Uwaga spoilery! Po tym filmie najlepsze co można zrobić, to zostać ateistą. Bo też morał "Jednego dnia" jest taki, że porządni ludzie giną, by ci niepoprawni mogli się ustatkować. I to jest sprawiedliwe? Sorry, ale nie odpowiada mi ten obraz świata. Emma żyła statecznie, nie szalała, nie ryzykowała. I co jej z tego przyszło? Nawet w ciążę zajść nie mogła, ale to i tak nic w porównaniu z końcem, kiedy to padła trupem w głupi sposób. Tymczasem Dexter puszczał się na prawo i lewo, narkotyzował się, pił alkohol. I co mu z tego przyszło? Życie cały czas się do niego uśmiechało. Nie zachorował na żadne weneryczne badziewie, nie przedawkował, nie miał żadnego wypadku! Ceną jest "tylko" życie w żałobie, ale pamięć po ukochanej sprawi, że szaleństwa młodości porzuci za sobą i zostanie statecznym panem w średnim wieku. Ale nie to jest w "Jednym dniu" najgorsze. Reżyserce kompletnie nie udało się stworzyć wrażenia przemijania, wzrostu i umierania. Nie potra...