Jean-Marc Vallée w "Destrukcji" próbuje uchwycić ludzką duszę. Nie jest to łatwe, ponieważ ta jest bytem chimerycznym, paradoksalnym. Dlatego też reżyser wrzuca bohaterów w sytuację skrajną – żałobę. Ta ekstremalność uwypukla skomplikowaną strukturę ludzkiej psychiki, której nie sposób ogarnąć, nazwać, którą się doświadcza, lecz przeżycie to jest tak totalnie obezwładniające, że uniemożliwia nam zrozumienie tego, co się dzieje. Bo jak można pojąć fakt, że główny bohater był mężem zmarłej w wypadku kobiety, choć w gruncie rzeczy żył obok niej a nie z nią? Jak ogarnąć to, że jej nie kochał, choć przecież łączyła ich miłość? Jak ma sam zrozumieć to, co czuje po stracie żony? Dlaczego tęskni, choć za życia mało go obchodziła? A może wcale nie jest mu smutno z jej powodu? Może to poczucie winy, że nie jest mu smutno, tak go przytłacza? Reżyser pokazuje, że przeżycia wewnętrzne człowieka wymykają się możliwości poznania i nazwania. Można tylko reagować i próbować "wyrównać ciś...