Posty

Wyświetlam posty z etykietą Paul Telfer

Son of Morning (2011)

Obraz
Czasami całość to mniej niż suma poszczególnych części. Tak jest w przypadku "Syna Poranka". Jest w nim sporo fajnych elementów. Pomysł mesjasza jako celebryty nie jest może nazbyt oryginalny, ale też zaskakująco rzadko bywał ogrywany. Niektóre teledyskowe sekwencje były fajne. Zbyt oczywiste, ale jednak interesujące było zestawienie niemającego nic do powiedzenia zbawcy z mającym przesłanie, ale mówiącym po próżnicy, bo nikt go nie słucha. Niestety nad tych wszystkim unosi się duch chaosu. Patrząc na końcowy efekt trudno pojąć, co też takiego chciał widzom przekazać reżyser. Czy ma to być satyra na świat show-biznesu? A może śmianie się z płytkości ludzkich pragnień w obliczu apokalipsy? No cóż, wydaje się, że reżyser zmarnował tkwiący w pomyśle potencjał, ale przynajmniej jego film nie jest zbyt długi. Ocena: 5

Miss Conception (2008)

Obraz
Czasami żałuję, że za robienie złych filmów nie idzie się do więzienia, być może wtedy niektórzy pomyśleliby dwa razy, zanim wzięli do ręki kamerę. Szczególnie boli to nie w totalnych gniotach, ale tych, w których był bardzo duży potencjał. Do tej grupy należy "Zajście awaryjne". Film ma znakomity pomysł: Bohaterka dowiaduje się, że zostało jej już tylko jedna komórka jajowa, więc za wszelką cenę chce zajść w ciążę. Problem w tym, że nie bardzo ma z kim, bo pokłóciła się właśnie ze swoim chłopakiem, który o dzieciach nie myśli. Ma cztery dni, by złowić idealnego dawcę nasienia. Pomysł pierwsza klasa. To mogła być żeńska odpowiedź na "Kac Vegas" i wszystkie filmy Judda Apatowa. Do tego obraz realizowano w Wielkiej Brytanii, a chyba każdy wie, jak niepoprawnie śmieszne komedie potrafią kręcić Brytyjczycy. (Paul Telfer) W "Zajściu awaryjnym" niestety na pomyśle się skończyło. Większość gagów jest nieśmieszna, albo ledwie zabawna. Niemal wszystkie randki t...