Posty

Wyświetlam posty z etykietą Rossif Sutherland

Possessor (2020)

Obraz
Brandon Cronenberg powinien zmienić zawód. Wydaje mi się, że o wiele lepiej poradziłby sobie jako artysta działający na polu sztuk wizualnych: video-artu lub multimedialnych permormance'ów. "Possessor" wyraźnie pokazuje, że ma niesłychany zmysł estetyczny. Wiele ze scen jest pięknie skomponowanych. Cronenberg świetnie czuje kolory, światło, cień. Wizualnie "Possessor" może zachwycać.

Poor Boy's Game (2007)

Obraz
Muszę powiedzieć, że oglądałem "Męską grę" z pewną chorą fascynacją. Zastanawiałem się, jak długo można robić film niezgodnie ze sztuką, zanim ten rozpadnie się na kawałki. Ku mojemu zaskoczeniu, obraz Clémenta Virgo dotrwał do końca i choć daleko mu do kina wyrazistego, zapadającego w pamięć, gniotem jakim być powinien się jednak nie okazał. Historia boksera, który po 10 latach wychodzi z więzienia jest naiwna i grubymi nićmi szyta. Wszyscy bohaterowie bardzo łatwo i zgrabnie wpadają w przypisane im fabularne przegródki, tak że od początku jest jasne kto przetrwa, a kto jest przeznaczony do odstrzału. Virgo buduje film na wielokrotnych powtórzeniach, dość specyficznych, bo trójkowych – każda scena pojawia się w filmie trzykrotnie (jak choćby szlochający w łóżku faceci, odwiedziny miejsca zbrodni, teksty o tatuażach). Odrębną kwestią jest Rossif Sutherland, syn Donalda Sutherlanda. Cały film przetrwał na jednej minie zbolałego psa zamkniętego w schronisku. Jest to tak kiczowa...