WTF! Timie Burtonie opamiętaj się! "Mroczne cienie" to trzeci z kolei film Burtona, który jest dla mnie sporym rozczarowaniem. Chciałbym móc powiedzieć, że nie jest to Burton, którego znam, ale w tym właśnie problem – to jest ten sam Burton. Tyle tylko, że zamiast żywiołowości i pasji tworzenia widzę jedynie manieryzm i barokową formę. Przez to wizualnie jego filmy są wciąż piękne, ale jednocześnie są puste i niezdarne, przytłoczone tymi wszystkimi ozdobnikami. W przypadku "Mrocznych cieni" komputerowe zdobycze w dziedzinie efektów specjalnych łączą się w jedno z monumentalną stylistyką a la kino lat 30. i 40. ubiegłego stulecia. Kręcone z rozmachem sceny, podniosła muzyka i deklamacje o miłości, nienawiści, obowiązku i przeznaczeniu traktowane są tu nie jako elementy parodii, ale całkiem na serio. Sama historia zamiast być opowiedziana z werwą, nudzi i rozczarowuje. Depp zjada własny ogon, będąc jeszcze bardziej zmanierowanym od Burtona. Reszta obsady jest pr...