niedziela, 12 lutego 2017

Lullaby (2014)

Rodzina w rozsypce zyskuje ostatnią szansę, by się zjednoczyć. Ojciec leży na łożu śmierci i za 24 godziny będzie martwy. Do szpitala z odległych krańców kraju przybywa dwójka dzieci. Ona jest ambitną studentką prawa. On synem marnotrawnym, który porzucił studia dla (nieudanej) kariery muzyka. W ciągu ostatnich 24 godzin życia ojca wygarną sobie żale i spróbują znaleźć sposób by prosić o wybaczenie i powiedzieć "kocham cię" oraz "żegnaj".



W zasadzie "Kołysanka" to typowe kino indie. Różnice są subtelne, ale istotne. W podobnych filmach niesnaski mają swoje korzenie w braku miłości lub akceptacji. Tu jednak jest inaczej. "Kołysanka" to bowiem opowieść o tym, jak trudno kochać kogoś, kto wkrótce może być martwy. Syn, z którego perspektywy całość obserwujemy, naprawdę kocha ojca. Ale woli odciąć się od tej miłości niż wystawić na ból, który poczuje w momencie informacji o śmierci. A ponieważ ojciec przez 12 lat walczył z chorobą nowotworową, to syn przez całe swoje dorosłe życie żył z duszą na ramieniu. Ta świadomość staje się źródłem pochodnych problemów: wstydu, że nie zasłużyło się na dumę rodziców, dystansu emocjonalnego, który sabotować będzie harmonię w związkach miłosnych.

Film został zrobiony zgodnie z zasadami gatunku i ma solidne kreacje aktorskie, choć w zasadzie tylko Garrett Hedlund wybija się ponad przeciętność. Podobała mi się jego mroczna stylówa mająca stanowić zbroję chroniącą jego delikatne wnętrze.

Ocena: 6

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza