wtorek, 29 maja 2018

Book Club (2018)

Jakiekolwiek życie by się nie prowadziło, przychodzi taki czas, kiedy okazuje się, że podjęło się złe decyzje, że żyje się iluzją wygody i szczęścia, a w rzeczywistości codzienność nie oferuje nic satysfakcjonującego. Nie ma się co jednak załamywać. Bo też w momencie, w który uświadomisz sobie, że masz problem, zaczyna się proces przemiany. Właściwe rozwiązanie jest tuż za rogiem, trzeba się tylko nauczyć je akceptować i przyzwyczaić się do uczucia, jakim jest prawdziwe a nie tylko wyimaginowane szczęście. Tym, co popchnie nas na właściwą drogę, może być czymkolwiek, nawet grafomańską beletrystyką. (Swoją drogą ten film robi trylogii "Greya" lepszy PR niż wszystkie trzy ekranizacje.)



Nie jestem przekonany, czy aby na pewno przesłanie "Pozycji obowiązkowej" jest optymistyczne. Ale twórcy zrobili wszystko, by film oglądało się z przyjemnością. To kino bezpieczne i bardzo wygodne. Może nie wygląda olśniewająco, ale bawi i emanuje ciepłem. Jest tu trochę dwuznacznych żartów słownych, są sympatyczne pary, którym kibicuje się od pierwszych scen, a od czasu do czasu zdarzają się naprawdę fajne pomysły komediowe (jak kącik starców w galerii handlowej).

"Pozycja obowiązkowa" nie zajmować prominentną pozycję w mojej pamięci. Ale seans upłynął mi w naprawdę miłej atmosferze. W tym przypadku to mi w zupełności wystarczyło.

Ocena: 6

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza