Posty

Wyświetlam posty z etykietą Dave Franco

Day Shift (2022)

Obraz
Jakim cudem Netflix jest największą platformą streamingową na świecie, skoro nie znają nawet podstaw produkcji filmowej? "Dzienna zmiana" to kolejny z niekończącej się listy netfliksowych filmów, który zamiast do emisji powinien trafić do dalszego opracowania. Na obecnym etapie oferuje jedynie ogólny zarys świata oraz fajny design wampirów. I nic więcej.

The Rental (2020)

Obraz
Dave Franco postanowił pójść w ślady brata i poszerzyć swoje artystyczne emploi o reżyserię. Niestety był w swoich działaniach nadto asekurancki. Jego pełnometrażowy debiut jest dziełem bezpiecznym, bazującym na sprawdzonych schematach. Franco najwyraźniej sądził, że realizacja gotowca będzie łatwym zadaniem. Jest jednak doświadczonym aktorem i powinien wiedzieć, że im bardziej twórca trzyma się znanego schematu, tym trudniejsze czeka go zadanie, bo musi w jakiś sposób sprawić, by jego opowieść wyróżniała się na tle setek podobnych.

6 Underground (2019)

Obraz
Oglądanie "6 Underground" jest jak bycie bohaterem "Wielkiego żarcia". Dostajesz ucztę złożoną z najlepszych kąsków, jakie kuchnia Michaela Baya ma do zaoferowania. Problem w tym, że serwowane jest to w gigantycznych porcjach, a zanim skończy się jedną, już do gardła wpychana jest następna. Dotrwanie do końca uczty graniczy z cudem, wcześniej można dostać mdłości z przejedzenia i pęknąć z przeżarcia.

The Broken Tower (2011)

Obraz
Odnoszę wrażenie, że James Franco bardzo żałuje, że urodził się parę dekad za późno. "The Broken Tower" swoją konstrukcją przypomina bowiem undergroundowe produkcje powstające w kręgach Warhola lub Jarmana. Niestety za korzystaniem z tamtej stylistyki nie idzie solidna wizja tego, co i jak chce przekazać. Dlatego też ten jego film okazał się nieudanym eksperymentem.

The Lego Ninjago Movie (2017)

Obraz
W zasadzie powinienem temu filmowi dać 1. Rzadko zdarza mi się bowiem oglądać rzecz, której twórcy zupełnie nie kryliby się ze swoim olewczym stosunkiem do własnego dzieła. To coś, co uchodzi za scenariusz, jest przecież niczym więcej, jak zlepkiem przypadkowych uwag zanotowanych zapewne podczas jednego z pierwszych spotkań ekipy, na którym zastanawiano się, o czym powinien opowiadać film. Wyszło im, że będzie to być historia o konfliktach rodzinnych okraszona efekciarskimi scenkami rodem z kina o superbohaterach. Niestety później najwyraźniej zapomniano, że na bazie notatek powinien zostać napisany scenariusz i tak już zostało.

If Beale Street Could Talk (2018)

Obraz
Zaczynam podejrzewać, że twórczość Barry'ego Jenkinsa nie jest dla mnie. Nie byłem pod wrażeniem "Moonlight", który uważałem za film ok, ale nic więcej. "Gdyby ulica Beale umiała mówić" to w zasadzie powtórka z rozrywki, tylko że wszystkiego jest tu więcej, bardziej podrasowane. Oba filmy przypominają mi instagramowych celebrytów: zachwycają swoją nieziemską urodą, ale poza tym oferują banał.

The Disaster Artist (2017)

Obraz
Hmm, czyżby w kinie światowym panowała jakaś epidemia? "Disaster Artist" to już kolejny film opowiadający o bogatej osobie, która wykorzystuje pieniądze, by nagiąć rzeczywistość do swoich potrzeb. Niestety dla Franco, jego film jest z nich wszystkich najsłabszy.

Nerve (2016)

Obraz
Kolejny "pitch movie". Jednozdaniowy zarys filmu, który zapewnił twórcom zdobycie funduszy, zapowiada ciekawą wizję. Oto dziewczyna, która nigdy w życiu nie zrobiła nic szalonego, dołącza do gry, w której musi wykonywać niezwykłe wyzwania wymyślne przez płatnych "obserwatorów". Super. Problem w tym, że "Nerve" nie rozwinęło tego pomysłu.

Now You See Me 2 (2016)

Obraz
Jedno trzeba przyznać reżyserowi: Jon M. Chu trzyma równy poziom. Szkoda tylko, że jest on bardzo niski. "Iluzja 2" wypada zaledwie odrobinę lepiej od "G.I. Joe: Odwetu".

Unfinished Business (2015)

Obraz
"Niedokończony interes" powinien być jedną z najlepszych komedii ostatnich lat. Na papierze wygląda doskonale. Oto opowieść o trójce would-be biznesmenów, którzy zrobią wszystko, by zdobyć kontakt stanowiący o ich być albo nie być. W tym celu muszą pojechać do Europy, gdzie czekają na nich deprawacje i bezeceństwa, jakie nie  śniły się bogobojnym Amerykanom.

Neighbors 2: Sorority Rising (2016)

Obraz
Wolność – idea, która ponoć ważna jest dla każdego człowieka, o którą każdy powinien walczyć. Ale wolność absolutna nie istnieje. Ograniczają nas inni ludzie i ich zasady. Poszukiwanie wolności i walka o własne samostanowienie jest więc tak naprawdę walką o ustalenie granic naszej swobody, granic tego, na co jesteśmy gotowi, otrzymać to, co nam się należy. Jak pokazuje w drugiej części "Sąsiadów" Nicholas Stoller, jest to sprawa trudna, a przez to staje się kopalnią wielu przezabawnych momentów.

22 Jump Street (2013)

Obraz
Phil Lord i Christopher Miller szybko zrehabilitowali się za słabe "LEGO® PRZYGODA" (tak, wiem, że wielu osobom animacja się podobała, ale ja do tego grona nie należę). Udowodnili, że "21 Jump Street" nie było przypadkiem. Potwierdzili też swój status pretendentów do miana królów amerykańskiej komedii. W tej chwili ich jedyną realną konkurencją są chyba tylko Evan Goldberg i Seth Rogen, bo Judd Apatow i Todd Phillips ostatnio trochę osłabli, Paul Feig nie utrzymał poziomu po świetnych "Druhnach", zaś Adam McKay nigdy nie był zbyt równym reżyserem. Kondycję Jake'a Kasdana będę miał okazję ocenić wkrótce za sprawą "Sekstaśmy".

Neighbors (2014)

Obraz
Choć fizycy mogą się spierać o naturę czasu, dla większości z nas sprawa jest jasna: czas to jednokierunkowa droga, po której im dalej, tym z większym żalem się poruszamy. Zwłaszcza, że większość z nas zamiast patrzeć w przyszłość, woli spoglądać w przeszłość. Młodość, przynajmniej we wspomnieniach, jest czasem wolności, swobody, braku odpowiedzialności. I kiedy ma się pracę, dziecko, dom, wtedy ta wolność wydaje się atrakcyjna... ale tylko jako coś, do czego można (i warto) tęsknić. Inaczej ma się sprawa, kiedy młodość rozgości się po sąsiedzku, kiedy będzie na wyciągnięcie ręki. Wtedy prawda wyjdzie na jaw. Przemijanie jest nieubłaganym procesem i nawet jeśli chcemy młodymi pozostać, nie ma takiej opcji. Co nam więc pozostaje? Śmiech – to zawsze jest sprawdzony mechanizm obronny. Tak więc Nick Stoller śmieje się na całego, a zanim my wszyscy. Śmiejemy się, by nie płakać za tym, co dzień po dniu tracimy. Śmiejemy się, by przekonać siebie, że zmiana nie jest zła, że dojrzałość ma swoje...

Now You See Me (2013)

Obraz
Czy ten film jest adaptacją komiksu? Jeśli nie, to powinien być. "Iluzja" jest bardziej komiksowym filmem, niż wszystkie ostatnie adaptacje DC Comics, Marvela (może z wyjątkiem "Avengers"), Dark Horse (choć liczę na "RIPD"), IDW, Top Cow ("Iluzja" jest tym, czym tak nieudanie próbowało być "Wanted"), Vertigo i  całej reszty. Nic więc dziwnego, że "Iluzja" spodobała się w Stanach. Film Leterriera w żadnym razie nie należy traktować jako heist-movie . Fabuła jest bowiem tak absurdalna, że nie ma sensu traktować jej poważnie. Trzeba jednak przyznać, że całość fajnie jest opowiedziana i wygląda na ekranie nawet efektownie. Jak dla mnie tempo filmu niestety trochę siada. Miałem wrażenie oglądania sprintera startującego w maratonie: na początku pędzi pełen animuszu, a potem wyraźnie zaczyna mu brakować pary. "Iluzji" przydałoby się trochę więcej lekkości. Nie zaszkodziłoby też, gdyby pokazano trochę interakcji pomiędz...

Warm Bodies (2013)

Obraz
"Wiecznie żywy" budzi u mnie mieszane uczucia. Bardzo podoba mi się sam pomysł, ale nie do końca podoba mi się sprowadzenie go do bajeczki i optymistycznej wersji historii Romea i Julii. Chwilami film jest naprawdę bardzo dobry. Ma kilka ciekawych obserwacji i ciętych tekstów. W paru miejscach jest przezabawny. Ogólnie mam wrażenie, że kiedy górę bierze formuła kina niezależnego, koncentracja na niezdarnych próbach nawiązania relacji z drugą osobą przez jednostkę wyalienowaną, odbiegającą od standardu nastolatka, wtedy jest naprawdę nieźle. Kiedy jednak rzecz ześlizguje się w stronę typowej komedii romantycznej, wszystko się psuje, świeżość znika w oka mgnieniu, pojawia się za to rutyna i nuda. Ale Nicholas Hoult całkiem zręcznie poradził sobie z rolą zombiaka obdarzonego sumieniem. Ocena: 6

21 Jump Street (2012)

Obraz
Zupełnie nie dziwi mnie fakt, że "21 Jump Street" stało się kasowym przebojem. Dziwi za to opóźnienie w Polsce (a przez chwilę wydawało się nawet, że w ogóle do kin nie wejdzie). Niby u nas komedie kumpelskie nie są zbyt popularne, ale nawet ja, który też się już przejadłem podobnymi filmami, przyznaję, że jest to rewelacyjna rozrywka. Rzecz ma sporo kapitalnych scen. Mnie do łez doprowadziła scena "palcówki" i odlot głównych bohaterów po dragach. Świetne były eksplodujące kurczaki, aromatyczny Chrystus i scena aresztowania w parku. Tatum i Hill tworzą wdzięczną komediową parę. Dave Franco już wkrótce będzie miał równie wiele fanek, co jego bardziej znany brat. I jest jeszcze Ice Cube, który bardzo mnie zaskoczył brawurową kreacją opartą na wszelkich możliwych stereotypach. Film w pewnych chwilach trochę zbyt mocno wyhamowuje. Ale i tak była to przednia zabawa. Ocena: 7

Fright Night (2011)

Obraz
No cóż, nie jest źle. "Postrach nocy" okazał się całkiem przyjemnym, dość klasycznym w sposobie narracji horrorem, który zdecydowanie nie zasłużył na tak niskie wyniki w box offisie. Colin Farrell jest bardzo dobry w roli wampira, Anton Yelchin nieźle wypadł w roli głównego bohatera. Fajnie zagrał też były Dr Who. Niestety "Postrach nocy" jest filmem kompletnie pozbawionym charakteru. Nie ma w nim nic, co warto byłoby zapamiętać, co wyróżniałoby obraz na tle innych produkcji. Jest za mało campowy, by stać się kultowym. Również scenami przemocy i krwi nie wybija się ponad przeciętność. Od autora "Miłości Larsa" spodziewałem się większej pomysłowości. Na szczęście efekt 3D jest całkiem niezły. Ocena: 6

Greenberg (2010)

Obraz
Wciąż uważam, że Noah Baumbach powinien trzymać się pisania scenariuszy, a reżyserię zostawić Wesowi Andersonowi. Jednak "Greenberg" to krok w dobrym kierunku po bardzo przeciętnej "Margot jedzie na ślub". Historia 40-latka, który wciąż nie może pozbierać się po wydarzeniach sprzed 15 lat, lecz woli szukać przyczyn na zewnątrz niż pogodzić się z własną winą, wyszła Baumbachowi całkiem nieźle. Nie zmienia to jednak faktu, że film służy w pierwszej kolejności jako prezentacja aktorskich umiejętności Bena Stillera. Dla wielu to wciąż aktor komediowy. Tymczasem w "Greenberg" pokazał się z bardzo dobrej strony jako aktor dramatyczny. Jest wiarygodny i psychologicznie skomplikowany. Nie jest to może mistrzostwo świata w niuansowaniu postaci, ale mimo wszystko Stiller może być z siebie dumny. Niestety "Greenbergowi" brakuje charakteru, cechy szczególnej, owej delikatnej wyjątkowości, która sprawia, że niezależna produkcja jest sukcesem. Film Bauba...

Charlie St. Cloud (2010)

No cóż, po obejrzeniu "Charlie St. Cloud" nie mam złudzeń. Burr Steers zakochał się w Zacu Efronie, lecz jest to miłość alfonsa do swojej ulubionej dziwki: oddaje obiekt swego uwielbienia światu, chwaląc się, jaki jest on wspaniały. I tak właśnie wygląda "Charlie St. Cloud". Efron jest tu stręczony na wszystkie możliwe sposoby, Steers prezentuje go widowni z pieczołowitością i dbałością balansującą na granicy obsesji. Liczba zbliżeń twarzy jest wręcz karkołomna i kompletnie nie uzasadniona fabułą. Szkoda, że Steers nie poświęcił tyle samo czasu fabule. Ta jest naiwna i sama w sobie mocno dwuznaczna. Historia braterskiej miłości, która przekracza granice życia i śmierci mogła być interesująca. Tu jednak ma tylko wywołać wzruszenie. Wielu osobom pewnie to wystarczy, dla mnie niestety to za mało. Szkoda też, że Kim Basinger  pojawia się tylko w kilku scenach. Ocena: 5

Milk (2008)

Po niemal 10 latach Gus Van Sant był znów gotowy nakręcić film z niemalże gwiazdorską obsadą. "Psychol" i "Szukając siebie" zdecydowanie nie udały mu się, tym razem jest lepiej. Jednak nie aż tak dobrze, jak by się mogło wydawać po tych wszystkich wyróżnieniach, jakim obrzucono film. Jak widać cała ta afera z Propozycją 8 wpłynęła na ocenę filmu trochę ją zawyżając. "Obywatel Milk" to dobry film, jednak Van Sant ma na swoim koncie filmy znacznie lepsze. Ten z całą pewnością nie zaliczyłby do trzech, a pewnie i pięciu jego najlepszych obrazów. Film wpisuje się w modny ostatnio trend filmów sentymentalnych pokolenia, które w latach 70/80 należeli do młodych gniewnych, pragnących zmieniać świat. Teraz patrzą na współczesny świat i współczesną młodzież i z utęsknieniem spoglądają wstecz, kiedy ideały miały znaczenie, kiedy ludzie walczyli i mieli po co walczyć. I to jest zaletą ale i wadą filmu. Zaletą, bo Van Sant tworzy prawdziwie osobisty film, bardzo wia...