Posty

Wyświetlam posty z etykietą Allison Janney

The Addams Family (2019)

Obraz
Wow. Ludzie stojący za tą animacją to podręcznikowe przykłady leni patentowanych. Najwyraźniej sądzili, że sam tytuł zrobi z ich filmu hit. Owszem, "Rodzina Addamsów" jest rozpoznawalną marką, więc już na wstępie mogli liczyć na przychylność widzów. Ale do utrzymania jej w trakcie seansu nie wystarczy wrzucić wszystkie lubiane postaci. A tylko na tyle stać było twórców.

Bad Education (2019)

Obraz
Hugh Jackman ostatnio wybierał role według jednego klucza. Najpierw w "Pewnym kandydacie" zagrał sympatycznego senatora, który jest prawie pewnym kandydatem na kandydata do wyborów prezydenckich. Okazuje się jednak, że prowadził podwójne życie. Wyjawienie prawdy wywołało skandal, który przekreślił jego świetlaną przyszłość. Teraz zaś zagrał popularnego i lubianego przez wszystkich urzędnika szkolnego, który nie dość, że prowadził podwójne życie, to do tego zdefraudował parę milionów dolarów. Kiedy sprawa wyszła na jaw, jego świetlana przyszłość została raz na zawsze przekreślona. Oba filmy oparto na prawdziwych historiach. Czy to tylko zbieg okoliczności? Wczesne sygnały zaszufladkowania Jackmana? A może aktor chce nam coś powiedzieć?

Bombshell (2019)

Obraz
"Gorący temat" należy do tego rodzaju kina, które działa na mnie jak czerwona płachta na byka. Nie znoszę filmów, których twórcom wydaje się, że wystarczy wziąć na tapetę ważny temat i nie muszą nic więcej robić, bo i tak będą bezpieczni przed krytyką. W końcu, jeśli komuś nie spodoba się film, to zawsze można oskarżyć ich o to, że są wrogami podjętego tematu, że go bagatelizują itp., itd.

A Happening of Monumental Proportions (2017)

Obraz
Klasyczny "vanity project". Gdyby nie imponująca obsada ten film nigdy by nie powstał. A jeśli nawet jakimś cudem zostałby nakręcony, to nikt by go nie zobaczył. Jest to bowiem rzecz pozbawiona wartości artystyczny, jak również treści.

Ma (2019)

Obraz
Pamiętam, kiedy wszedł do kin "Matrix". Wiele osób krytykowało film za to, że nie ma w nim ani jednego oryginalnego konceptu, że całość składa się z serii popkulturowych cytatów, zapożyczeń i zrzyn. Jakby tworzenie mieszanki było czymś złym. A tymczasem połączenie w jedną spójną całość różnych, często sprzecznych pomysłów jest prawdziwą sztuką. O czym boleśnie przekonuję się za każdym razem, kiedy oglądam filmy w stylu "Ma".

Tallulah (2016)

Obraz
Jest w tym filmie fantastyczna historia. To opowieść o kobiecie, która miała do zaoferowania jedynie swoją urodę. Udało się, wyszła za mąż za bogatego faceta. Ale to nie uczyniło jej szczęśliwej. Urodziła mu dziecko, ale nadal jej życie nie było tym, o czym marzyła. Zatracona we własnym nieszczęściu, desperacko próbuje zaklinać rzeczywistość, czego konsekwencją jest jednak brak zainteresowania dzieckiem, alkohol i nieustanne wystawianie się na ciosy losu. Przebudzenie nastąpi w momencie, w którym jej dziecko zostanie porwane...

I, Tonya (2017)

Obraz
Dochodzę do smutnego wniosku, że "Miłość Larsa" to jedyny film Craiga Gillespie'ego, który mi się będzie podobać. Do wszystkiego, co nakręcił później mam drobniejsze lub poważniejsze uwagi. A "Jestem najlepsza" podtrzymuje tylko złą passę, która trwa od czasu "Ramienia za milion dolarów".

Finding Dory (2016)

Obraz
No cóż, chyba nie jestem w targecie ostatnich produkcji Pixara. Żadna z nich nie zrobiła na mnie większego wrażenia. I "Gdzie jest Dory?" wpisuje się w ten trend doskonale. Co prawda "Gdzie jest Nemo?" też średnio mi się podobało, więc w tym przypadku mogę mówić o utrzymaniu poziomu. Po 13-letniej przerwie to mimo wszystko spore osiągnięcie.

Trust Me (2013)

Obraz
Jak mówi stare porzekadło: "Lepsze jest wrogiem dobrego". I świetnie pokazuje to przykład filmu Clarka Gregga "Sprawa zaufania". Reżyserowi nie wystarczyła prosta opowieść o podszewce Hollywoodu, musiał w to upchnąć nieco zbyt mocno naciąganą fabułę i garść realizmu magicznego. Może w innych rękach udałoby się to skomponować w interesującą całość. W wersji Gregga po prostu rozłazi się na boki.

Miss Peregrine's Home for Peculiar Children (2016)

Obraz
Cóż, wybierając się na "Osobliwy dom Pani Peregrine" nie spodziewałem się po Timie Burtonie zbyt wiele, dlatego też film sprostał moim oczekiwaniom. Dekadę temu ta opowieść stałaby się pretekstem dla reżysera, by stworzyć baśń o ludziach, o poszukiwaniu swojego miejsca, tożsamości i celu. Dziś jest po prostu pretekstem do snucia banalnej historyjki, w której akcja i efekty specjalne mają większe znaczenie od bohaterów.

The Girl on the Train (2016)

Obraz
To miłe zobaczyć, że nie tylko w Polsce filmowcy wstydzą się prostoty w kinie. Bo "Dziewczyna z pociągu" ma w gruncie rzeczy bardzo banalną intrygę. Zamiast jednak wykorzystać ją jako pretekst do wniknięcia w głąb ludzkiej natury, która prosta nie jest, twórcy poszli w drugą stronę: zaczęli komplikować narrację tak, by banał zmienił się w skomplikowany węzeł intryg i dramatów.

Days and Nights (2013)

Obraz
Strata czasu. Film, który można sobie opowiedzieć nie oglądając go, bazując wyłącznie na liście bohaterów. Reżyser jest strasznie przewidywalny, jeśli chodzi o fabułę... no może nie do końca, bo dopiero z Wikipedii dowiedziałem się, że film inspirowany jest "Mewą". I rzeczywiście, kiedy już się to wie, widać w "Dniach i nocach" echa Czechowa. Ale "Mewa" została tu tak bardzo rozcieńczona, że film w zasadzie przypomina milion różnych rzeczy nie będąc przy tym niczym wyjątkowym.

Bad Words (2013)

Obraz
Prawdziwie zła osoba nie jest zła z natury lecz za sprawą okoliczności. I to właśnie czyni ją tak antypatyczną i niebezpieczną. Wie, skąd przychodzi, wie, czym się stała i zdaje sobie sprawę z tego, dlaczego jest taka a nie inna. Oczywiście ta wiedza nie czyni jej racji bardziej prawdziwymi. Sprawia jedynie, że jest bardziej nieprzejednana w swoim zachowaniu. Jednak to, co jest jej siłą, jest również słabością. Jej determinacja w obronie przed niesprawiedliwością świata maskuje, ale nie niweluje, pragnienie wspólnoty, przyjaźni, potrzebę zbawienia lub rehabilitacji. Oczywiście jest tego świadoma, więc "ataków" z najbardziej prawdopodobnych źródeł spodziewa się i potrafi je zneutralizować. Ale kiedy pojawia się ktoś, kto pozostaje niewykrywalny dla cynicznego radaru, kto wydaje się autentyczny w swoim zachowaniu, wtedy pozostaje bezbronna, a słabość może zostać przez innych okrutnie wykorzystana.

Spy (2015)

Obraz
Rok 2015 jest póki co bardzo udany dla wszelkiej maści komedii akcji. Po "Kingsman" i "Szybkich i wściekłych 7" dobra passa kontynuowana jest przez "Agentkę". Choć z całej trójki akurat ten film bawił mnie najmniej.

The DUFF (2015)

Obraz
Sam w sobie "The DUFF" jest filmem marnotrawiącym liczne talenty komediowe (Jeong, Jenney). Takich historii było bowiem wiele (i to zdecydowanie lepiej opowiedzianych). Oto brzydkie kaczątko odnajdujące wewnętrzną siłę. Historia o tym, że nie liczy się "zdobycie chłopaka", ale akceptacja samego siebie (a że w takich filmach jedno idzie zawsze w parze z drugim, mamy uważać za przypadkowy zbieg okoliczności). Twórcy "The DUFF" nie oferują nic poza standardowym zestawem scen, który został zresztą zaserwowany bez polotu. Zabawne sceny można policzyć na palcach jednej ręki.

Get on Up (2014)

Obraz
Oglądając filmy o amerykańskich piosenkarz można łatwo dojść do wniosku, że wszyscy oni powstają na jednej taśmie montażowej. I jak na każdy produkt przystało, drobne różnice mają dawać pozory nowości, podczas gdy w rzeczywistości jest to dokładnie to samo.

The Rewrite (2014)

Obraz
Nie mogę powstrzymać śmiechu, kiedy pomyślę o tych wszystkich polskich widzach, którzy wybrali się na film skuszeni tytułem wymyślonym przez naszego dystrybutora. "Scenariusz na miłość" w zestawieniu z informacją, że gra tu Hugh Grant, jednoznacznie sugeruje, że mamy do czynienia z komedią romantyczną. W rzeczywistości nic nie mogłoby być bardziej dalekie od prawdy. Owszem, wątek miłosny rzeczywiście się tu pojawia, ale ma on drugorzędne znaczenie. W rzeczywistości jest to film o życiu, o odnajdywaniu swojego własnego miejsca, o dojrzewaniu, akceptacji swoich własnych słabości i wykorzystywaniu tak zdobytej wiedzy do budowania nowej, lepszej przyszłości.

Touchy Feely (2013)

Obraz
Moja tolerancja dla niezależnego kina amerykańskiego jest już bliska wyczerpaniu. "Dotykalscy", którzy parę lat temu wydaliby mi się uroczy, teraz budzili moją irytację. Bo też ile razy można powtarzać w kółko tę samą historię? Wizja świata niezależnych twórców jest już tak skostniała, że po prostu robi mi się słabo. Znów mamy bohaterów zawieszonych w nie do końca właściwych strukturach, znów pojawia się impuls niszczący rutynę, prowadzący do frustracji i chaosu, by w końcu narodziła się z tego nowa harmonia. Różnica polega na tym, że w "Dotykalskich" ten impuls pozostaje zagadką.

The Oranges (2011)

Obraz
"Córka mojego kumpla" to z kolei ucieleśnienie wszystkiego tego, co najgorsze w kinie niezależnym. W zasadzie wygląda to jak parodia typowej produkcji szykowanej na Sundance. Mamy więc całą plejadę bohaterów szukających swojego miejsca na Ziemi, którzy jednak popadli w inercję i którzy teraz przeżyją szok, kiedy ich świat zacznie się rozpadać. I jak to w porządnym filmie niezależnym bywa, rzecz przybiera postać moralitetu przekonującego, że chaos jest niezbędny w życiu, że zbyt duży porządek i rutyna równają się śmierci. Zmiana choć bolesna, choć prowadzi do straty, jednocześnie otwiera nas na nowe możliwości. Mimo wielu lubianych przeze mnie osób w obsadzie, ten film do niczego mnie nie przekonał. Konstrukcja jest zbyt oczywista, za wiele razy wykorzystywana w innych obrazach z tymi samymi aktorami, bym dał się raz jeszcze na nią nabrać. To, że wytrwałem do końca i że miejscami znalazłem jakieś urokliwe momenty, zawdzięczam wyłącznie aktorom, których lubię i którzy graj...

The Way Way Back (2013)

Obraz
Jeszcze parę lat temu "Najlepsze najgorsze wakacje" miałoby u mnie zdecydowanie wyższą ocenę. Film zawiera bowiem wszystko to, co dobry przedstawiciel kina niezależnego mieć powinien. Jest więc cała gromadka toksycznych, lecz sympatycznych postaci, jest bohater nie wpisujący się w zastaną rzeczywistość i jest opowieść o dorastaniu do własnego potencjału. Do tego wszystkiego film ma świetną obsadę. Allison Janney wyprawia szalone rzeczy. A Sam Rockwell jest czarującym wiecznym chłopcem. Problem w tym, że to wszystko już oglądałem. Zmieniają się szczegóły, ale nic więcej. Głównego bohatera od postaci z innych filmów odróżnia tak naprawdę tylko naburmuszona mina. Janney nie pokazuje nic, czego już nie wykorzystała w dziesiątkach innych filmów (jak choćby w "Parze na życie"). Zaś bohater grany przez Rockwella mógłby być bratem Billa Hadera z "Do zaliczenia". Jestem już zmęczony tymi wszystkimi powtórkami z rozrywki. Choć bowiem wciąż jest to czarujące, ...