niedziela, 19 lutego 2017

Elvira, te daría mi vida pero la estoy usando (2014)

Opowieść o kłamstwach i tchórzostwie. Elvira i Gustavo przez 12 lat byli małżeństwem. Pewnego dnia on wychodzi nocą po papierosy i znika. Zdesperowana żona zaczyna prywatne śledztwo, które doprowadza ją na ślad romansu męża. Romansu szokującego dla niej pod wieloma względami. Okazało się więc, że Gustavo przez długi czas straszliwie ją okłamywał. A na koniec zachował się jak tchórz i po prostu umknął bez słowa. W tym momencie można byłoby pomyśleć: biedna żona. Tyle tylko, że Elvira jest podobna do Gustava. I to bardzo. Przyznanie się przed bliskimi, że została porzucona nie wchodzi rachubę. Mnoży więc kłamstwa, zwodzi wszystkich wokół i cierpi.



"Elvira, te daría mi vida pero la estoy usando" jest więc opowieścią o niesłychanym wysiłku, jaki wkładamy w budowanie i podtrzymywanie fikcji. Walka o status quo, nawet za cenę osobistego szczęścia, wydaje się być wdrukowana w naturę ludzką. Ale twórcy filmu nie mają złudzeń: to właśnie ta natura sprowadza na ludzi najwięcej cierpienia. Ileż marnujemy energii na tworzenie kłamstw, z których rodzą się kolejne kłamstwa? Energii, którą można byłoby spożytkować na wiele lepszych sposobów. Nowa szansa na szczęście jest na wyciągnięcie ręki. Ale kiedy ręce zostały związane przez samego siebie, to wtedy szczęście może minąć nas o włos, a i tak będzie dla nas stracone.

Całość to film bez specjalnych ambicji, ale jest na tyle sympatyczny i przyjemny w odbiorze, że koniec końców pozostawia po sobie pozytywne wrażenie. Pewnie trochę pomogło również to, że w obsadzie jest sporo osób, które pojawia się też "Club de Cuervos".

Ocena: 6

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza