Wiedziałem, że ten film to gniot. Miałem go w ogóle nie oglądać, ale stało się inaczej. I muszę powiedzieć, że cieszę się z tego. Nie, film wcale pozytywnie mnie nie rozczarował. Wręcz przeciwnie, jeśli to możliwe, okazał się jeszcze gorszy, a jednak "Przebudzenie" niesie za sobą dobrą lekcję tego, co dzieje się w Fabryce Marzeń. Jestem w stanie sobie wyobrazić, jak Joby Harold pitchował potencjalnych producentów: wyobraźcie sobie mężczyznę, który leży na stole operacyjnym, nie może się ruszyć, lecz pozostaje przytomny, czuje każde cięcie skalpela, lecz najgorsze dopiero przed nim – słyszy, że lekarze wcale nie zamierzają go uratować, a zamordować. Mężczyzna desperacko próbuje znaleźć sposób z sytuacji, która nie ma wyjścia... "Przebudzenie" ma naprawdę diabelnie dobry zarys fabularny. Mógł z tego wyjść mocny, trzymający w napięciu thriller z kilkoma twistami, które niejedną osobę całkowicie by zaskoczyły. Niestety w trakcie realizacji popełniono całą masę krytyczny...