czwartek, 23 maja 2019

Doubles vies (2018)

Chyba po raz pierwszy film Oliviera Assayasa nie przypadł mi do gustu. A może to Woody Allen odcisnął na mnie niezatarte piętno. Niezależnie od powodu jedno jest jasne, "Podwójne życie" nie jest moim kinem.


Dolce fine giornata (2019)

Sam sobie jestem winien. W końcu dobrze wiem, że najczęściej filmy polskich twórców nie przypadają mi do gustu. A jednak uznałem, że skoro jest to międzynarodowa produkcja, że skoro Janda została zauważona w Sundance, to może "Słodki koniec dnia" mnie pozytywnie zaskoczy. Niestety, tak się nie stało. Choć przyznaję, Borcuch całkiem długo trzymał artystyczną pretensjonalność na krótkiej smyczy. Kiedy jednak dał jej wolną rękę, to otrzymałem szokujący popis niezdarności w operowaniu alegoriami i symbolami.


wtorek, 21 maja 2019

Tolkien (2019)

"Tolkien" jest kolejnym przykładem bezsilności twórców próbujących swych sił w kinie biograficznym. Pod wieloma względami jest to bowiem film naprawdę udany. Podobała mi się muzyka Thomasa Newmana. Obraz robi też bardzo dobre wrażenie od strony wizualnej. Ale te elementy są niczym bezcenne bombki zawieszone na uschniętej choince.


John Wick: Chapter 3 - Parabellum (2019)

"John Wick 3" jest jak sprinter, który bierze udział w maratonie. Zaczął z grubej rury i przez pierwszą ćwiartkę pędził jak szalony. To, co w tym czasie pojawia się na ekranie, jest tak odjechane, że miejscami trudno w to uwierzyć. A twórcy cały czas podkręcają śrubę i windują poprzeczkę absurdu. W drugiej ćwiartce "John Wick 3" łapie lekką zadyszkę, ale wciąż jest moc. Casablanca jest ciekawą lokacją, a scena z psami w akcji niewiele odstaje od tego, co pokazano wcześniej.


niedziela, 19 maja 2019

Breath (2017)

Oto historia dwóch niespełna 14-letnich chłopaków. Kiedy ich poznajemy, prowadzą beztroskie życie pozbawione celu. Chodzą do szkoły, a czas wolny spędzają na szwendaniu się po okolicy i wyczynianiu ryzykownych psikusów. Kiedy po raz pierwszy zobaczą surferów w akcji, zrobią pierwszy krok ku dorosłości. Kolejne kroki uczynią pod wpływem Sando, sławnego niegdyś na całym świecie surfera. To on odkryje przed nimi tajniki tego sportu i będzie rzucał im wyzwania, które zmuszą chłopców do zdefiniowania (czy raczej odkrycia), kim są i czego pragną w życiu.


Thumper (2017)

Mocno sztampowe kino, którego jedynym wyróżnikiem jest to, że tajniakiem nie jest mężczyzna lecz kobieta. Reszta jedzie na schemacie. I czyni to w sposób tak jaskrawy, że wygląda, jakby reżyser robił wszystko, co w jego mocy, by się nie przemęczyć. Stąd też bohaterka, która niby jest policjantką z doświadczeniem, zachowuje się, jakby to była jej pierwsza fucha pod przykrywką. Odkrywa bowiem (rozumiem, że we wcześniejszych zadaniach nie zdawała sobie z tego sprawy), że środowisko, które infiltruje, pełne jest osób sympatycznych, będących ofiarami okoliczności lub systemu, nie są więc jednowymiarowymi "złymi". Nie wygląda to zbyt przekonująco. A kiedy reżyser próbuje dodać trochę szarości, wychodzi mu to sztucznie.


piątek, 17 maja 2019

Long Shot (2019)

Czyżby Jonathan Levine w końcu wygrzebał się z szamba, w jakim przebywał od dłuższego czasu? Po nieśmiesznej "Cichej nocy" i niewiele lepszych "Babskich wakacjach", w końcu nakręcił komedię, którą obejrzałem z przyjemnością. Choć po prawdzie, to nie reżyseria sprawiła, że film fajnie mi się oglądało, lecz odtwórcy głównych ról.


What You Gonna Do When the World's on Fire? (2018)

"Co zrobisz, gdy świat stanie w ogniu?" jest obrazem Ameryki z perspektywy jej czarnoskórych mieszkańców. Ale nakręcił go biały mężczyzna, do tego nie Amerykanin a Włoch. I być może dlatego tematycznie film mnie rozczarował. Niby mówi się, że zewnętrzna perspektywa jest korzystna. Jednak Minervini zamiast spojrzeć inaczej na problemy Afroamerykanów, zaprezentował najbardziej stereotypowe portrety. Piszę w liczbie mnogiej, ponieważ na dokument Włocha składają się trzy niezależne historie.


Процeсс (2018)

"Proces" to jedno z moich większych filmowych rozczarowań tego roku. Liczyłem bowiem na ciekawy dokument pokazujący działanie machiny totalitarnego państwa w praktyce, a w szczególności to, jak zachowywano pozory legalizmu, by łamać ludzi, niszczyć opozycję prawdziwą lub też wyimaginowaną. A tymczasem dostałem niekończące się pasmo nudnych przemówień, pełne nazw własnych, terminów i odniesień, które nic dla mnie nie znaczyły. Przez jakiś czas próbowałem to śledzić w skupieniu, jednak w końcu doszedłem do wniosku, że mam do czynienia ze zwykłym bełkotem.


czwartek, 16 maja 2019

The Hustle (2019)

"Oszustki" na Rotten Tomatoes mają tylko 16%. Po obejrzeniu filmu muszę stwierdzić, że zupełnie mnie to nie dziwi. Tak niska nota jest adekwatna do poziomu, jaki obraz Chrisa Addisona sobą reprezentuje. Jednocześnie jednak daje wrażenie, że jest to film, który źle się ogląda. A tak wcale nie jest. Owszem, poziom dowcipów jest żenująco niski. Twórcy bazują na najgorszych instynktach i aż dziw bierze, że obyło się bez gagów fekalno-wymiotnych. A jednak większość z dowcipów naprawdę śmieszy. I to właśnie przede wszystkim dlatego, że są takie głupie. Wielokrotnie podczas seansu łapałem się za głowę nie mogąc uwierzyć, że można było wpaść na tak idiotyczne pomysły. W zdecydowanej większości jednak sprawdzały się one i z kina wyszedłem w naprawdę świetnym humorze.