Posty

Wyświetlam posty z etykietą John C. Reilly

Licorice Pizza (2021)

Obraz
"Licorice Pizza" było dla mnie wielkim zaskoczeniem. Do tej pory Anderson kojarzył mi się z pieczołowicie cyzelowanymi arcydziełami, które był dla mnie zbyt chłodne, zbyt perfekcyjnie bezduszne. Ten film, choć formalnie jest klasycznym Andersonem, to jednak temperamentalnie jest czymś zupełnie nowym i świeżym w jego twórczości. To rzecz pełna ciepła, młodzieńczego wigoru połączonego z nostalgią człowieka dojrzałego i doświadczonego.

Stan & Ollie (2018)

Obraz
Bardzo chciałem, żeby ten film mi się spodobał. Na reszcie dostałem biografię, która nie jest całościową historią od narodzin do upadku, lecz opowiada wycinek historii. Nie ma tu więc za wiele narkotyków, wody sodowej uderzającej do głowy, taplania się w szambie totalnego upadku. Widzimy za to dwie starzejące się legendy kina, które nie są jeszcze gotowe powiedzieć widzom "żegnajcie". Mamy tu odniesienia do wydarzeń z przeszłości, z których tylko część została przypomniana, reszta jest milczącym bagażem zacieniającym obecne relacje bohaterów. I to wszystko było fajne.

Holmes & Watson (2018)

Obraz
Kiedy wydawało mi się, że w kinie nic mnie już nie zaskoczy, pojawił się "Holmes i Watson". Przez cały seans tkwiłem w stanie niepomiernego zdumienia. Naprawdę nie mogłem uwierzyć w to, co oglądam. "Dzieło" Etana Cohena wykracza poza granice zła. Jest nieśmieszne, nudne, przez większość czasu waha się między totalną żenadą, a brakiem dobrego smaku.

Ralph Breaks the Internet (2018)

Obraz
Cieszę się, że odpuściłem sobie oglądanie drugiej części "Ralpha Demolki" w kinie. Jest to bowiem film dużo słabszy od części pierwszej, która na mnie też szczególnie pozytywnego wrażenia nie zrobiła.

The Sisters Brothers (2018)

Obraz
To naprawdę ciekawe, że western - najbardziej amerykański z gatunków filmowych - coraz wyraźniej zawłaszczają dla siebie obcokrajowcy. W ostatnich latach Australijczycy nakręcili kilka solidnych filmów w tym gatunku. Najlepszy western ostatnich lat wyszedł spod ręki Szkota (mówię rzecz jasna o "Aż do piekła"). Teraz zaś Francuz Jacques Audiard udowadnia, że western jest gatunkiem stylistycznie znacznie pojemniejszym niż to się śniło Amerykanom.

Sing (2016)

Obraz
Przez większość filmu nie sądziłem, że "Sing" przypadnie mi do gustu. Na początku ma za dużo postaci, fabuła zaś prowadzona jest zbyt liniowo. W efekcie jest to filmik mało wciągający i bardzo przewidywalny. Irytowało mnie też to, że większość piosenek prezentowana jest w bardzo krótkich fragmentach. Oczywiście zdaję sobie sprawę z pragmatycznych powodów takiej decyzji, co jednak nie zmienia mojej oceny.

Kong: Skull Island (2017)

Obraz
Widzę, że w przypadku swojego potwornego uniwersum Warner Bros. stosuje tę samą metodę, którą swego czasu wykorzystywał Microsoft w stosunku do Windowsa. Zamiast zrobić coś naprawdę lepszego, koncentruje się na poprawie błędów. W efekcie tak jak Windows 98 był tym, czym miał być Windows 95, tak "Kong" jest tym, czym tak naprawdę miał być "Godzilla". A to oznacza, że podstawowe problemy z tym uniwersum nie zostały nawet ruszone.

The Lobster (2015)

Obraz
Witajcie w świecie, w którym ludzie są zerojedynkowymi półautomatami. Dlaczego cywilizacja znalazła się w takim miejscu? Czy to są w ogóle ludzie? Tego się nigdy nie dowiemy. Grek wprowadza nas w sam środek tego świata, bez przygotowania i uprzedzenia. "Uroki" życia odkrywamy powoli. A przy okazji poznajemy, jak przeogromne są ludzkie ograniczenia, determinujące byt w sposób boleśnie jednoznaczny.

Les cowboys (2015)

Obraz
Wielu osobom, w tym jednemu z głównych bohaterów filmu "Szukając Kelly", wydaje się, że skoro dziecko pochodzi od nich, to moją wobec niego specjalne prawo własności. Kiedy więc okazuje się, że potomstwo ma swoje spojrzenie na świat, kiedy podąża drogą niezrozumiałą dla rodziców, ci nie potrafią się z tym pogodzić. Zwłaszcza gdy objawienie spada na nich jak grom z jasnego nieba.

Il racconto dei racconti (2015)

Obraz
W swoim najnowszym filmie Matteo Garrone sięgnął po klasykę włoskiej literatury, jeden z pierwszych tak obszernych zbiorów baśni, z których wiele zostało później przerobionych na wersje znane do dziś (jak Kopciuszek). Oryginalny "Pentameron" składał się z 50 opowieści (a właściwie 51) opowiadanych na przestrzeni pięciu dni (w tym sensie przypomina trochę "Baśnie tysiąca i jednej nocy"). Jednak Garrone wybrał z nich ledwie kilka. I to właśnie ten wybór wydał mi się najbardziej intrygującym elementem całego filmu.

Life After Beth (2014)

Obraz
Wciąż się daję złapać na numer z obsadą. Jak wiele z ostatnio przeze mnie widzianych komedii "Life After Beth" ma ją naprawdę imponującą. Twórcy postarali się i zaangażowali sporo nazwisk teoretycznie gwarantujący dobrą zabawę. Problem w tym, że potem nie dali im nic do zagrania. Film Jeffa Baeny ma tylko jeden śmieszny pomysł (muzyka z wind jako poskramiacz zombie). Cała reszta jest po prostu nijaka.

Guardians of the Galaxy (2014)

Obraz
Kiedy po raz pierwszy usłyszałem, że "Strażników Galaktyki" kręcić będzie James Gunn, to nie mogłem w to uwierzyć. Film z miejsca trafił u mnie na listę najmniej oczekiwanych tytułów Marvela. Z kilku powodów. Po pierwsze pamiętałem poprzedni film Gunna o "superbohaterze". "Super" nie przypadło mi specjalnie do gustu. Po drugie Gunn najbardziej kojarzył mi się z "PG Porn", czyli humorem zupełnie niewłaściwym dla disnejowskich produkcji. Zacząłem czekać na film dopiero po pierwszym zwiastunie. Kiedy zobaczyłem to szaleństwo wizualne i komediowe, wiedziałem, że po prostu muszę całość obejrzeć.

Terri (2011)

Obraz
"Terri" jest jak wycieczka do ZOO z tym wyjątkiem, że zamiast zwierząt oglądamy ludzkie oryginały. Ten film to jednak wielka wylęgarnia dziwaków i społecznych wyrzutków. To, co normalne, ginie gdzieś w tle. Powinno mi się to spodobać. A jednak tak nie jest. Całość jest zbyt naiwnie uproszczona. Reżyser próbuje przekonać widzów, że dziwactwo nie równa się samotności, ponieważ swój ciągnie do siebie zgodnie z powszechnym prawem ciążenia. Tyle tylko, że z tej wspólnoty nic nie wynika. Życie żadnego z bohaterów nie zmienia się nawet o jotę, a przekonanie o tym, że dwóch, trzech lub czterech oryginałów jest lepsza od jednego, nie podlega dyskusji ani uzasadnieniu. Reżyser oczekuje, że uwierzymy mu na słowo. Co przy tej konstrukcji filmu nie przychodzi łatwo (jeśli w ogóle). Ocena: 5

The Dictator (2012)

Obraz
No cóż. Po klapie finansowej, jaką okazał się "Dyktator" w Stanach (i w Polsce) oraz po mało entuzjastycznych recenzjach, na film wybierałem się oczekując głupiego, nudnego i mało zabawnego filmu. Na szczęście team Cohen & Charles sprawili mi bardzo miłą niespodziankę. Ku mojemu zdumieniu "Dyktator" jest naprawdę bardzo śmieszny. Kupiłem już jeden z pierwszych (i jeden z najlepszych) gagów o tym, jak słowa dobry/zły pozytywny/negatywny zostały zastąpione imieniem dyktatora aladeen. Przychodzi więc facet do lekarza, a ten mówi: Mam dla pana aladeen wiadomość i aladeen wiadomość. Którą chce pan usłyszeć najpierw . Facet odpowiada: Aladeen? Na to lekarz: Jest pan HIV aladeen . Potem jest równie zabawnie. Gra o zabijaniu żydowskich sportowców podczas olimpiady w Monachium. Owłosione pachy Zoey. Dojenie nasłanej dziewojki. Reakcja na wieść o ciąży ( Chcesz chłopca czy aborcję? ). Mógłbym tak jeszcze długo wymieniać. Do tego film ma jedną z najtrafniejszyc...

Carnage (2011)

Obraz
Z niektórymi relacjami międzyludzkimi jest jak z wasektomią – najlepiej zrobić raz, ciach i po krzyku. Kiedy bowiem zacznie się krygowanie, zagłębianie w problem, zadawanie pytań, robi się nieciekawie, a na wierzch wychodzą czasem bardzo obrzydliwe rzeczy. Oto jak przedstawia się morał "Rzezi" - historii dwóch małżeństw, które rozmawiają o tym, co też wyczyniały ich pociechy na podwórku. Niezobowiązująca pogawędka szybko przeradza się w starcie ideologii, światopoglądów i punktów widzenia, w którym przetestowane zostaną wszystkie możliwe kombinacje: kobiety kontra mężczyźni, materialiści kontra idealiści, goal-oriented kontra community-oriented itp. itd. Ogląda się to wszystko znakomicie. Mieszczańska komedia obyczajowa już dawno nie prezentowała tak wysokiego poziomu. Tyle tylko, że nie mam żadnej pewności, że cokolwiek z tego, co podoba mi się w filmie jest zasługą Polańskiego. Mam raczej wrażenie, że źródła szukać powinienem w teatralnym pierwowzorze. To chyba tam z...

The Extra Man (2010)

Obraz
Naprawdę zaczynam mieć już dość amerykańskiego niezależnego kina z gwiazdami w obsadzie. Wszystkie one robione są według tego samego wzorca. Zero zaskoczeń, zero nowych wrażeń. Najgorsze jest jednak to, że mimo wszystko są dobrze zrobione, a normalnie nienormalni bohaterowie nadal przyciągają moją uwagę. Przez to, mimo wszystko, "Chłopak do towarzystwa" uzyskał pozytywną ocenę. Ale naprawdę, chciałbym, aby twórcy znaleźli inną formułę, poeksperymentowali trochę. Kline jest uroczy w roli zgryźliwego faceta, który z cynizmu zrobił sposób na życie. Dano w roli hetero ale mającego skłonność do przebieranek w kobiece ciuszki też dobrze wypada. Przy tej dwójce cała reszta z Katie Holmes na czele wypada blado. Ale nawet Kline i Dano są jedynie w stanie utrzymać moje zainteresowanie na poziomie ledwie średnim. Chcę czegoś nowego! Ocena: 6

We Need to Talk About Kevin (2011)

Obraz
Zanim miłość stała się tym przesłodzonym uczuciem, o którym wszyscy marzą z utęsknieniem, była pierwotną siłą w równym stopniu twórczą co destrukcyjną. I właśnie o tej miłości opowiada Lynne Ramsay w filmie "Musimy porozmawiać o Kevinie". Tytułowy Kevin to owoc namiętnej nocy. Jednak matka – Eva – niezaakceptowana go. Nie chciała go urodzić, a po porodzie odrzuciła. Z niejasnych powodów próbowała się przemóc i zmusić się do pokochania syna. A kiedy to nie poskutkowało, próbowała przynajmniej udawać troskliwą matkę licząc, że przyzwyczai się do nowej roli. Na swoje nieszczęście urodziła bardzo inteligentnego i silnego psychicznie syna. Kevin związany jest z matką niewidzialnymi więzami. Kocha ją, ale niestety wyczuwa jej odtrącenie. Miłość swą obwarowuje więc grubym murem chłodu i na odtrącenie reaguje odrzuceniem. W tym starciu woli jest nieustannie zwycięzcą. Jego bronią jest wrzask, milczenie, noszenie pieluch w wieku przedszkolnym. Wypunktowuje każdą słabość matki....

Cedar Rapids (2011)

Obraz
Urocza bajeczka o uzdrawiającej sile naiwności. Agenci ubezpieczeniowi powszechnie uważani są za pijawki żerujące na ludzkiej niedoli. Ale za tym zawodem kryją się bardzo szlachetne przesłanki, o których prawie nikt już nie pamięta. Dlatego potrzebny jest ktoś taki, jak bohater "Cedar Rapids", który z naiwną otwartością podchodzi do świata grzechu i moralnego zwyrodnienia. I choć trochę poszerzy swoje horyzonty, to jednak nie zatraca się, a jego naiwność sprawia, że wszystko wokół nabiera zupełnie innych barw. Reżyser bardzo sprytnie skonfrontowała postawę bohatera z ideałami organizacji ubezpieczeniowej, które okazują się tylko czczymi hasłami. Zarazem jest to dość typowa komedyjka o tym, co się dzieje na delegacjach, kiedy każdy z nas ma szansę udawać kogoś innego. Jest w tym wszystkim dużo ciepła i życiowych mądrości. Sympatyczni bohaterowie i niezłe kreacje aktorskie sprawiają, że choć skromny to film, to jednak warty obejrzenia. Ocena: 7

The Promotion (2008)

Kiedy w obsadzie pojawiają się nazwiska Seanna Williama Scotta i Johna C. Reilly'ego, to można się spodziewać zabawy na sto-dwa. Tymczasem "Nowe stanowisko" choć jest komedią, jest zarazem filmem bardzo gorzkim, cynicznym i wyrachowanym. Bliżej mu do prawdziwego świata, który pokazuje przez uśmiechy i łzy niż fikcyjnej rzeczywistości typowej dla komedii. W "Nowym stanowisku" nie ma tak naprawdę złych bohaterów. Główna dwójka przez – Doug i Richard – zostali rywalami niejako z winy losu. Obaj walczą o kierownicze stanowisko i dla jego zdobycia czasem są w stanie podłożyć drugiemu świnię. Ale który z nich jest gorszy? Doug, który okłamuje dziewczynę, kupuje dom na który go nie stać i czuje się beznadziejnie za każdym razem, gdy widzi lekarza, z którym pracuje jego dziewczyna? Czy Richard, który jest sympatyczny i miły, był na chrześcijańskiej misji, walczy z nałogiem, ale przydarzają mu się rasistowskie wpadki, wykorzystuje znajomości, by poprawić swoją pozycję...

Cyrus (2010)

Bracia Duplass at their best. Ten film to przede wszystkim fantastyczny scenariusz, bardzo typowy dla Duplassów. Ta pieczołowitość w budowaniu obrazu miłosnej relacji z detali, drobnych gestów, min, krótkich wymian zdań. Jest w tym prawdziwe ciepło uczuć, namacalne wręcz wzajemne przyciąganie. Przepiękne. Duplassowie wyczuli też perfekcyjnie toksyczność zbyt bliskiej zażyłości i wygrywają to precyzyjnie, bez jednego fałszywego ruchu. Wielkim plusem jest gwiazdorska obsada, która wyniosła twórczość braci na nowe wyżyny. Marisa Tomei, John C. Reilly i Jonah Hill stworzyli dream team, który z wielkim zadowoleniem, by nie powiedzieć zachwytem ogląda się na ekranie. Cudo, cudo, cudo. Jedyny minus to to, że Duplassowie trochę za bardzo starają się zachować swój niezależny styl, jakby bali się, że poddanie się pod opiekę producencką Scottom to pierwszy krok do piekła. Te zoomy kamery chwilami mnie irytowały, zupełnie niepotrzebne przypomnienie, że to kino niszowe. Po co to? Ocena: 8