Posty

Wyświetlam posty z etykietą Hugh Jackman

Reminiscence (2021)

Obraz
Są takie filmy, których wielkim atutem jest niespodzianka polegająca na odkryciu, że opowiadana historia nie jest tą, jaką wydaje się widzom, że snują twórcy. Są jednak i takie filmy, w których odkrycie to wywołuje rozczarowanie. Z tym drugim wariantem miałem do czynienia w przypadku "Reminiscencji".

Free Guy (2021)

Obraz
Sympatyczna filmowa przerwa od codzienności. "Free Guy" to doskonała rzecz, jeśli chcesz pójść do kina i zapomnieć o całym świecie. Jest to bowiem opowieść prowadzona dynamicznie, ma sporo humoru i akcji, więc nie ma szans na nudę. A zarazem nie dzieje się tu nic, co wymagałoby od widza czegoś więcej niż bierne gapienie się w ekran, więc można po prostu pozwolić obrazom przelatywać przed oczami.

Missing Link (2019)

Obraz
Gdyby zrobić wideo z samymi komediowymi scenami, "Praziomek" sprawiałby wrażenie jednej z najbardziej szalonych i zabawnych produkcji roku. Wyraziste postaci zapewniają sporo przezabawnym momentów. Jest tu humor sytuacyjny, ale też wiele śmiesznych dialogów. Na licznych scenach płakałem ze śmiechu, a niektóre teksty naprawdę przypadły mi do gustu.

Bad Education (2019)

Obraz
Hugh Jackman ostatnio wybierał role według jednego klucza. Najpierw w "Pewnym kandydacie" zagrał sympatycznego senatora, który jest prawie pewnym kandydatem na kandydata do wyborów prezydenckich. Okazuje się jednak, że prowadził podwójne życie. Wyjawienie prawdy wywołało skandal, który przekreślił jego świetlaną przyszłość. Teraz zaś zagrał popularnego i lubianego przez wszystkich urzędnika szkolnego, który nie dość, że prowadził podwójne życie, to do tego zdefraudował parę milionów dolarów. Kiedy sprawa wyszła na jaw, jego świetlana przyszłość została raz na zawsze przekreślona. Oba filmy oparto na prawdziwych historiach. Czy to tylko zbieg okoliczności? Wczesne sygnały zaszufladkowania Jackmana? A może aktor chce nam coś powiedzieć?

The Front Runner (2018)

Obraz
Mężczyźni u władzy i liczne kochanki idą ze sobą w parze. Przez wiele lat było to tak oczywiste, że wszyscy przymykali na to oczy. Ale wraz z rozpowszechnieniem się mediów, a w szczególności informacji telewizyjnych, sytuacja zaczęła się zmieniać. Skandale obyczajowe gwiazd kina już nie wystarczały do zapełnienia ramówek stacji telewizyjnych. W poszukiwaniu soczystych newsów zwrócono uwagę na polityków. Tym bardziej, że ich krystaliczna moralność i szacunek dla tradycyjnych wartości wywieszana była na sztandarach przed każdymi wyborami. Jednym z pierwszych, którzy przekonali się na własnej skórze, czym jest brak prywatności osób uczestniczących w życiu publicznym, był pewny kandydat Demokratów na wybory prezydenckie 1988 roku, Gary Hart.

Deadpool 2 (2018)

Obraz
"Deadpool 2" potwierdza to, co pisałem przy okazji części pierwszej. Filmowi naprawdę lepiej robi to, kiedy główny bohater nie jest sam, lecz ma partnerów do żartów. Dodanie Cable'a, Domino, Russella wyrównało szale i całość, która bezsprzecznie jest wtórna wobec oryginału, jest po prostu lepiej wyważona.

The Greatest Showman (2017)

Obraz
Rok 2017 w kinie zapamiętam jako rok muzyki. A to za sprawą Daniela Pembertona i jego fantastycznych kompozycji do "Króla Artura". A to za sprawą "Patti Cake$", która udowodniła, że w kinie niezależnym musical też ma rację bytu. I także za sprawą "Króla rozrywki".

Eddie the Eagle (2016)

Obraz
Zazwyczaj kompletnie nie przeszkadza mi to, że film – nawet jeśli zaczyna się od napisu "oparty na prawdziwej historii" – niewiele ma wspólnego z faktami. Jednak "Eddie zwany Orłem" jest pod tym względem wyjątkiem. Co prawda nie przeszkadzało mi to, że większość akcji umieszczono nie tam, gdzie trzeba. Nie miałem też twórcom za złe, że skoczkowie narciarscy skakali nie tą techniką, co powinni. Ale nie mogłem przeboleć faktu, że nie zachowali olimpijskich wyników Edwardsa. Kompletnie nie rozumiem, co reżyser chciał osiągnąć tym, że wydłużył skok zawodnika na normalnej skoczni o 5,5 metra i na dużej skoczni o pół metra. Czy naprawdę nie mógł podać prawidłowych wyników?

Logan (2017)

Obraz
Zaczyna się doskonale. Pierwsza scena "Logana" wyraźnie odcina film od reszty uniwersum PG-13. Jest krwawo, brutalnie i ponuro. W tej pierwszej scenie zawarte zostały wszystkie atuty filmu, które później z powodzeniem utrzymywały moje zainteresowanie.

Pan (2015)

Obraz
Zazwyczaj przy tego rodzaju filmach piszę "pomysł fajny, ale wykonanie słabe". Nie tym razem. Nie rozumiem, jak ktokolwiek uznał, że scenariusz Jasona Fuchsa nadawał się do realizacji. Tu nawet punkt wyjścia wydaje się słaby, a rozwinięcie fabuły jest tak żałośnie nijakie, że nigdy w życiu nie pomyślałbym, iż ktokolwiek mógłby tym być zainteresowany.

Me and Earl and the Dying Girl (2015)

Obraz
Kiedyś uwielbiałem takie filmy. Gdyby "Earl i ja, i umierająca dziewczyna" powstał w czasach "Dróżnika", bezapelacyjnie byłby to jeden z moich ulubionych filmów. Tyle tylko, że "Dróżnik" powstał 13 lat temu, a od tamtej pory w amerykańskim kinie indie nic się nie zmieniło. Trudno jest mi się ekscytować po raz n-ty tymi samymi bohaterami, tymi samymi problemami, taką samą strukturą, niezmienną formą. A tak jest niestety tutaj. Główny bohater odstaje od średniej, ale w jego otoczeniu jest sporo równie dziwacznych osób. Ekscentryczne ma zainteresowania, ekscentrycznych ma rodziców i przynajmniej jednego nauczyciela, jeszcze bardziej ekscentryczna jest matka jego koleżanki. Jak zwykle jest śmierć, z którą musi zmierzyć się bohater. Przez to film jest opowieścią o dorastaniu, transformacji, radzeniu sobie z żałobą i przekraczaniu granic strefy komfortu.

X-Men: Apocalypse (2016)

Obraz
Do kina szedłem nie mając zbyt dużych nadziei na dobry film. "Pierwsza klasa" mi się podobała, ale powrót Singera w "Przeszłości, która nadejdzie" na stanowisko reżysera pozostawiał wiele do życzenia. A do tego scenarzystą jest Simon Kinberg, który jest współodpowiedzialny za fiasko, jakim okazała się "Fantastyczna Czwórka". Z kina zaś wyszedłem usatysfakcjonowany. Owszem, to nie jest wielkie kino, nawet w kategorii komiksowych ekranizacji. Nie jest nawet w tej samej lidze, co "Wojna bohaterów". Ale "X-Men: Apocalypse" to film zwyczajnie fajny, który mój wewnętrzny geek polubił z całym inwentarzem wad i zalet.

Chappie (2015)

Obraz
Po obejrzeniu "Chappiego" nie jestem przekonany, czy powierzenie "Obcego" Blomkampowi to taki dobry pomysł. Bo choć film oglądało mi się dobrze, to jednak jak żaden z poprzednich obrazów obnażył jego słabości. Blomkamp ma ambicje poruszania Wielkich Tematów, ale nie potrafi dotrzeć do sedna odpowiedzi. Za każdym razem, gdy się do niego zbliżał, odbijał się od jakiejś niewidzialnej ściany przeskakując na tory banalnej rozrywki. A im bardziej się starał przebić, tym głupsze sceny mu wychodziły.

X-Men: Days of Future Past (2014)

Obraz
Jestem rozdarty. Bryan Singer u sterów zaserwował widzom powrót do przeszłości. "Przeszłość, która nadejdzie" jest duchowym następcą "X-Men" i "X-Men 2". Tyle tylko, że potem Matthew Vaughn nakręcił "Pierwszą klasę". Film był powiewem świeżości. Był dziełem dojrzałym, inteligentnym, skoncentrowanym na bohaterach, a jednocześnie podporządkowanym prawom blockbusterów, kinem w pełni rozrywkowym. Vaughn nie tyle podniósł znacząco poprzeczkę, ile wyznaczył zupełnie inny kierunek serii, bez zrywania z tym, co dokonano wcześniej. Singer-reżyser postanowił zejść z tej nowej ścieżki i wrócić na dobrze udeptany, pewny i bezpieczny szlak.

Prisoners (2013)

Obraz
"Labirynt" to film, który świetnie ogląda się z daleka. Najlepiej nie znać wcześniejszych dokonań reżysera i nie przypatrywać się szczegółom. Wtedy można ulec czarowi monumentalnej konstrukcji narracyjnej mającej ciężar antycznej tragedii i oprawę godną operowego widowiska. Villeneuve zrobił film, którego główną funkcją jest przytłoczenie widza, poruszeniem go obrazem miałkości ludzkiej duszy. Niestety na mnie nie zrobiło to aż takiego wrażenia. Głównie dlatego, że efekt ten osiągnął w swoim poprzednim filmie "Pogorzelisku" . Tamta historia i skomplikowana sieć tragedii naprawdę mnie poruszyła. To, co zobaczyłem tutaj wydało mi się więc tylko cieniem. Ponadto o ile ogólny obraz opowieści jest satysfakcjonujący, o tyle z detalami jest już problem. Są niczym drobne kamyki w bucie – niby nic, a jednak uwierają. Przesadna gra Gyllenhaala, dziwne sploty okoliczności, bezsensowne wydarzenia, które służą tylko podkreśleniu dramatyzmu sytuacji – wprowadzały dysonans i ...

Butter (2011)

Obraz
Czy to miała być komedia? Jeśli tak, to reżyser poległ na całej linii. W samy filmie nie znalazłem żadnej naprawdę zabawnej sceny (poza wpadkami pokazanymi na napisach końcowych). Jest kilka, które rozpoznaję jako zabawne w intencjach, ale mnie nie śmieszyły. "Jak po maśle" mogłoby więc lepiej funkcjonować jako dramat o obsesji i przykrywaniu osobistych frustracji sukcesami w życiu publicznym. Niestety na to całość jest zdecydowanie zbyt frywolna i za mało wnikliwa. Najbardziej zdumiewa liczba gwiazd zaangażowana w tę pożałowania godną produkcję. Wilde, Jackman kompletnie się marnują. Nie wiem, kto stoi za tą produkcją, ale musi to być ich dobry przyjaciel, bo jakikolwiek aktor mógłby się zgodzić na udział w tym przedsięwzięciu tylko na zasadach przyjacielskiej przysługi. Dobrze, że film nie jest zbyt długi, przynajmniej dużo czasu nie zmarnowałem na to "coś". Ocena: 3

The Wolverine (2013)

Obraz
Na nowego "Wolverine'a" wybierałem się z duszą na ramieniu. Spodziewałem się sporego rozczarowania. Osoba reżysera budziła moje jeszcze większe wątpliwości, bo też poprzedni film Mangolda "Wybuchowa para" mocno mnie rozczarował. Tym razem też się rozczarowałem, ale na szczęście na plus. Pierwsza godzina "Wolverine'a" wydała mi się naprawdę solidnym kinem komiksowym. Było trochę bajki, trochę rzeczy niemożliwych w prawdziwym świecie i sporo solidnej akcji. Sekwencja na Alasce (nawet z disnejowskim niedźwiadkiem) bardzo fajna. Akcja na pogrzebie jeszcze lepsza. A już najbardziej zaskoczyła mnie scena na dachu pociągu. Kiedy widziałem klip z jej fragmentem, wydała mi się beznadziejnie głupia. A jednak, na dużym ekranie, sprawdziła się. Tak, trzeba wziąć poprawkę, że jest to komiks, ale kiedy już się o tym pamięta, to całość ogląda się znakomicie. Film ma całkiem niezły soundtrack. Marco Beltrami już od lat należy do czołówki filmowych kompozyto...

Movie 43 (2013)

Obraz
Jestem przekonany, że moja opinia o tym filmie jest równie rzadko spotykana co irlandzkie krasnale z garncami złota, ale mnie naprawdę bawiła ta antologia. Żadnemu ze skeczy nie dałbym mniej niż 6, a większości szóstkowym daję tylko dlatego, że moim zdaniem są za długie. Jak choćby skecz z randką w ciemno. Moszna na brodzie Hugh Jackmana – bomba – ale wszystko jest trochę zbyt rozwleczone. Kiedy żart widać na pierwszy rzut oka, żeby zatrzymać zainteresowanie trzeba podkręcać tempo a nie delektować się swoim genialnym pomysłem. Kilka skeczy rozbawiło mnie do łez. Krótka reklama tamponów – bezbłędna (choć mam wrażenie, że już gdzie to widziałem. Kot jest obłędny, a i cały skecz przypomina najlepsze komedie "domowo-wojenne" jaki widziałem. Skecz "Prawda czy wyzwanie" też mnie porządnie rozbawił, jak i "Happy Birthday". Kto by pomyślał, że będę jeszcze kiedyś chwalił poczucie humoru Bretta Ratnera. A jeśli segment "Middleschool Date" jest jakąś ...

Les Misérables (2012)

Obraz
Film, który wywołuje łezkę nostalgii. Przywodzi bowiem na myśl klasyczne musicale z lat 60. i 70., jak na przykład "Skrzypek na dachu". Tom Hooper stworzył adaptację jak się patrzy, którą oglądałem z nieskrywaną przyjemnością. Byłem niezwykle ciekaw, jak gwiazdy poradzą sobie ze śpiewem. I o dziwo, było lepiej, niż myślałem. Najbardziej spodobali mi się Eddie Redmayne jako Marius (ma naprawdę fajny głos, choć jego skala nie jest zbyt duża) i Samantha Barks jako Éponine. Duże wrażenie zrobiła też na mnie wersja "I Dreamed a Dream" w wykonaniu Anne Hathaway. Jest chropowata, nie tak monumentalna jak to, co przyniosło sławę Susan Boyle, ale w filmie sprawdza się lepiej, idealnie współgrając z brudem i nędzą, jakie otaczają Fantine. O dziwo nieźle śpiewał też Russell Crowe, a co do niego miałem największe obawy. Nie wszystko jednak Hooperowi się udało. Film jest piękny wizualnie (świetne zdjęcia, scenografia i charakteryzacja). Samej historii brakuje niestety pas...

Real Steel (2011)

Obraz
Czyżby rok 2011 miał być rokiem filmów familijnych? Jak na razie wszystko na to wskazuje. Po bardzo dobrym "Super 8" teraz Shawn Levy zachwycił mnie "Gigantami ze stali". Oglądając ten film poczułem się, jakbym znów był 12-letnim chłopcem. Man, it felt goood. Miałem idealne warunki do cieszenia się filmem: oglądałem oczywiście w oryginalne, byłem sam na sali, a wszystko to w kinie IMAX. Zero zakłóceń, nic, tylko czysta przyjemność i radość. Bo też "Giganci ze stali" to wspaniała baśń bardzo, naprawdę bardzo luźno inspirowana prozą Richarda Mathersona. W przeciwieństwie jednak do tego, co zrobiono z "Jestem legendą", spodobało mi się to, jak wywrócono do góry nogami literacki pierwowzór. Wyszła z tego świeża, ale zrobiona w bardzo klasycznym stylu baśń o rodzinie, przyjaźni i robotach. Prawdziwe cacko idealnie łączące w sobie stare kino w stylu "E.T." z nowym, przepełnionym komputerowymi efektami. I do tego akcja najwyższej próby. ...