Posty

Wyświetlam posty z etykietą Martin McDonagh

Three Billboards Outside Ebbing, Missouri (2017)

Obraz
Muszę przestać narzekać na jakość amerykańskiego kina niezależnego. Jak spoglądam na moje tegoroczne oceny, to wyraźnie widzę, że ma się ono bardzo dobrze. Na początku roku był "Captain Fantastic". Nie tak dawno temu "Patti Cake$". A teraz zobaczyłem "Trzy billboardy za Ebbing, Missouri". Obraz Martina McDonagha jest czystym ekstraktem tego, co w kinie niezależnym najlepsze. Oglądając film odnosiłem wrażenie, że reżyser napisał go specjalnie dla mnie.

Seven Psychopaths (2012)

Obraz
Po dobrym "Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj" oczywiście musiałem wybrać się na kolejny film Martina McDonagha. I nie zawiodłem się, choć muszę się przyznać, że po cichu liczyłem na więcej. Film ma trochę mocnych dialogów, ale wydaje się, że jest ich mniej niż we wcześniejszym filmie. Kiedy jednak reżyser trafia, to jest to dziesiątka. Spodobali mi się bohaterowie, w szczególności Kieślowski, Zachariasz i bezimienny Wietnamczyk. Całość sprawia wrażenie bardziej lajtowego Lyncha z czasów, kiedy jeszcze miał n wyobraźnię pełną surrealistycznych pomysłów. Niestety nie do końca podoba mi się pomysł z pisaniem scenariusza. Mam nieodparte wrażenie, że w ten sposób McDonagh zamknął się w więzieniu, narzucił sobie zbyt wąskie ramy i tonie w przyciężkiej formie. Wszystko jest tu jakoś ściśnięte, poprowadzone bez polotu. I o ile sceny historii poszczególnych psychopatów wypadają świetnie, o tyle łącząca je nić fabularna "tu i teraz" jest w strzępach. Manieryczność cza...