Posty

Wyświetlam posty z etykietą Emily Watson

King Lear (2018)

Obraz
Nigdy nie podzielałem opinii tych, którzy twierdzili, że Szekspir jest nudny, niedzisiejszy, męczący. Po obejrzeniu "Króla Leara" w reżyserii Richarda Eyre'a muszę powiedzieć, że zaczynam się do niej skłaniać. Mimo gwiazdorskiej obsady jest to bowiem rzecz, której po prostu nie da się oglądać.

The Happy Prince (2018)

Obraz
Czasami ludzki umysł bywa najpotężniejszą bronią. Dowodem na to są zaburzenia dysocjacyjne, w tym wieloraka osobowość. Ale bywa też tak, że umysł jest trucizną, która sprowadza na człowieka zagładę. I to właśnie temu drugiemu przypadkowi poświęcony jest "The Happy Prince".

On Chesil Beach (2017)

Obraz
SPOILER Mam mieszane uczucia co do tego filmu. Jest w nim kilka rzeczy bardzo ciekawych, ale równie dużo elementów mnie zirytowało. Dotyczy to zarówno fabuły jak i prezentacji.

Kingsman: The Golden Circle (2017)

Obraz
Matthew Vaughn zaczyna z grubej rury. Pierwsze minuty filmu to szalony pościg ulicami Londynu. Całość zrealizowana jest w dość... powiedzmy delikatnie: "specyficzny" sposób. Dziwny montaż, jeszcze dziwniejsze wykorzystanie efektów specjalnych, co powoduje, że całość jest widowiskowa, ale zarazem straszliwie sztuczna. Sekwencja ta jest jednak doskonałym paskiem lakmusowym. Jeśli zachwyci was, możecie spokojnie pozostać na sali kinowej, bo w podobnym tonie utrzymana jest cała reszta. Jeśli jednak wytrzymaliście ją z trudem, to radzę jak najszybciej opuścić kino.

Testament of Youth (2014)

Obraz
"Testament młodości" to jedna z najważniejszych pozycji pacyfistycznych XX wieku. Jej siła wynika z samych doświadczeń Very Brittain z czasów I wojny światowej, jak i okoliczności wydania tekstu (było to w czasie, kiedy do władzy w Niemczech dochodził Hitler, a Japonia rozpoczynała rzeź w Chinach). Ale z filmu Jamesa Kenta tego się nie dowiemy (choć na końcu pojawiają się odpowiednie adnotacje). Wszystko dlatego, że twórcy obrazu postawili na dziwaczny pomysł przerobienia biografii Brittain na poetycki melodramat.

The Dresser (2015)

Obraz
Uwielbiam starego "Garderobianego" Przede wszystkim za dwie fantastyczne kreacje aktorskie Toma Courtenaya i Alberta Finneya. Byłem więc bardzo ciekaw tego, jak poradzą sobie Ian McKellen i Anthony Hopkins.

Everest (2015)

Obraz
"Everest" ostatecznie przekonało mnie, że ja po prostu nie lubię stylu Baltasara Kormákura. Ze wszystkich jego filmów tylko jeden – "Bagno" – tak naprawdę mi się spodobało. Reszta to niestety rzeczy bardzo przeciętne, a czasem nawet i to nie. "Everest" jest równie słaby co "Na głębinie". Kormákur chyba nie powinien się inspirować prawdziwymi historiami, bo po prostu nie potrafi ich "ufilmowić".

A Royal Night Out (2015)

Obraz
Julian Jarrold niestety nigdy nie będzie nikim więcej, jak tylko wyrobnikiem. Jego filmy są zawsze przyzwoite, czasem mniej, czasem odrobinę bardziej udane, ale niezmiennie pozbawione są wyrazistości. Tak samo jest i "Randką z królową". Zdecydowanie większą inwencją wykazał się polski dystrybutor rodząc taki właśnie tytuły i jeszcze bardziej absurdalny tagline .

The Theory of Everything (2014)

Obraz
Ten rok w kinie jest dla mnie naprawdę nieprzewidywalny. Ci, którzy powinni mnie rozczarować, zachwycają (jak Wachowscy). Inni zaś, po których powinienem spodziewać wszystkiego najlepszego, kręcą rzeczy nieznośnie nijakie. Tak było z Craigiem Gillespiem i Thomasem McCarthym i ich "Ramieniem za milion dolarów" i tak jest teraz z "Teorią wszystkiego". Od czasu "Króla" James Marsh konsekwentnie kręcił filmy na wysokim poziomie. Wydawało się, że ma swój własny głos i nieprzeciętny charakter. Tymczasem "Teoria wszystkiego" jest niczym więcej, jak tylko dobrze wykonaną kolorowanką. Marsh zastosował odpowiednie kolory i ani razu nie wyszedł poza zakreślone kontury. Panie przedszkolanki byłyby zachwycone. Ale to nie jest przedszkole, a Marsh nie jest dzieckiem.

The Book Thief (2013)

Obraz
Co za niechlujny film!  Zdumiewające, że facet, który ma na swoim koncie prace przy chwalonym na świecie serialu "Downton Abbey", jest w stanie nakręcić rzecz tak nieprzemyślaną, chaotyczną i niekonsekwentną. Naprawdę, nie jestem w stanie odgadnąć, jaki zamysł twórczy krył się za podjętymi przez Briana Percivala decyzjami. Po pierwsze zupełnie pozbawiony sensu jest narrator. Śmierć może i w książce odgrywa jakąś rolę, ale w kinowej wersji "Złodziejki książek" jej istnienie jako instancji opowiadającej całą historię nie jest w najmniejszym stopniu uzasadnione. Tworzy to wrażenie pretensjonalności i artystycznego napuszenia. A dodatkowo wprowadza bałagan, kiedy w środku opowieści główna bohaterka staje się narratorką i całą historię opowiada raz jeszcze. Po drugie nie przekonuje mnie baśniowa konwencja. Kontrast z okrutną rzeczywistością nie jest wygrany, a przez to znów nie ma żadnego racjonalnego powodu, dla którego właśnie taką strategię narracyjną należało ...

Some Girl(s) (2013)

"Some Girl(s)" to portret pięknego drania. Główny bohater jest pisarzem, który wkrótce ma się żenić. Wykorzystuje ten fakt, by spotkać się z kilkoma kobietami, z którymi kiedyś był związany. Ma to mu pomóc zrozumieć, kim jest, sprawić, że pewien etap jego życia zostanie zamknięty, zanim kolejny się otworzy. Ale czy aby na pewno? Some Girl(s) - Trailer from Some Girl(s) on Vimeo . Główny bohater jest przystojny, sympatyczny, inteligentny. Na pierwszy rzut oka nie wydaje się potworem, pożeraczem kobiet. Ale kolejne rozmowy odsłaniają brutalna prawdę: że jest tchórzem, draniem, kłamcą. Łatwo traci głowę, a kiedy jakaś kobieta wpadnie mu w oko, wykorzystuje swoje umiejętności do kreowania fałszywej rzeczywistości, wykorzystuje kobiety do zaspokojenia własnych potrzeb, gdy zaś robi się zbyt poważnie, porzuca je bez refleksji nad tym, jaką krzywdę im wyrządza. Jest jak tornado: bezwzględnie obojętny na innych, przechodzi i zostawia po sobie ruinę. Teraz oczekuje przebaczeni...

War Horse (2011)

Obraz
Jedno trzeba Spielbergowi przyznać: zupełnie się nie patyczkuje, lecz idzie na całość. Okazuje się mistrzem wysublimowanego gwałtu emocjonalnego. Nie dość, że zarzyna nas ckliwymi ponad miarę, dopieszczonymi po ostatni detal scenami, to jeszcze sprawia, że autentycznie się wzruszamy. I co z tego, że jest to reakcja automatyczna, jak łzawienie oczu przy krojeniu cebuli? Dla Spielberga liczy się rezultat. Akt pierwszy to arcydzieło bujdy na resorach. Jakiekolwiek podobieństwo do miejsc czy sytuacji jest czysto przypadkowe. Spielberg tylko się z widzami umawia, że akcja rozgrywa się w Anglii na początku XX wieku. Równie dobrze mogłoby to być Shire pod koniec Trzeciej Ery. W tych baśniowych okolicznościach przyrody koń mógłby napisać encyklopedię "Britannica", a marchewki i truskawki wyglądają, jakby nawożono je photoshopem tak soczyste mają barwy. Akt pierwszy to równie pochwała platonicznej zoofilii, choć możliwa wyłącznie dzięki dużej antropomorfizacji zwierząt (i to nie...

Cemetery Junction (2010)

Obraz
Po "Było sobie kłamstwo" jakoś straciłem nadzieję na to, że Ricky Gervais jest w stanie zrobić w kinie coś równie dobrego jak w telewizji. Na szczęście połączył siły ze Stephenem Merchantem, co dało genialny rezultat. "Cemetery Junction" to kawał dobrej filmowej roboty, kino prawdziwie emocjonalne, a jednocześnie mające w sobie ów fałszywy sentyment ze minionymi czasami, kiedy to trawa wydaje się bardziej zielona, a pogoda o wiele bardziej słoneczna niż była w rzeczywistości. Osadzona w latach 70-tych fabuła opowiada o młodych ludziach, którzy mieszkają w zwyczajnej mieścinie na prowincji. Są w wieku, w którym jedną nogą jeszcze stoją w dzieciństwie, robiąc głupie dowcipy i zachowując się totalnie nieodpowiedzialnie, a drugą nogą są już w dorosłości, marząc o wyrwaniu się z dziury i byciu kimś. W rezultacie całość jest historią o odnajdywaniu własnego miejsca na świecie, które może znajdować się nie tam, gdzie nam się wydaje. "Cemetery Junction" idzi...

Synecdoche, New York (2008)

Jeśli dla kogoś "Incepcja" była skomplikowana, ten niech lepiej nie bierze się za oglądanie "Synecdoche, New York". Nic z niej nie zrozumie. Tak jak u Nolana u Kaufmana rzeczywistość przypomina rosyjską babę-matrioszkę. W przeciwieństwie do Nolana granice pomiędzy kolejnymi warstwami są o wiele subtelniejsze, czasem naprawdę trudne do rozróżnienia. I to jest jeden z trzech największych atutów filmu. Drugim jest bardzo, ale to bardzo specyficzne poczucie humoru, które bawi ale nie powoduje salw śmiechu. Jak choćby w scenie, kiedy przerażona córka-hipochondryczka dowiaduje się, że w jej ciele jest krew. Trzecim atutem jest genialna obsada. Hoffman raz jeszcze wspina się na szczyty aktorskiego kunsztu. Nie jest tam sam, spotyka tam chociażby wyśmienitą Hope Davis. "Synecdoche, New York" to opowieść o życiu i umieraniu, to opowieść o śmierci będącej częścią życia. To subiektywna historia człowieka próbującego zrozumieć swoje własne istnienie. Opisać ten f...

Fireflies in the Garden (2008)

Dramat rodzinny, który w powodzi podobnych tytułów wyróżnia się jedynie gwiazdorską obsadą. "Świetliki w ogrodzie" to historia rodzinnej traumy, która trwa w ukryciu całymi latami. Michael żyje w jej cieniu pamiętając tylko złe chwile. Pełen goryczy i żółci przelał swoje żale na papier. Książka ma się ukazać już wkrótce. Tymczasem jest on świadkiem narodzin kolejne traumy u młodocianego kuzyna, który wybiegłszy na ulicę za piłką baseballową doprowadził do śmierci ciotki (matki Michaela). Jak takie zdarzenia wpływają na selektywność pamięci Michael przekona się, kiedy zobaczy archiwalny film wideo. Odkryje wtedy, że prawda, którą pamięta jest jedynie prawdą częściową. "Świetliki w ogrodzie" to całkiem niezły film zaskakujący przede wszystkim solidną próbą dramatyczną Ryana Reynoldsa. Nie jest to może popis aktorski pierwszej próby, ale Reynolds znany przede wszystkim z ról komediowych nie zbłaźnił się totalnie. Mimo to film nie jest aż tak dobry, by tłumaczył, dlacze...