Posty

Wyświetlam posty z etykietą Kerry Washington

American Son (2019)

Obraz
Czarnoskóra, roztrzęsiona kobieta na policyjnym posterunku. Deszczowa noc, nikogo nie ma. Jedyną osobą, która może udzielić jej informacji, jest młody policjant. Biały. Odmawia jej jednak powiedzenia czegokolwiek na temat jej syna zasłaniając się procedurami. Każe jej czekać na przybycie odpowiedzialnej za kontakt z cywilami osoby. Po jakimś czasie pojawia się biały mężczyzna, z oznaką przy pasku. Policjant bez chwili wahania przekazuje mu wszystko, co wie. Nie ma tego wiele. Mimo wszystko jest to dużo więcej od tego, co wiedziała kobieta. Po chwili policjant ma się z pyszna, bo mężczyzna okazuje się być ojcem chłopaka, mężem czarnoskórej kobiety...

Django Unchained (2012)

Obraz
Heh, "trylogia zemsty" – całkiem dobra nazwa na kręcenie tego samego tylko w zmienionych scenografiach. Ale choć Tarantino nie zaskakuje i nie wprowadza nic nowego, to nie oznacza to wcale, że źle się go ogląda. Wręcz przeciwnie, na poziomie czysto rozrywkowym, film oglądało mi się z nieskrywaną przyjemnością. Nadal uważam, że "Death Proof" to jego najlepszy film, ale "Django" stawiam wyżej niż chociażby "Bękarty wojny". Film podoba mi się najbardziej wtedy, kiedy odwołuje się do stylistyki kina z przełomu lat 60./70. Podoba mi się praca kamery, faktura zdjęć (jak choćby w reminiscencjach Django) i gra aktorów, którzy jednocześnie są bardzo serio i świetnie się bawią. Pozytywnie zaskoczył mnie Samuel L. Jackson. Jeśli już ktoś zasługiwał na nominację do Oscara, to właśnie on. Waltz też jest fajny, ale gra tak, jakby dr Schultz był dziadkiem Landy. Gdyby między "Bękartami" a "Django" nie zagrał tej samej roli w trzech inn...

Lakeview Terrace (2008)

Obraz
Hmm, dziwny to film. Niby ma bardzo inteligentny scenariusz, niby świetne kreacje aktorskie, a jednak coś w tym filmie zgrzyta, coś nie pasuje. Samuel L. Jackson jest znakomity jako policjant despot... jak dla mnie to najlepsza jego rola od 10 lat. Z kolei Patrick Wilson nie zwalnia tempa i wciąż gra na wysokich obrotach. Skoro to nie oni zawodzą i nie scenariusz, to z przykrością muszę to stwierdzić, ale winę ponosi zapewne reżyser – Neil LaBute, które bardzo lubię.