Posty

Wyświetlam posty z etykietą Neil Marshall

Hellboy (2019)

Obraz
Jedynym uczuciem, jakie wzbudzał we mnie "Hellboy", była litość. Z całego serca było mi żal twórców. W niemal każdej scenie czułem, jak bardzo starają się stworzyć coś zabawnego, energicznego, świeżego. Ale im bardziej się starali, tym większą żenadą rzecz się stawała.

Centurion (2010)

Po dobrym "Doomsday" z nadzieją sięgałem po "Centuriona". Byłem ciekaw jak po wyprawie w przyszłość wyjdzie mu wycieczka do starożytności. Niestety podróż mu się zupełnie nie udała. Pewnie 20 lat temu, kiedy zaczytywałem się książkami z serii Dragonlance "Centurion" by mi się spodobał – ma bardzo RPG-ową konstrukcję. Niestety dziś, kiedy telewizja całkiem nieźle radzi sobie z tematyką starożytną, a komiksy (zwłaszcza francuskie) czynią to wręcz po mistrzowsku, obraz Marshalla wygląda jak zakurzony rupieć zupełnie niepotrzebnie wyciągnięty z jakiegoś stryszku. "Centurion" ma dobre momenty. Cała pierwsza sekwencja z Arianną wyszła Marshallowi bardzo dobrze. Sceny batalistyczne był bardzo fajnie zmontowane. Niestety pozytywne wrażenie psuła beznadziejna muzyka. Część rozwiązań fabularnych z happy-endem na czele to pomysły zupełnie nietrafione. Nie rozumiem, dlaczego Marshall nakręcił tak podręcznikowo bezpłciowy film. Przecież na pierwszy rzut...

Doomsday (2008)

Dlaczego nie dziwi mnie fakt, że ten film tak jest na Filmwebie krytykowany? Pewnie dlatego, że już dawno doszedłem do wniosku, że współczesna młodzież przynajmniej w Internecie prezentuje się niczym zgorzkniałe zgredy, które krytykują wszystko za powtarzalność, prostotę i wiele innych często zupełnie nieistotnych rzeczy. W przypadku "Doomsday" jestem niemal pewien, że gdyby powstał 20 lat temu, dziś byłby wymieniany jednym tchem obok "Ucieczki z Nowego Jorku" czy "Mad Maxa", a sama Rhona Mitra mogłaby bez wstydu stanąć w jednym szeregu z Lindą Hamilton. Niestety ten film powstał teraz i z tych samych powodów, dla których kiedyś byłby chwalony, dziś jest krytykowany. Nie przeze mnie. "Doomsday" bardzo mi się spodobał właśnie przez swój old-schoolowy charakter. Fabuła jest prosta i pełna logicznych dziur, ale co tam, kiedy całość jest opowiedziana z werwą, sporą dozą brutalności ale i klasycznym czarnym humorem. Przeskoki od scen futurystycznych d...