Posty

Wyświetlam posty z etykietą Rachel McAdams

Eurovision Song Contest: The Story of Fire Saga (2020)

Obraz
Swego czasu lubiłem oglądać konkurs Eurowizji, choć chyba jestem jedyną osobą, która nie oglądała go dla piosenek. Mnie zawsze najbardziej ekscytowała druga część, czyli głosowanie. Mimo to ciekaw byłem, jak twórcy tego filmu podejdą do tematu. I tak, jak się spodziewałem, niewiele z rzeczywistego konkursu zostało na ekranie. "Eurovision Song Contest: Historia zespołu Fire Saga" to film zrobiony przez osoby, które nie wiedzą, czym jest Eurowizja, dla osób, które konkurs znają jedynie z memów. Poza więc gościnnym przemykaniem przez ekran prawdziwych uczestników Eurowizji z poprzednich lat naprawdę niewiele zostało tu z konkursu. Nie bardzo udało się uchwycić campowość i kiczowatość imprezy. Ogólnie akcja mogłaby się rozgrywać na tle jakiegokolwiek konkursu muzycznego, nawet fikcyjnego, i nie zmieniłoby to ani o jotę samego filmu.

Disobedience (2017)

Obraz
Oglądając "Nieposłuszne" przypomniał mi się pierwszy film Sebastiána Lelio, "Święta rodzina". W obu widać skłonność reżysera to budowania metaforycznych opowieści bez wystarczających ku temu umiejętności. Zamiast więc finezji, operowania niedopowiedzeniami, bazowania na wieloznaczności i wgryzania się w konsekwencje prezentowanych zachowań, reżyser oferował ostentacyjną oczywistość i dosłowność scen oraz mechaniczne i bezrefleksyjne korzystanie z narracyjnych schematów.

Game Night (2018)

Obraz
Daley i Goldstein chyba w końcu znaleźli na siebie sposób. Od czasu wpadki, jaką był "Niewiarygodny Burt Wonderstone" co jeden film, to mają lepszy. "Wieczór gier" to komedia pełną gębą. Nietrafionych żartów jest tu tyle, co kot napłakał. Prawie cały czas trzyma mocne, równe tempo. Już dawno główne hollywoodzkie wytwórnie nie zaoferowały równie udanej komedii (oczywiście nie licząc "Thora: Ragnarok").

Doctor Strange (2016)

Obraz
SPOILERY Wprowadzenie magii do świata Marvela nastąpiło bez fanfar (oczywiście pomijam fakt, że wcale nie jest to żadne wprowadzenie magii). "Doktor Strange" zamiast być filmem różnym od reszty tytułów MCU, składa się niemal wyłącznie z tego, co łączy wszystkie produkcje Marvela. Odmienność dotyczy wyłącznie rozdęcia strony wizualnej. Konstrukcja fabuły jest tak sztampowa, że zaczynam się zastanawiać, czy w Disneyu pracują sami lenie czy raczej tchórze. Jeśli ci pierwsi, to "Doktor Strange" został zrobiony według zasady: ludzie chcą więcej tego samego, więc im to dajmy, ale w innych kostiumach i scenografiach i będą zachwyceni. Jeśli ci drudzy, to "Doktor Strange" został zrobiony nie z myślą o tym, by tworzyć coś nowego, ale by nie stracić tego, co udało się wypracować w ciągu ostatniej dekady. Niezależnie od tego efekt jest ten sam: kiepsko opracowani bohaterowie, słabiutko uzasadniona przemiana psychiczna i bohaterów i złoczyńców, sporo efekciarstwa, g...

To the Wonder (2012)

Obraz
Kiedyś zastanawiałem się, dlaczego Malick tak rzadko kręci filmy. Teraz, obejrzawszy "Wątpliwości", poznałem odpowiedź. I jest to jedyna wartość, jaką ma to dzieło.

Spotlight (2015)

Obraz
Uff. Odetchnąłem z ulgą. Najwyraźniej "Magik z Nowego Jorku" był jednorazowym potknięciem. Przy "Spotlight" McCarthy powrócił na poziom przyzwoitości. Jego nowy obraz przykuwa uwagę z dwóch powodów. Pierwszym jest sentyment. McCarthy powraca do czasów, kiedy Internet dopiero na poważnie wchodził w życie zwykłych ludzi, a większość wiedzy wciąż czerpana była z materiałów drukowanych. Po drugie ze względu na sam temat, który jednocześnie wstrząsa i nie zaskakuje. Trudno się bowiem dziwić, że członkowie jakiejkolwiek zorganizowanej grupy są bardziej lojalni wobec siebie niż wobec osób postronnych, nawet jeśli nominalnie im służą, nawet kiedy członkowie grupy dokonują strasznych rzeczy.

Southpaw (2015)

Obraz
"Do utraty sił" to kolejna opowieść o tym, że w życiu najlepszą rzeczą, jaka może się nam przydarzyć to śmierć bliskiej osoby. Owszem, na początku jest ból, złość i rozpacz. Ale kiedy już spadnie się na dno, wtedy można się odbić i stać się człowiekiem, jakim nigdy by się nie było, gdyby ta osoba wciąż żyła.

A Most Wanted Man (2014)

Obraz
To niewiarygodne, ale Anton Corbijn z filmu na film staje się coraz lepszym reżyserem. "Control" było dobre, miejscami bardzo dobre, "Amerykanin" był lepszy, ale to, co pokazał tutaj, jest już bliskie ideału (a to, co mi się najmniej podobało, jest raczej winą le Carré, na którego powieści oparto fabułę). "Bardzo poszukiwany człowiek" to kino wystylizowane, skupione, precyzyjne budowane zgodnie z dopracowanym do ostatniego detalu planem. Dzięki temu mimo powolnej narracji udało się stworzyć ekscytujący thriller psychologiczny, który jednocześnie doskonale sprawdza się jako dramat psychologiczny. Jestem pod olbrzymim wrażeniem tego, że Corbijn potrafił nad wszystkim zapanować i stworzyć coś tak fantastycznego. David Hare powinien się od niego uczyć, jak opowiadać szpiegowskie historie bez fajerwerków i szybkiej akcji.

Passion (2012)

Obraz
Nie chcę wyjść na gerontofoba, ale "Namiętność" tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że emeryci nie powinni kręci thrillerów erotycznych. Brian De Palma jest żywym dowodem na to, że perwersyjni staruszkowie to mit. Gdyby nie tytuł nigdy bym się nie zorientował, że ma to być opowieść o namiętności. De Palma buduje swoją opowieść na oczywistości i przeintelektualizowanych metaforach. Na dodatek nie zna umiaru i wszystko jest tu przedawkowane. "Namiętność" jest tak sztuczna, że chwilami miałem wrażenie, że reżyser z premedytacją ucieka się do nadmiernemu inscenizowaniu. Ale jeśli nawet tak jest, to kryjąca się za taką strategią myśl, jest tak głęboko schowana, że nie udało mi się jej pochwycić. Pozostały więc puste gesty, banalne konfrontacje i zwroty akcji rodem z brazylijskiej telenoweli. Nie ma tu żadnych uczuć, żadnych obsesji, nie czuje się żadnego zagrożenia, psychozy, nic. Za jedyny plus filmu mogę uznać pokazanie, że Paul Anderson sprawdza się w rolach ...

About Time (2013)

Obraz
Jest coś w samej idei komedii romantyczno-krzepiącej o podróżowaniu w czasie, co mnie odrzuca. Zamiast krzepić, budzi u mnie depresję i myślę sobie, że do takich filmów powinny być dawane za darmo kubełki nie popcornu ale żyletek. Bo też skoro bohaterowie muszą powtarzać tę samą scenę parę razy, by dojść do szczęśliwego zakończenia, to jakie szanse mamy na to my, zwykli śmiertelnicy, którzy musimy trafić w dziesiątkę za pierwszym razem. Normalne komedie romantyczne pokazują bohaterów takich jak my albo mających jeszcze gorzej. Bohaterowie, którzy już na starcie mają lepiej, nie są wiarygodni, a ich moralizowanie na temat tego, jak to im podróże w czasie wcale nie są potrzebne, brzmią fałszywie. To powiedziawszy, muszę się przyznać do tego, że "Czas na miłość" bardzo mi się spodobał. Wielkim plusem jest para głównych bohaterów i cudownie ich odgrywający Domhnall Gleeson i Rachel McAdams, która jest wprost zjawiskowa. Są sympatyczni i rozkoszni, zabawni i nieco nieporadni ...

The Vow (2012)

Obraz
No cóż, "Pamiętnik" to to z całą pewnością nie jest. Jak na mój gust za mało jest w tym filmie prawdziwej miłości, a za dużo Walentynek. Ale skoro właśnie na Walentynki film ten wchodzi, to raczej trudno uznawać to za wadę. Rzecz oglądałem bez większego przejęcia, ale też i bez irytacji. Tatum i McAdams wyglądają razem uroczo, choć więcej chemii czułem oglądając Downeya Jr. i Lawa w "Sherlocku Holmesie". Twórcy na początku i na końcu przypominają, że historia miała miejsce naprawdę, ale coś mi się zdaje, że w rzeczywistości było to bardziej skomplikowane i ekscytujące. Tu całość sprowadziło się do pokazania dzielnego męża, który szczęście żony przedkłada nad własne. Cóż, z mojego punktu widzenia taka historia może rozczulać wyłącznie wtedy, jeśli uznamy, że podobna postawa jest rzadkością. Ponieważ ja wolę wierzyć, że jest normą całość straciła swój urok. Film ma swoje momenty, ale koniec końców okazuje się produktem okolicznościowym. Ocena: 5

Sherlock Holmes: A Game of Shadows (2011)

Obraz
Mam mieszane uczucia co do "Sherlocka Holmesa: Gra cieni". Z jednej strony nie mogę zaprzeczyć, że bawiłem się na filmie pierwszorzędnie. Ritchie opowiedział historię z werwą, dwojąc się i trojąc, byle tylko zapewnić widzom rozrywkę na najwyższym poziomie. Z drugiej jednak strony film wydał mi się dużym krokiem w tył w porównaniu z pierwszym "Sherlockiem". Portret psychologiczny bohaterów uległ znacznemu uproszczeniu. Tym razem nie ma już miejsca na dwuznaczności, a wszelkie przywary mają tu charakter komediowych ozdobników. Rozczarowało mnie również to, że film jest bardziej sequelem "Sherlocka Holmesa" niż adaptacją opowiadań Conan Doyle'a. Choć sceny szwajcarskie bardzo fajnie trawersują literacki pierwowzór. Jednak siłą filmu są niezaprzeczalnie Downey Jr. i Law, którzy stworzyli najlepszy team od czasu Gibsona i Glovera. Są jak tornado, którego nic nie jest w stanie powstrzymać. Ich utarczki, przekomarzania się jakby byli parą starych kochan...

Midnight in Paris (2011)

Obraz
OH MY G Teraz wiem, jak wygląda neurotyk-romantyk! Jeśli ceną za filmy pokroju "O północy w Paryżu" są londyńskie kaszany, to jestem w stanie zacisnąć zęby i przecierpieć Allena w jego brytyjskim wydaniu. Po "Co nas kręci, co nas podnieca" nie sądziłem, że Allen jest w stanie zrobić coś lepszego. Myliłem się. "O północy w Paryżu" oglądałem z rozdziawioną gębą i łzami w oczach. W czasach, kiedy wszyscy starzy mistrzowie rozczarowują mnie jeden po drugim, Allen rozkwita. W "O północy w Paryżu" Allen zaskoczył mnie tak, jak mało kto. Z jednej strony jest to film kompletnie inny od wszystkiego, co nakręcił wcześniej. Ubranie w obrazy i historie tęsknoty, jaką odczuwa większość twórców i odbiorców sztuki poraża skutecznością i sugestywnością. Byłem zdumiony łatwością z jaką przekracza granice logiki, nie zatracając się w onirycznym świecie możliwości. Do tej pory nie sądziłem, że ma w sobie tę umiejętność. Jednocześnie "O północy w Pa...

Morning Glory (2010)

Obraz
Wybierając się na "Dzień Dobry TV" byłem przygotowany na rzecz słabą i nudną. Tymczasem film okazał się zaskakująco inteligentny i smutny. Choć to komedia, to opowiada o przemijaniu. Choć próbuje krzepić, nie ukrywa i nostalgii za tym, co minęło. Historię producentki telewizyjnej, która próbuje ratować denny program poranny przed entropią i inercją jego własnych pracowników, a także historia starych wyg telewizyjnych próbujących odnaleźć się w zmienionej rzeczywistości została opowiedziana z wyczuciem i staranną delikatnością. Szkoda tylko, że przemiany bohaterów dzieją się tak jakby mimochodem. Sceny kluczowe nie zostały wygrane, a wątek romansowy jest praktycznie niepotrzebny. Postać grana przez Wilsona jest – niestety – zbędna. W filmie jest się z czego pośmiać, ale tylko na przełomie drugiego i trzeciego aktu. I też nie wszystkie sceny dobrze wypadają. 50 Cent i Keaton, cóż, tego nie musiałem oglądać. Ocena: 6

Married Life (2007)

Patricia Clarkson, Rachel McAdams, Chris Cooper, Pierce Brosnan, David Wenham – film z taką obsadą po prostu musiałem zobaczyć. Dziwi mnie jednak to, że zupełnie nic o nim nie słyszałem i całkiem przypadkiem wpadł mi w ręce. Niesamowite. "Życie małżeńskie" to film z rodzaju tych przewrotnych i bardzo cynicznych, gdzie nawet happy-end wydaje się strasznie smutny, a wszyscy bohaterowie przegrani. Harry od lat żonaty ma dość swojej wybranki i właśnie znalazł sobie nową kobietę. To że jest o połowę młodsza i zdumiewająco piękna nie jest ponoć istotne, liczy się uczucie. A ponieważ Harry jest bardzo wrażliwy na uczucia, także swojej żony, zamiast więc skazać ją na społeczny ostracyzm i szeptane plotki, postanawia ją zamordować. Nie wie, że żona już dawno znalazła sobie kochanka i chętnie by z nim znalazła szczęście, gdyby nie przysięga małżeńska i świadomość, że bez niej biedny Harry pewnie kompletnie by się załamał. Jest też Richard, kobieciarz i stary kawaler, który obserwuje dr...

Sherlock Holmes (2009)

Chylę czoła przed Guyem Ritchiem. Udała mu się bowiem rzecz niebywała, ba nawet dwie. Nakręcił swój najbardziej komercyjny film, a jednocześnie zachował swój styl. Odświeżył również wizerunek Sherlocka Holmesa, jednocześnie pozostając bardzo wierny literackiemu pierwowzorowi. Arthur Conan Doyle byłby dumny. Holmes pozostał sobą, a zarazem jest bohaterem na wskroś współczesnym. Brawa, brawa, brawa. "Sherlock Holmes" to pierwszorzędna rozrywka. Stanowiąca istny amalgamat ale stworzony ze składników dobranych w odpowiednich proporcjach. Awanturnicza intryga przywodzi na myśl najlepsze filmy gatunku jak "Indiana Jones i Świątynia Zagłady" czy "Karmazynowy pirat". Całość przesycona jest bardzo mocno brytyjskim humorem z cudownie ciętymi ripostami, przy których śmiałem się w głos. Fantastycznie zbudowano też relację Holmes-Watson. Ritchie nadał jej homoerotyzujący charakter a la good ol' chaps, zupełnie jak Frodo i Sam. W pewnych kręgach na pewno trwać będą...

State of Play (2009)

"Stan gry" to kino retro. Ma to swoje plusy ale i – niestety – minusy. Plusem jest to, że Kevin Macdonald zdecydował się na film z rodzaju tych, jakie teraz w Hollywood są na indeksie. Zamiast akcji mamy bohaterów, jest też intryga, którą jednak rozwiązuje się bez fajerwerków. Soczyste kino, które trzeba przetrawić. Minusem jest jednak to, że "Stan gry" nie jest filmem samodzielnym. Intryga, bohaterowie są istotni, lecz jednak podporządkowani wyższej idei – idei zrobienia kina a la lata 70-te. W ten sposób oglądając film miałem wrażenie, że przyglądam się obrazowi udającemu coś, czym nie jest. Nie tyle podobał mi się sam film ile owo wrażenie sentymentu za starymi śledczymi obrazami. Po seansie chwytałem się na tym, że mam ochotę przypomnieć sobie chociażby "Wszystkich ludzi prezydenta" czy też (z nowszych, ale też mających swoje lata) "Raport Pelikana". Gdyby dzieło Macdonalda była naprawdę udane, cieszyłoby mnie samo w sobie, a nie poprzez...