I, Frankenstein (2014)
Uwielbiam Aarona Eckharta, ale mam wrażenie, że brakuje mu aktorskiego zmysłu przetrwania. Czasami wybiera tak beznadziejne projekty, że po prostu ręce opadają. Nie mam zielonego pojęcia, co go podkusiło, by przyjąć rolę w "Ja, Frankenstein". To nie mógłby scenariusz, bo ten jest wtórny i bezsensowny. Mam nadzieję, że nie ma poważnych problemów finansowych, które wymusiły na nim udział w tym kinowym potworze. "Ja, Frankenstein" w teorii jest ekranizacją komiksu, jednak oglądając film miałem wrażenie, że jest to remake "Underworldu". Podobnie jak w tamtym obrazie, tak i tu mamy dwie rasy żyjące w ukryciu przed ludźmi, które prowadzą ze sobą odwieczną wojnę. I znów pojawia się odmieniec, który może zaważyć na losach konfliktu, a przy okazji na losach całego świata. Skojarzenie z "Underworldem" wzmacnia jeszcze obecność w obsadzie Billa Nighy'ego, który gra dokładnie tak samo, jakby nie zauważył, że nie jest już Wiktorem. Niestety porówna...