Posty

Wyświetlam posty z etykietą Michael Sirow

Infamous (2020)

Obraz
Arielle całe życie była nikim. Mieszka w dziurze, o której nikt poza jej mieszkańcami nie słyszał. Jej matka nic nie osiągnęła będą striptizerką i wiążąc się z kolejnymi przegranymi facetami. Arielle pogardza swoimi znajomymi, wstydzi się tego, gdzie żyje i marzy o poznaniu świata. Przede wszystkim marzy o tym, by świat poznał ją, zauważył, docenił, zachwycał się nią. A skoro do tej pory ten ją ignorował, to ona nie jest mu nic winna. Każdy sposób na zyskanie sławy jest dobry. Tych, którzy stają jej na drodze, należy eliminować.

Jeepers Creepers 3 (2017)

Obraz
Nie jestem wielkim fanem cyklu "Smakosz", dlatego też niczego dobrego po trzeciej części się nie spodziewałem. I zapewne temu zawdzięczam to, że nie jestem rozczarowany.

Fort Bliss (2014)

Obraz
Decyzje, a jeszcze w większym stopniu ich konsekwencje, stanowią istotę wolnej woli. Musimy wybierać pomiędzy różnymi opcjami, które najczęściej nie są czarno-białe. Wybierając A sprawimy, że ktoś będzie cierpiał, więc decydujemy się na B, ale to również sprowadzi cierpienie, możliwe tylko, że na kogoś innego. Wszystko ma swoje konsekwencje, z którymi musimy żyć, a jeśli tego nie potrafimy, to przez nie możemy zginąć.

Burning Blue (2013)

Obraz
W pewnej lotniczej jednostce marynarki wojennej dochodzi do całego szeregu wypadków. Ludzie giną. Trzeba więc sprawę wyjaśnić, prawda? Otóż nie. Agencja NCIS ma ważniejsze rzeczy do roboty niż sprawdzanie, czy bezpieczeństwo żołnierzy jest zagrożone. W końcu żołnierze umierają, to jest wliczone w służbę. Jest jednak coś, na co w wojsku nie ma miejsca... a w każdym razie nie było pod koniec XX wieku. Tym czymś są geje i lesbijki. To oni w oczach NCIS są prawdziwym zagrożeniem, jedynym, które należy bezwzględnie wyśledzić i wyeliminować. Oczywiście nie chodzi tu o żołnierzy, którzy raz na jakiś czas, "przypadkowo" przelecieli towarzysza broni. To jest rzecz normalna. Chodzi o tych, którzy mają czelność twierdzić, że – o zgrozo! – mogą naprawdę kochać osoby tej samej płci.

Meskada (2010)

Obraz
Z prawem jest jak ze wszystkim innym co ludzkie – funkcjonuje tylko i wyłącznie wtedy, kiedy wszystko toczy się harmonijnie, gdy nie ma problemów, gdy wszyscy chcą wierzyć, że żyją w spokojnym świecie, pełnym dobrych i lojalnych ludzi. Ale wystarczy, że na drodze pojawią się wyboje, a prawo, jak wszystko inne co dobre (lojalność, przyjaźń, miłość) zostaje odrzucone. Liczy się tylko przetrwanie i zemsta.

The Good Guy (2009)

Obraz
Dlaczego chciałem ten film obejrzeć? Teraz już nie pamiętam. I mam nadzieję, że sam film również szybko wyparuje z mojej pamięci. "Właściwy facet" mógłby być całkiem niezłym filmem o miłości opowiedzianym z perspektywy drania i kobieciarza. Ale twórcy robią wszystko, żeby zniszczyć, co w nim dobre. Najgorsze jest jednak to, że są tak niepewni swego dzieła, że muszą je nam jak jełopom wytłumaczyć ("Good Soldier" – "Good Guy"... pewnie ten, kto wymyślił tytuł filmu czuł się bardzo sprytny). (David Villalobos) (Jeane Fournier) Żal mi Alexis Bledel. Biedaczka chyba spaliła już większość kinowych mostów. Coś mi się zdaje, że albo jak Gellar wróci do telewizji albo popadnie w zapomnienie. Ocena: 3

The Ministers (2009)

Na papierze "The Ministers" zapewne prezentował się całkiem nieźle. Oto pewnego szczęśliwego dnia Celeste idzie z rodzicami na urodzinowy obiad, gdy nagle do jej ojca podchodzi dwójka zamaskowanych facetów, przystawia broń do głowy i pociąga za spust. Naście lat później Celeste jest policjantką, a zamordowani mordercy powracają by znów zabijać. Oczywiście kobieta chce zemsty. Tymczasem w jej życiu pojawia się nowy mężczyzna. Celeste nie wie, że jest to morderca jej ojca, który wcale nie jest potworem, jakim powinien się zdawać. Wręcz przeciwnie, jego zachowanie także podyktowane było tragedią i zemstą. A zatem "The Ministers" mogło i powinno być interesującym obrazem o lojalności i zemście i cenie, jaką za to się płaci. Jednak kiedy przyszło co do czego, reżyser okazał się niezdecydowanym bałwanem. Fabuła rozlatuje się, przecieka mu między palcami. Nie jest to ani dramat psychologiczny ani kryminalna zagadka. To coś pomiędzy, czyli tak naprawdę nic. Obra...

An Englishman in New York (2009)

Twórcy "Anglika w Nowym Jorku" mają wielkie szczęście, że Quentin Crisp został skremowany, inaczej na pewno powstałby z grobu i powiedział kilka ciętych uwag na temat filmu. Trudno nazwać go portretem Crispa, jego biografią. To raczej filmowa karykatura, perwersja. Zamiast elokwentnego, inteligentnego, zabawnego, a przede wszystkim bezkompromisowego filmu o starości, umieraniu i przekleństwie sławy, powstał boleśnie sztampowy sentymentalny gniot składający się niemal wyłącznie z samych banałów. W tym zalewie miernoty giną ostre niczym brzytwa opinie Crispa. Twórcom udało się nawet sknocić motto kończące film – rzecz zupełnie niesłychana. Jedyne co ratuje ten film przed totalną zagładą jest John Hurt. Nie jest to może jego najlepsza kreacja, ale z całą pewnością stanowi jasny punkt projekcji. Bardzo dobrze zaprezentował się też Jonathan Tucker. Nie przypominam sobie, że był kiedykolwiek zagrał równie udanie. Szkoda, że wysiłek idzie na marne, bo film jest niestety ...