Break (2018)
"Break" to jeden z tych filmów, które budzą u mnie skraje emocje. Z jednej strony łapałem się za głowę i nie mogłem uwierzyć w to, jak bardzo głupia i uproszczona jest opowiedziana w tym filmie historia. "Break" wygląda wręcz jak nieautoryzowany reboot "Step Up". Znów mamy dziewczynę i chłopaka pochodzących z różnych światów. I znów pasja do tańca ich połączy nie tylko na parkiecie ale również poza nim. Reżyser "po bożemu" opowiada koleje losów bohaterów. Nie sili się na budowanie wiarygodnych relacji, podprowadzanie emocjonalnych momentów dopracowanymi scenami. "Break" wygląda tak, jakby twórca nawet nie starał się na zaklejanie dziur w fabule, ponieważ wychodził z przekonana, że prowadzi narrację w tak prosty i oczywisty sposób, iż widz nauczony doświadczeniem może sobie sam dopowiedzieć wszystko to, czego reżyser nie chciał lub nie potrafił pokazać.