęć, niezłej muzyki i solidnej gry aktorskiej. Na ekranie prezentuje się to wszystko w porządku, ale pozostaje puste. Nie ma w tym emocjonalnego mięsa. Reżyser nie potrafił mnie wciągnąć w historię trójki bohaterów.

The Lobster (2015)

Obraz
Witajcie w świecie, w którym ludzie są zerojedynkowymi półautomatami. Dlaczego cywilizacja znalazła się w takim miejscu? Czy to są w ogóle ludzie? Tego się nigdy nie dowiemy. Grek wprowadza nas w sam środek tego świata, bez przygotowania i uprzedzenia. "Uroki" życia odkrywamy powoli. A przy okazji poznajemy, jak przeogromne są ludzkie ograniczenia, determinujące byt w sposób boleśnie jednoznaczny.

Youth (2015)

Obraz
Nie mam pojęcia, czy po tym filmie powinienem z nadzieją patrzeć w przyszłość, jeśli chodzi o kolejne dokonania Paolo Sorrentino, czy też z przygnębieniem i rezygnacją. Oglądając "Młodość" miałem wrażenie, że jest to brakujące ogniwo w nieszczęsnej ewolucji artystycznej reżysera od arcydzieła ("Wszystkie odloty Cheyenne'a") do pretensjonalnej wydmuszki ("Wielkie piękno"). Problem polega na tym, że "Młodość" powstała PO obu tych filmach, a nie POMIĘDZY nimi.

Oz the Great and Powerful (2013)

Obraz
"Oz" utwierdził mnie w przekonaniu, że Sam Raimi nie potrafi kręcić ciekawych wielkich widowisk. Kilka razy próbowałem obejrzeć "Spider-Mana" i nigdy nie wytrwałem dłużej niż do połowy. Po "Ozie" zdecydowanie nie dam mu drugiej szansy. Film dzieciakom pewnie się spodoba, bo jest tak kolorowy, że przy ich poziomie uwagi nic więcej nie zauważą. Kiedy jednak odrzeć film z całej tej wizualne otoczki, to nie zostaje w zasadzie nic. Rezultat jest gorszy nawet od wersji z Michaelem Jacksonem i Dianą Ross. Papierowe postaci udają, że coś robią. A to, co robią, jest tak nudne, że film spokojnie może służyć jako dobranocka, uśpi bowiem każdego. Najgorsze jest jednak to, że Raimi okazuje się antytezą reżysera potrafiącego wykorzystać aktorów. W "Ozie" większość obsady kompromituje się ze zdumiewającą ochotą. Franco udowadnia, że jest aktorem charakterystycznym, który nigdy nie powinien być obsadzany w gwiazdorskich rolach. Kunis chyba nigdy nie wyglą...

360 (2011)

Obraz
To są jakieś żarty! Fernando Meirelles robi widzów w konia, a "360" jest filmem tak idiotycznym, że najchętniej pozostawiłbym go bez komentarza. Przez 95% czasu Meirelles kreśli przed nami wizję ponurego świata. Obiecuje tylko ból, niespełnione marzenia, tęsknotę, zdradę, brak komunikacji, oszustwa, szantaż, pogoń za iluzorycznym bogactwem. I choć za bardzo się nie wysilił, to mogłem to jeszcze zaakceptować. Owszem, zagubił się w wielości wątków. Tak, całość jest nudna. Ale przynajmniej film jest konsekwentnie poprowadzony. I wtedy bach! Ni z gruszki, ni z pietruszki, zupełnie w oderwaniu od całej reszty fabuły następuje zwrot o 180 stopni i dostajemy jakąś chorobliwie optymistyczną wizję, w której wszyscy są weseli i zadowoleni. Ostatnie pięć minut przypomina raczej reklamę ubezpieczenia na życie, niż porządnie zrobiony film kinowy. Widząc to poczułem się oszukany przez reżysera, a nie pokrzepiony. Ocena: 3

The Deep Blue Sea (2011)

Obraz
"Głębokie błękitne morze" okazało się dla mnie sporym szokiem. I to nie z rodzaju tych pozytywnych. Terence Davies nigdy nie należał do moich ulubionych reżyserów, ale mimo wszystko spodziewałem się od niego czegoś o wiele bardziej solidnego. Tymczasem w swoim najnowszym obrazie oscyluje gdzieś pomiędzy stylistyką wczesnego kina dźwiękowego i teatru telewizji. Co gorsza, w tym wszystkim gubią się aktorskie gwiazdy. Równie dobrze w obsadzie mogli się znaleźć naturszczycy, tyle dobrego wychodzi z ich gry. "Głębokie błękitne morze" to portret miłości histerycznej. To obraz kobiety, która odkrywa miłość totalną i zostaje nią odurzona niczym osoba, która pierwszy raz zakosztowała opium. I jak ona, tak i bohaterka upojona wzbudzonymi przez miłość uczuciami, nie potrafi się powstrzymać, musi wracać po więcej, choć jednocześnie niszczy i siebie i obiekt swej adoracji. Na drugim planie króluje zaś miłość cicha, cierpliwa, pozbawiona fajerwerków widowiskowej afektacji...

The Bourne Legacy (2012)

Obraz
Zapewne będę w mniejszości, ale muszę to powiedzieć: wcale nie żałuję, że w filmie nie ma Jasona Bourne'a. Tony Gilroy bardzo fajnie wybrnął z problemu jakim był brak Matta Damona. Co prawda jest to rozwiązanie rodem z telewizyjnego serialu, ale ponieważ jak lubię podobne seriale, więc zupełnie mi to nie przeszkadzało. Dlatego też przyjmuję do wiadomości nowe programy, którym bliżej do filmów SF niż klasycznego kina akcji. Dlatego podoba mi się postać Aarona, która przywodzi mi na myśl "Kwiaty dla Algernona" tyle że z innym zakończeniem. Ba, podoba mi się nawet postać grana przez Rachel Weisz, choć raczej nie lubię jej w kinie akcji, wolę w dramatach. A najbardziej podoba mi się cały wykreowany świat i możliwości, jakie w sobie kryje. Niestety jako kino akcji wypada gorzej. To zdecydowanie najsłabszy reżyserski film Gilroya. Wydaje się za bardzo wtórny i sztampowy w podejściu do schematu pościgu za zbiegiem. Odcina po prostu kolejne kupony i nie oferuje nic poza do...

Dream House (2011)

Obraz
Freud i spółka nie mieli do końca racji. Czasem bycie wariatem nie jest złe, nawet jeśli jest się nim jedynie w oczach innych. Szaleństwo bywa nie tyle chorobą ile procesem leczenia. U niektórych jest to proces, który dobiegnie końca, u innych nie. Czasem trzeba jednak zaryzykować i zanurzyć się w świecie z "drugiej strony lustra" zamiast poddawać się terapii i zatruwać lekami. Kiedy poznajemy Willa, prowadzi on życie jak z bajki. Ośnieżony dom wieczorową porą jest jakby żywcem wyjęty z bożonarodzeniowej historyjki. Jest zbyt pięknie, żeby było prawdziwe. A jednak, czy fakt, że jest to świat niedostępny dla nikogo poza Willem sprawia, że jest mniej realny? Dla ludzi z boku mogą to być jedynie omamy i złudzenia, jednak Will żyje w tym świecie, gdzie znalazł schronienie przed bólem. I kiedy realny świat wkroczy brutalnie w jego osobisty raj, na nowo będzie przeżywał koszmar tragedii, przed którą z takim wysiłkiem uciekł. Jednak ten fikcyjny świat go wzmocnił i teraz będzi...

Page Eight (2011)

Obraz
Bardzo solidna obsada i reżyseria sprawia, że "Ósma strona" była naprawdę satysfakcjonującym seansem. Jednak zabrakło mi w nim tego "czegoś", dzięki czemu film naprawdę zapadłby mi w pamięci. Koniec końców to tylko dobrze spędzony czas, ale nic ponadto. Nighy oczywiście jest bezbłędny jako analityk danych wywiadowczych. I to jego na poły mityczne powodzenie u kobiet brzmi bardzo wiarygodnie. Jednak intryga w kilku miejscach zgrzyta. Wątek z Weisz nie do końca dobrze funkcjonuje, choć przecież został idealnie wpasowany w kontekst szerszej historii. Wszystko jest cacy, ale pozostaje sterylne, chłodne, bezpłciowe. Ocena: 6

The Brothers Bloom (2008)

Życie to niekończąca się seria przewałów, numerów i oszustw. To możliwość życia w iluzji, że jesteśmy kimś innym, niż jesteśmy w rzeczywistości, choć tak naprawdę jesteśmy dokładnie tacy, jakich udajemy. Czy są to setki umiejętności, jakie posiadamy, a których w "normalnych okolicznościach" byśmy nie mieli okazji wykorzystać, czy też szansa bycia pewnym siebie, choć wydaje nam się, że jesteśmy wstydliwi – nie ważne. Życie to opowieść, a kiedy opowieść zostaje przerwana, pojawia się śmierć. "Bracia Bloom" to ciekawa przypowieść o braterskiej miłości i tym, jaką rolę w naszym życiu odgrywa kłamstwo. Film to uroczy, ale zdecydowanie nie aż tak przebojowy, jakby to chcieli nam wmówić twórcy. Mimo usilnych prób rozbawienia, jedyną naprawdę śmieszną sceną jest sekwencja "skoku" w Pradze od momentu niefartownej eksplozji na wieży. Z kolei końcówka robi mocne wrażenie z zupełnie innych powodów. Cała reszta sprawia wrażenie historii wymuszonej, wręcz wy...

The Lovely Bones (2009)

Nie czytałem książki, zatem nie mam zielonego pojęcia, na ile wierna jest to adaptacja. Może to jednak i lepiej, dzięki temu mogę po prostu skupić się na wrażeniach filmowych, bez dodatkowego "zanieczyszczenia". Wiem, że na Zachodzie film został przyjęty z mieszanymi uczuciami i dlatego do kina wybierałem się z pewnymi obawami. Jak się okazało zupełnie niepotrzebnie. Film naprawdę mi się spodobał, a kiedy trzeba i wzruszył. To nie jest ten Jackson z "Władcy Pierścieni", o nie. "Nostalgia anioła" więcej ma wspólnego z jego wcześniejszymi filmami jak "Przerażacze" (estetyka wizualna) czy "Niebiańskie stworzenia" (narracja). Owszem, Jackson ma czasem manieryczne wtręty, których mógłby się pozbyć, ale z całą pewnością film trzyma poziom. Historia Suzie, która musi zaakceptować istnienie świata bez niej oraz jej rodziny, którzy muszą zaakceptować życie bez niej opowiedziana została z wdziękiem i emocjonalnym wyczuciem. Przejście od życia do ...

Agora (2009)

Z "Agorą" mam ten sam problem, co wcześniej z "Obywatelem Milkiem". Jeśli chodzi o stronę artystyczną, to film mi się podobał (choć ma swoje wady). Jeśli jednak chodzi o prezentowaną tam filozofię, budzi ona mój wewnętrzny sprzeciw. "Agora" to film krytykujący religijny fanatyzm. Najbardziej dostaje się chrześcijanom, ale tak naprawdę żadna grupa nie jest tu bez winy. I nie miałbym nic do zarzucenia, gdyby nie postać Hypatii, z której Amenábar uczynił też fanatyczkę, tyle że nauki. Cały zaś film skonstruował w identyczny sposób, jak tworzyło się hagiografie katolickich świętych. I to już problem. Okazuje się bowiem, że fanatyzm fanatyzmowi nie jest równy, że jeden jest zły a inny jak najbardziej szlachetny. Tyle tylko, że (tak samo jak w "Milku") to rozróżnienie pomiędzy dobrym a złym fanatyzmem jest bardzo mgliste i mocno dyskusyjne. Trzeba jednak przyznać, że Amenábar potrafił opowiedzieć o Hypatii w bardzo sugestywny, piękny i angażujący emocj...

My Blueberry Nights (2007)

Nie do końca udało się to amerykańskie ciasto Kar-Waiowi. Zdecydowanie zabrakło w nim Azjatów. Przeszkadzała też zbyt duża samoświadomość reżysera, który zachował się jak debiutant, a nie jak rasowy wyjadacz chleba, zarzucając nas cytatami z samego siebie. Mamy więc jedzenie (tym razem ciast a nie ananasów w puszce), czarnowłose femme-fatale, duże okulary przeciwsłoneczne, depresyjnego policjanta, platynową blondynkę i wiele innych elementów, które doskonale znamy z dawnych filmów Kar-Waia. Tym razem jednak brakuje w tym wszystkim zmysłowości, tęsknoty, a przede wszystkim klaustrofobicznego osamotnienia. To dopiero drugi film Kar-Waia, w którym zaskoczył mnie nieudolnym operowaniem przestrzenią. Zdjęcia są za bardzo wystudiowane, by sprawiać wrażenie autentycznych, przestrzeń nie zostaje zamknięta, objęta kadrem, a nieliczne udane ujęcia cieszą oko, ale nie wspierają historii. Najbardziej jednak daje się we znak brak Chińczyków. Jude Law, Norah Jones, David Strathairn grają dobrze, ale...