Posty

Wyświetlam posty z etykietą Timothy Olyphant

The Starling (2021)

Obraz
Pierwszym filmem Theodore'a Melfiego, jaki widziałem, był "Mów mi Vincent". I był to dobry przykład kina niezależnego. Niestety wszystko, co później nakręcił, było już słabsze. "Szpak" to najgorsze z jego dotychczasowych dokonań.

Missing Link (2019)

Obraz
Gdyby zrobić wideo z samymi komediowymi scenami, "Praziomek" sprawiałby wrażenie jednej z najbardziej szalonych i zabawnych produkcji roku. Wyraziste postaci zapewniają sporo przezabawnym momentów. Jest tu humor sytuacyjny, ale też wiele śmiesznych dialogów. Na licznych scenach płakałem ze śmiechu, a niektóre teksty naprawdę przypadły mi do gustu.

Once Upon a Time... in Hollywood (2019)

Obraz
Nie śpieszyło mi się, by zobaczyć najnowszy film Quentina Tarantino. A to dlatego, że "Nienawistna ósemka" mimo kilku fajnych sekwencji nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia. Co prawda nie sądziłem, że jakieś inne dzieło reżysera może mi się jeszcze mniej podobać, ale po prostu nie miałem tego "parcia", by już tu i teraz rzecz obejrzeć. A może szósty zmysł podpowiadał mi, że źle się dla mnie wyprawa do kina skończy? Bowiem to, co wydawało mi się niemożliwe, wydarzyło się naprawdę - "Pewnego razu... w Hollywood" uznaję za najsłabszy film w dorobku Tarantino.

Snowden (2016)

Obraz
Nie potrafię zrozumieć, co chciał osiągnąć Oliver Stone kręcąc "Snowdena". O tytułowym bohaterze nie mówi nic nowego. Nie wykorzystuje jego historii, by zastanowić się nad naturą świata odartego z prawa do prywatności. Zaś 1/3 filmu stanowi ni mniej ni więcej, jak tylko aktorską rekonstrukcję making ofu dokumentu "Citizenfour". Ponieważ jednak ja dzieło Laury Poitras widziałem, takie podejście Stone'a było dla mnie mocno rozczarowujące. Tym bardziej, że po "Citizenfour" czułem niedosyt; miałem wrażenie, że historia Snowdena nie została w pełni pokazana. I niestety po filmie Stone'a nic się nie zmieniło.

This Is Where I Leave You (2014)

Obraz
Wiedziałem, że "Powiedzmy sobie wszystko" nie spodoba mi się. Mam już dość filmów opowiadających o członkach rodziny, którzy spotykają się z okazji pogrzebu i zaczynają ze sobą rozmawiać, prać brudy, odkrywać to, kim naprawdę są (lub z kim powinni być) i dostają drugą szansę na szczęście. Powinno zostać ogłoszone 10- lub 15-letnie moratorium na kręcenie takich filmów. Niech ten temat się uleży. Może po latach przerwy odzyska świeżość albo twórcy znajdą nowy sposób na jego poruszanie.

Mother's Day (2016)

Obraz
Kolejny nowelowy film Garry'ego Marshalla jest odbiciem się od dna, jakim był "Sylwester w Nowym Jorku". Poziomem przypomina "Walentynki". A to oznacza, że nie jest źle, ale też nie jest dobrze.

A Perfect Getaway (2009)

Obraz
Oto paradoks. David Twohy zrobił dokładnie to, czego chciałem. Ale, ponieważ od początku było dla mnie oczywiste, że tylko w tej formie historia będzie miała ręce i nogi, kulminacyjny zwrot akcji nie był dla mnie żadnym zaskoczeniem, a przez to całość nie wywarła takiego wrażenia, jak powinna. Trzeba jednak oddać sprawiedliwość. Twohy bardzo fajnie poprowadził narrację i tak wszystko pokazał, że naprawdę bałem się, iż pójdzie po linii najmniejszego oporu i zawali całość. Końcowa rozgrywa jest świetnie zmontowana, pokazana w sposób dynamiczny. Aktorzy też się spisali. Spodobał mi się przede wszystkim Chris Hemsworth, który pokazał, że nie musi być śliczniutkim chłoptasiem z boskim rodowodem. Ciekawe tylko, czy znajdzie się ktoś, kto da mu jeszcze szansę wykazania się w repertuarze wbrew jego prezencji. Ocena: 6

Rango (2011)

Obraz
Chyba można już zacząć mówić o renesansie westernu. Od kilku lat powstają interesujące z artystycznego punktu widzenia projekty, a ostatnio pojawiło się też kilka westernów zrealizowanych z myślą o szerszej publiczności. Punktem kulminacyjnym, przynajmniej jak na razie, jest "Prawdziwe męstwo" , ale "Rango" jest tuż za plecami dzieła braci Coen. Mówię tu rzecz jasna o wersji oryginalnej, a nie zdubbingowanej. Miałem pewne obawy co do filmu. Depp strasznie mi się przejadł. Od czasu pierwszych "Piratów z Karibów" popadł w irytującą rutynę i z klipów promujących "Rango" wyłaniał się kolejny przewidywalny występ aktora. Pozory jednak i tym razem myliły. Depp świetnie poradził sobie grając tylko głosem. Kiedy trzeba potrafił nawet śmiać się z własnej konwencji. Dzięki niemu (ale też i innym osobom w obsadzie) całość jest pełną humoru, pełną akcji filmową fiestą. Jednak "Rango" to przede wszystkim hołd złożony kinu (sporo cytatów i to w...

I Am Number Four (2011)

Obraz
Albo jestem za stary na takie filmy albo "Jestem numerem cztery" powstało za późno. Jeszcze 10 lat temu pewnie bardziej by mi się nowe "dzieło" Caruso spodobało. A może i nie. Wtedy w telewizji leciał serial o podobnej tematyce – "Roswell: W kręgu tajemnic". Pierwszy sezon był nawet niezły i w mojej pamięci zapisał się zdecydowanie większymi zgłoskami niż zapisze się "Jestem numerem cztery". Ten film nie ma naprawdę nic lub prawie nic do zaoferowania. Caruso raz jeszcze okazuje się nonszalanckim kopistą. Tym razem przerabia powiastki z lat 80. w stylu "Straceni chłopcy". Wyszła z tego bajeczka o chłopcu, który ma wszystko: i wygląd i moce, a i tak mamy uwierzyć, że jest biedakiem, który wymaga naszego współczucia, bo wredni brzydale chcą mu zrobić kuku. Litości, "don't hate me 'cause I'm beatiful" brzmi zabawnie, ale jako pomysł na film nie do końca się sprawdza. W "Roswell" była przynajmniej większa r...

The Crazies (2010)

Horror należy do tych gatunków, które najlepiej sprawdzają się jako barometry społecznych nastrojów. W końcu muszą odwoływać się do naszych lęków. Kiedy Romero kręcił swoich "Szaleńców" kończyła się właśnie era "Dzieci Kwiatów". Niewinność i wiara w czystość ludzkiego ducha rozwiewała się niczym dym marihuanowego skręta. Jej miejsce zajmowała mroczna strona człowieczeństwa: demony i skrywane namiętności. Dlatego też tak często w latach 70. w horrorach mieliśmy do czynienia z opętaniami czy to nadprzyrodzonymi czy też wytworzonymi przez człowieka. To właśnie dlatego Romero pokazywał nam świat, w którym człowiek sprowadzony został do stworzeń żyjących bez żadnych hamulców. Dziś boimy się (a przynajmniej boją się Amerykanie) czegoś zupełnie innego. Żyjemy w czasach Patriot Act i terrorystycznego zagrożenia. Przeraża nas zatem łatwość, z jaką sąsiad może zwrócić się przeciwko sąsiadowi, a najlepszy przyjaciel niespodziewanie staje się śmiertelnym wrogiem. Przeraża też p...

Hitman (2007)

Długo nie mogłem zebrać się do obejrzenia "Hitmana". Z jakichś powodów wydawało mi się, że będzie to kompletny koszmar. Filmy takie jak "Max Payne" zdawały się jedynie wzmacniać to moje przekonanie. W końcu jednak przemogłem się i obejrzałem film... i zupełnie tego nie żałuję. Timothy Olyphant bardzo dobrze poradził sobie w roli anonimowego perfekcyjnego zabójcy. Jak dla mnie mógłby być jeszcze mniej 'seksualny', ale nie znam gry, więc nie wiem jaki tam jest Agent 47. Fabuła mimo oczywistych logicznych luk trzyma się nawet nieźle i ogólnie jest to film na tym samym poziomie, a miejscami nawet lepszy niż choćby "X-Men: Ostatni bastion". Problem z tym filmem jest taki, że brakuje mu tempa. Całość jest ospała i za bardzo chaotyczna. I dotyczy to nie tylko fabuły filmu i reżyserii, ale też chociażby muzyki. Jest kilka fajnych tematów muzyczny, ale trafiło się też zgniłych jaj, od których można ogłuchnąć. W sumie jednak jest to całkiem niezłe kino. Oce...