środa, 23 maja 2018

Le sens de la fête (2017)

"Nasze najlepsze wesele" przypomina wyjście do wykwintnej restauracji. Wszystko jest eleganckie, robi znakomite pierwsze wrażenie, każde danie to małe dzieło sztuki, które rozbudza zmysły. Kiedy jednak wychodzi się z takiej restauracji, trudno nie czuć ogromnej potrzeby wstąpienia na kebaba, by się porządnie najeść.


wtorek, 22 maja 2018

120 battements par minute (2017)

Kiedy "120 uderzeń serca" się rozpoczynało, byłem przekonany, że będzie to kolejny z procedurali, jakie ostatnio Francuzi tak kochają. I początkowo rzeczywiście tak jest. Widzimy jak funkcjonuje organizacja aktywistów, jakie są interakcje wewnątrz grupy i jak działa ona w kontaktach zewnętrznych. Reżyser łączy tu historię ruchu Act Up z pochwałą świadomego społeczeństwa, które zawsze i wszędzie (przynajmniej we Francji) gotowe jest protestować i walczyć o swoje. W tym sensie nie jest to wcale obraz historyczny, lecz opowieść na wskroś współczesna.


poniedziałek, 21 maja 2018

Deadpool 2 (2018)

"Deadpool 2" potwierdza to, co pisałem przy okazji części pierwszej. Filmowi naprawdę lepiej robi to, kiedy główny bohater nie jest sam, lecz ma partnerów do żartów. Dodanie Cable'a, Domino, Russella wyrównało szale i całość, która bezsprzecznie jest wtórna wobec oryginału, jest po prostu lepiej wyważona.


niedziela, 20 maja 2018

Fahrenheit 451 (2018)


Ramin Bahrani będzie miał zawsze u mnie fory za fenomenalną krótkometrażówkę "Plastic Bag", ale to, co zrobił z "451° Fahrenheita", zakrawa na pomstę do nieba. Oglądając film nie wierzyłem w to, co widziałem na ekranie. Jedyną myślą było, że Bahrani nie znalazł sposobu na to, jak "ugryźć" Bradbury'ego, więc grał na zwłokę, czego efektem jest totalny miszmasz.


Beyond Skyline (2017)

"Skyline" to badziewie, jakich mało. Zdumiewa więc mnie to, że obraz doczekał się kontynuacji. Zapewne nie sięgnąłbym po nią, gdyby nie obsada. Znaleźli się w niej bowiem Frank Grillo (który może nie najlepiej dobiera sobie role, ale i tak go lubię) oraz Iko Uwais i Yayan Ruhian (czyli duet, dzięki któremu "Raid" był świetnym filmem).


El rei borni (2016)

Zupełnie nie zdziwiło mnie to, kiedy po obejrzeniu filmu sprawdziłem informacje o nim i okazało się, że jest to adaptacja sztuki teatralnej. A to, że filmową wersję zrealizował autor scenicznego oryginału, tylko wyjaśniło, dlaczego na ekranie jest tak mało z kina a tak dużo z teatru. Marc Crehuet po prostu za bardzo zżyty jest z rzeczą, którą napisał, by był w stanie zmienić ją na potrzeby ekranu.


Dode Hoek (2017)

Na widok tego filmu powinienem był przewrócić oczami i westchnąć "znów to samo". Bo po prawdzie punkt wyjścia "Ślepego punktu" nie zapowiada nic nadzwyczajnego. Oto znany i szacowany komisarz kończy pracę w policji i rozpoczyna karierę polityczną. Zanim jednak odda odznakę, ma do wykonania ostatnie zadanie. I jak to zawsze bywa w filmach, ostatnie zadanie okaże się katastrofalne.


Megan Leavey (2017)

Rzemiosło filmowe pozbawione iskry artystycznej inwencji. Film jest poprawną, ale też bardzo toporną opowieścią o wojnie. Od innych podobnych tematycznie obrazów różni się tym, że opowiada o kobiecie opiekującej się psem wykorzystywanym do wywęszania ładunków wybuchowych.


sobota, 19 maja 2018

Keeping Up with the Joneses (2016)

Zaczynam się niepokoić. To już któraś z kolei komedia, która prawie w ogóle mnie nie śmieszyła. Z drugiej strony fakt, że kilka scen było w miarę zabawnych, powinienem uznać i tak za duże szczęście. W końcu poprzedni film reżysera - "Co było, a nie jest" - był tragiczny. Z trzecie strony  Mottola jednak odpowiadał w przeszłość za takie komedie jak "Supersamiec" czy "Paul", więc fakt, że teraz mnie nie śmieszy, napawa mnie smutkiem.


God's Not Dead: A Light in Darkness (2018)

Na "Bóg nie umarł: Światło w ciemności" szedłem bez większych nadziei, że zobaczę przynajmniej niezły film. I zapewne dlatego wcale się nim nie zawiodłem. Mogę nawet powiedzieć, że miejscami byłem mile zaskoczony. Nie zmienia to jednak mojej ogólnej oceny: jest to rzecz, którą z trudem mogę nazwać filmem.