Oto opowieść o utracie niewinności, o końcu pewnej epoki. Dziś mało kto wie, ale ruch skinheadów był ruchem niezwykle otwartym. Jako dziecię epoki hippisów szukało nowych form ekspresji w sztuce – w szczególności w muzyce – lecz dzieliło jedno z podstawowych haseł poprzedniego pokolenia: Jedność w różnorodności. Stąd też ruch ten był mocno anarchistyczny, pełen ludzi o bardzo różnych gustach i poglądach, którzy jednak zamiast walczyć ze sobą stworzyli coś własnego, nowego. Jednak na początku lat 80. ta idea stawała się coraz bardziej utopijna. Konkurencja punku, narastające napięcia wewnętrzne, wojna, wściekłość, bezrobocie – wszystko to sprawiło, że skini zaczęli tracić swoją niewinność. Część próbowała pozostać wierna ideałom, spora część jednak dała się ponieść nowej, radykalnej, rasistowskiej, pełnej nienawiści ideologii, ideologii, dzięki której mogli skanalizować swoje własne frustracje ludzi pozbawionych pracy, perspektyw, z których się nabijano, którymi pogardzano. Ideologia ta...