sobota, 9 czerwca 2018

The Meyerowitz Stories (New and Selected) (2017)

"Opowieści o rodzinie Meyerowitz" to kwintesencja reżyserskiego stylu Noaha Baumbacha. Jeśli więc ktoś go lubi, ten filmem będzie zachwycony. Ja jednak do fanów jego stylu nie należę, więc dla mnie była to najgorsza rzecz, jaką od niego widziałem. Dla mnie całość jest lepiej zagraną i nakręconą wersję tego, co od lat kręci Matt Riddlehoover.



Całość opiera się wyłącznie na mocy słowa i sile anegdot. Bohaterowie Baumbacha nic tylko gadają, gadają, gadają. Z tej paplaniny ma się niby wyłaniać obraz skomplikowanych relacji rodzinnych opartych na miłości i gniewie, nadziejach i emocjonalnych rozczarowaniach. Oczywiście zachowania bohaterów i sposób wypowiadania się pełen jest ekscentryzmów, które mają nadać potokom słów bardziej osobisty charakter: wszyscy bohaterowie wyrzucają z siebie równie dużo słów, więc rozróżnić ich od siebie można wyłącznie, kiedy każdy robi to trochę inaczej.

Na mnie nie zrobiło to jednak wrażenia. Ta cała paplanina tylko mnie męczyła. Owszem, doceniam to, że reżyserowi udało się ze słów zbudować dość skomplikowaną sieć relacji, ale ta sieć tak naprawdę składa się z oczywistości, które nie skłaniały mnie do żadnej refleksji. Przyznam też, że aktorsko jest również całkiem solidny. Ale "Opowieści o rodzinie Meyerowitz" udowadnia tym jedynie tyle, że dobra realizacja nie jest warunkiem wystarczającym do tego, bym film uznał za warty zapamiętania.

Ocena: 4

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza