niedziela, 12 sierpnia 2018

The Dark Tower (2017)

Chyba już nigdy nie pojmę fascynacji Hollywoodu prozą Kinga. Przeczytał kilka jego książek i nie byłem pod wrażeniem. "Mrocznej wieży" nie czytałem, ale film Arcela swoim poziomem nie odbiega za bardzo od tego, co uważam za normę w twórczości Kinga. Dlatego też jestem rozczarowany. Spodziewałem się bowiem, że będzie to gniot jakich mało. Tymczasem jest to typowa taśmowa produkcja. Rzecz, która zbudowana jest z prefabrykatów i posklejana w jedno w sposób sugerujący zarówno brak wyobraźni jak i ambicji artystycznych.



To prawda, że postaci są papierowe i jednowymiarowe. To prawda, że fabuła razi uproszczeniami i schematycznością. A jednak mogło być dużo gorzej. Przynajmniej sceny łączą się ze sobą w logiczną całość (nawet jeśli wszystko jest tu uproszczone do granic możliwości). Narracja toczy się zaś wartkim strumieniem i nie ma tu praktycznie niczego, co przeszkadzałoby w utrzymaniu szybkiego tempa. A i złoczyńca wygląda w porządku. Bycie kalką czarnych charakterów tej postaci akurat nie zaszkodziło. Zapewne duża w tym zasługa tego, że gra go McConaughey.

Oczywiście cieszę się, że nie zmarnowałem czasu na wizytę w kinie. Ale też jakoś szczególnie nie będę psioczył na to, że w ogóle "Mroczną wieżę" obejrzałem.

Ocena: 3

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza